TENIS – PARYŻ: TURNIEJ ROLAND GARROS
Liderka światowego rankingu Iga Świątek pewnym krokiem zakwalifikowała się do trzeciego już w swojej karierze finału na paryskich kortach.
Po wyeliminowaniu w pierwszych dwóch rundach kolejno Hiszpanki Bucsy i Amerykanki Liu w tym samym stosunku 6-4, 6-0, Iga zmiotła z kortu Chinkę Wang w rundzie trzeciej, serwując jej „rower” 6-0, 6-0.
W walce o ćwierćfinał Lesia Curenko skreczowała przy stanie 5-1 dla Igi, z powodu złego samopoczucia.
W ćwierćfinale kolejną rywalką, robiącą postępy z roku na rok, była Amerykanka Coco Gauff. Było to już ich piąte spotkanie od czerwca ubiegłego roku i po raz piąty Iga wygrała 2-0. Tym razem Coco postawiła się nieco tylko w pierwszym secie, gdzie gra była bardziej wyrównana. Druga partia to już całkowita dominacja Igi, która znając słabsze strony rywalki(forhend) narzuciła swój styl i łatwo wygrała. Wynik 6-4 w pierwszym i 6-2 w drugim secie dokładnie obrazuje to co się działo na korcie.
W drodze do finału Polka pokonała Brazylijkę Beatriz Haddad Maię, która nieoczekiwanie wyeliminowała faworyzowaną Tunezyjkę Ons Jabeur.
W drugim półfinale powalczą Aryna Sabalenka z Białorusi i Czeszka Muchova.
USA – HOKEJ: FINAŁ PUCHARU STANLEYA
VEGAS GOLDEN KNIGHTS PROWADZĄ Z PANTHERS 2-0
VEGAS GOLDEN KNIGHTS – FLORIDA PANTHERS 5 – 2 MECZ NR 1
BRAMKI:
CARRIER: 0-1
MARCHESSAULT: 1-1
THEODORE: 2-1
DUCLAIR: 2-2
WHITECLOUD: 3-2
STONE: 4-2
SMITH: 5 -2
Po spotkaniu numer 1 w finale Pucharu Stanleya i wygranej 5-2 nad Panterami z Florydy, jeden z najlepszych hokeistów z Nevady Jonathan Marchessault powiedział: „We are ready” (“jesteśmy gotowi”).
Tak, to prawda, są gotowi i nieustępliwi. Hokeiści Golden Knights po stoczeniu prawdziwej wojny z Panterami w dwóch pierwszych tercjach zakończonych remisem, znaleźli jednak sposób na końcowy triumf. W trzeciej tercji, gdy Whitecloud zdobył gola na 3-2, doskonałą wręcz interwencją popisał się bramkarz Vegas Adin Hill i można śmiało powiedzieć, że był to przełomowy moment w tym meczu. Obserwatorzy spotkania zgodzili się, że obrona Hilla była najlepszą paradą bramkarską w tych playoffs.
Niedługo potem drużyna Złotych Rycerzy zachowała dużą rozwagę i dyscyplinę grając w osłabieniu. Pantery, mimo usilnych starań, nie zdołały w tym okresie strzelić wyrównującej bramki. Co się nie udało hokeistom gości, udało się gospodarzom.
Mark Stone strzelił gola na 4-2, dającego swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. W końcówce Floryda wycofała bramkarza, grając w osłabieniu. Została za to „ukarana” golem do pustej bramki, którego zdobył Smith, ustalając wynik na 5-2.
Na odniesienie zwycięstwa przez Golden Knights w tym spotkaniu złożyła się kombinacja trzech rzeczy. Po pierwsze: nieustępliwość w ofensywie, po drugie świetny dzień bramkarza Adina Hilla, który miał 33. obrony, po trzecie mądrość taktyczna i dyscyplina w defensywie.
Bramkarz Florydy Sergei Bobrowski, grający w finale po raz pierwszy, obronił 29 z 34. strzałów i ma zapewne powody do niepokoju. Była to zaledwie jego druga porażka na 12 rozegranych meczów playoffs w tym roku.
Golden Knights są w finale po raz drugi w ostatnich sześciu latach swojego istnienia. Na pewno nie chcą powtórzyć scenariusza z 2018 roku – wygrali mecz otwarcia, ale przegrali całą serię z Washington Capitals w pięciu meczach.
Pantery grają w finałach po raz pierwszy od 1996 roku. W finale rozegranym 27 lat temu nie wygrali z Colorado żadnego spotkania i zostali „pozamiatani” 4-0.
VEGAS GOLDEN KNIGHTS – FLORIDA PANTHERS 7 -2 MECZ NR 2
BRAMKI:
MARCHESSAULT: 1-0
MARTINEZ: 2-0
ROY: 3-0
HOWDEN: 4-0
LUNDELL: 1-4
MARCHESSAULT: 5-1
AMADO: 6-1
TKACHUK: 2-6
HOWDEN: 7-2
Vegas Golden Knight przejmują kontrolę nad Finałem Pucharu Stanleya, po pewnym zwycięstwie w drugim meczu 7-2.
Gwiazdami tego jednostronnego od początku meczu byli zdobywcy czterech bramek dla Rycerzy: Jonathan Marchessault, Brett Howden oraz doskonały ponownie w bramce Adin Hill. Marchessault i Howden zdobyli po dwa gole, przy czym ten pierwszy zaliczył jeszcze asystę przy golu Aleca Martineza. Adin Hill kontynuuje swoją gwiazdorską grę w bramce. To bardzo pomaga drużynie wykazać swoją moc i siłę napędową wszystkich czterech formacji.
„Wiemy, że musimy być mocni we wszystkich liniach i grać twardo, tylko wtedy będziemy nagradzani. A ponadto jest jeszcze dyscyplina gry, która w naszym wykonaniu jest nie do uwierzenia” – powiedział po meczu najlepszy na lodowisku Jonathan Marchessault. Bardzo zadowolony był trener Vegas Bruce Cassidy, który wyrażał się w samych superlatywach o poczynaniach swojego zespołu: „Podoba mi się oczywiście nasza gra i sposób, w jaki wykańczamy nasze akcje. To bardzo pomaga. Nasz początek jest bardzo dobry” - powiedział Cassidy na pomeczowej konferencji prasowej.
Matthew Tkachuk i Anton Lundell zdobyli wprawdzie po golu dla Florydy, ale ich klub został „ostrzelany” 12-4 w dwumeczu w Las Vegas i wraca na Florydę z deficytem dwóch spotkań. Czy Pantery są jeszcze w stanie odwrócić wynik serii? Trener Florydy Paul Maurice jest o tym przekonany: „Są pewne elementy w naszej grze, które musimy poprawić. I my zamierzamy tego dokonać bardzo szybko. Nie mam co to tego żadnych wątpliwości. Ale plan gry musimy mieć bardzo prosty. W tej serii większe znaczenie niż zdobywanie goli ma obrona, a w tym elemencie niestety nie byliśmy ostatnio za dobrzy” - powiedział Maurice.
Drużyny, które prowadziły w serii finałowej 2-0, mają bilans 31-3. Pantery spróbują „pokopać się” z historią, zaczynając od dwóch spotkań w Sunrise na Florydzie w ten weekend.
KOSZYKÓWKA – PASJONUJĄCY FINAŁ NBA
DENVER NUGGETS – MIAMI HEAT 1–1 W SERII
NUGGETS – HEAT 104–93 MECZ NR 1
Nikola Jokić i jego Denver Nuggets mieli w tym meczu odpowiedzieć na pytanie, czy półtora tygodniowa przerwa, podczas której czekali na finałowego rywala, nie była zbyt długa?
Okazało się, że przerwa w żaden sposób nie rozleniwiła koszykarzy z Kolorado i wygrali pierwsze spotkanie w serii przed własną publicznością w Ball Arena pewnie i przekonywująco. Jokić w swoim debiucie w finałach zaliczył kolejny, bo już dziewiąty „triple double” w tegorocznych playoffs. Nikola zdobył 27 punktów, zaliczył 10 zbiórek i 14 razy asystował swoim kolegom. Dzielnie wspierał go rozgrywający Jamal Murray, który zdobył tylko o jeden punkt mniej od Jokica, a ponadto miał 6 zbiórek i 10 asyst.
W Miami najlepszy był tym razem Bam Adebayo, zdobywca 26 punktów, 13 zbiórek i 5 asyst.
Nie miał swojego dnia będący często najlepszym w zespole Heat – Jimmy Butler. Gwiazdor Heat, który zdobył w tym spotkaniu 13 punktów, nie był ze swojego występu zbyt zadowolony: „Musimy atakować na obręczy (pod koszem) dużo częściej, zaczynając ode mnie”. Jego kolega z drużyny Gabe Vincent dodał: „To będzie długa seria, do czterech zwycięstw. Ta porażka czegoś nas nauczyła i na pewno wyciągniemy wnioski”.
Te wnioski drużyna Heat wyciągnęła wyjątkowo szybko, gdyż w drugim spotkaniu nie dała się zaskoczyć miejscowym tak, jak w pierwszym, i udany rewanż stał się faktem.
NUGGETS – HEAT 108–111 MECZ NR 2
W drugim meczu serii finałowej między Denver Nuggets i Miami Heat koszykarze z Florydy po raz kolejny w tych playoffs zaskoczyli rywali.
Pomimo przedmeczowych prognoz, pomimo wielkiego 41-punktowego meczu asa Denver Jokica, zrobili to po raz kolejny i wygrali. Gabe Vincent tym razem zdobył najwięcej punktów dla Heat, bo aż 23 i wygląda na to, że tak, jak zapowiedział po pierwszym meczu, wyciągnął najwięcej wniosków z tej porażki.
Nie mniej wniosków z pierwszej porażki, pewnie też wyciągnęli Jimmy Butler i Bam Adebayo, którzy dorzucili po 21 oczek. Był to mecz, w którym Miami wykazało niesamowitą wolę walki i nieustępliwość. W pewnym momencie Heat przegrywało już 15 punktami i zdawało się, że już nikt i nic nie powstrzyma Jokica i jego kompanów. Gdy rozpoczęła się czwarta kwarta Denver jeszcze prowadziło ośmioma punktami.
W tym sezonie prowadząc przynajmniej ośmioma punktami w ostatniej odsłonie meczu Drużyna z Kolorado wygrała 37 razy, ulegając rywalom tylko raz. A jednak w Ball Arena zdarzyło się to po raz drugi. Dużą pomoc wyżej wymienionym graczom z Florydy w końcówce okazali Max Strus i Duncan Robinson, którzy zdobyli kolejno 14 oraz 10 punktów.
Nie był zachwycony po meczu trener zespołu gospodarzy Michael Malone: „Nie zagraliśmy dzisiaj dobrego spotkania. To nie jest przedsezon, to nie jest regularny sezon. To jest Finał NBA” - powiedział Malone na konferencji prasowej dodając, że nie jest zbudowany postawą niektórych swoich zawodników.
Największe pretensje i obawy trenera dotyczą wysiłku i zaangażowania, które w finałach powinny być u wszystkich zawodników maksymalne.
EUROPA – AUSTRIA, WIEDEŃ: MISTRZOSTWA ŚWIATA W KOSZYKÓWCE 3X3 KOBIET I MĘŻCZYZN
AMERYKANKI WRACAJĄ ZE ZŁOTYMI, A AMERYKANIE ZE SREBRNYMI MEDALAMI
Amerykanki zdobyły mistrzostwo świata po pokonaniu w meczu finałowym Francji 16-12.
Było to już trzecie zwycięstwo koszykarek z USA, ale pierwsze od 2014 roku. Cierra Burdick, która wywalczyła z drużyną USA złoty medal w 2014, zdobyła w finale siedem punktów. Hailey Van Lith z LSU również uzyskała siedem punktów dla Amerykanek, które w zeszłym roku musiały się zadowolić dopiero siódmym miejscem.
Szczęśliwa Burdick po zwycięskim finale powiedziała: „Nawet nie chcę mówić o zeszłym roku. Byłam bardzo zawiedziona naszym występem. Jestem szczęśliwa, że jestem tutaj z tym zespołem i że powróciłyśmy znowu jako zwycięzcy”.
Amerykańskie koszykarki przegrały swój pierwszy mecz na turnieju z Kanadą, po czym wygrały siedem meczów z rzędu aż do złotego finału. Po porażce z Kanadą, koszykarki USA wygrały pozostałe mecze w grupie z Węgrami, Mongolią oraz Czechami.
W 1/8 pokonały Japonki, w ćwierćfinale gospodynie turnieju Austriaczki, a w półfinale Chinki. W czteroosobowej drużynie oprócz wspomnianych już Burdick i Van Lith wystąpiły Linnae Harper oraz Cameron Brink.
W rywalizacji mężczyzn w finale spotkały się niepokonane zespoły USA i Serbii. Koszykarze Amerykańscy byli bardzo blisko powtórzenia sukcesu swoich rodaczek i wywalczenia złotego medalu. Zabrakło trochę szczęścia i determinacji w końcówce spotkania. Zespół z USA prowadził 19-15, ale niestety ostatnich sześć punktów w meczu zdobyli Serbowie. Drużyna z Bałkanów triumfowała w sześciu na osiem rozegranych turniejów mistrzostw świata.
W skład drugiej drużyny globu wchodzili: Jimmer Fredette, Canyon Barry, Kareem Maddox oraz Dylan Travis. Mający duże doświadczenie z ligi NBA Fredette (Sacramento Kings, Chicago Bulls, New Orleans Pelicans) powiedział, że drużyna rozegrała bardzo dobry turniej i jest teraz w miejscu, w którym chce być, zapewne mając na uwadze zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Paryżu w roku 2024. „Będziemy już tylko lepsi” - dodał Fredette.
MVP turnieju wśród mężczyzn został Serb Strahinja Stojacic, który jest numerem jeden światowego rankingu FIBA koszykarzy 3x3. Oprócz niego w pierwszej trójce znaleźli się Amerykanin Fredette oraz Łotysz Nauris Miezis, który poprowadził swój zespół do wywalczenia brązowego medalu po zwycięstwie nad Brazylią 22-12.
MVP wśród kobiet została Amerykanka Cameron Brink, a w trójce znalazły się jeszcze Francuzka Laetitia Guapo i Australijka Marena Whittle, która liderowała zespołowi z Antypodów w zdobyciu brązowego medalu, po zwycięstwie nad Chinami 21–20.
Andy Warta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.