----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

11 maja 2023

Udostępnij znajomym:

DENVER NUGGETS I LOS ANGELES LAKERS JUŻ BLISKO FINAŁU W KONFERENCJI ZACHODNIEJ

Zespół Denver Nuggets jeszcze raz udowodnił, że jest niezwykle groźny na swoim parkiecie i piekielnie trudno jest ich tam pokonać. Wszystkie trzy spotkania, rozegrane w stolicy stanu Kolorado, koszykarze Nuggets rozstrzygnęli na własną korzyść.

Ostatnie, piąte spotkanie, w serii przeciw Phoenix Suns wygrali przekonywująco 118-102. Nuggets do zwycięstwa poprowadził ich lider, grający na pozycji środkowego Nikola Jokić, który świetny występ potwierdził zdobyciem „triple-double”. Urodzony w Serbii 28-letni koszykarz zdobył 29 punktów, miał 13 zbiórek oraz zanotował 12 asyst. Swoją postawą na boisku Serb potwierdził tylko, że na swoje zarobki w wysokości około 32,5 miliona dolarów w tym roku całkowicie sobie zasłużył.

Dużą pomoc okazali Jokicowi w tym spotkaniu Jamal Murray i Michael Porter Jr, którzy zdobyli po 19 punktów. Również bardzo dobry występ zanotował grający „z ławki” Bruce Brown, który dorzucił 25 punktów.

W drużynie Phoenix najskuteczniejszym okazał się Devin Booker, zdobywając 28 punktów. Drużyna Nuggets objęła prowadzenie w serii 3-2 i już tylko jedno zwycięstwo dzieli ich od finału Konferencji Zachodniej.

LOS ANGELES LAKERS – GOLDEN STATE WARRIORS 3-2 W SERII

Wprawdzie Los Angeles przegrali swój ostatni mecz z Warriors w Chase Arena w San Francisco 106-121, ale to oni będą gospodarzami meczu szóstego. Prowadzą w serii 3-2 i w razie zwycięstwa we własnej hali będą świętować wraz ze swoimi kibicami awans do finału Konferencji Zachodniej.

PHILADELPHIA 76ERS WYGRYWA PIĄTY MECZ W BOSTONIE

OBROŃCY TYTUŁU KONFERENCJI WSCHODNIEJ POD ŚCIANĄ

Koszykarze 76ers wprawili w osłupienie zazwyczaj żywiołowo reagującą publiczność w bostońskiej TD Garden, wygrywając z miejscowymi 115-103.

Postacią pierwszoplanową w drużynie z Filadelfii był ponownie Joel Embiid, który zdobył 33 punkty, miał siedem zbiórek i cztery bloki. To był trzeci mecz z rzędu w tej serii, w którym pochodzący z Kamerunu Embiid zdobył ponad 30 punktów.

Dzięki zwycięstwu w Bostonie, koszykarze 76ers objęli prowadzenie w serii 3-2 i od upragnionego finału Konferencji dzieli ich już tylko jedno zwycięstwo.

W rozmontowaniu defensywy Celtics w tym meczu pomogli Tyrese Maxey, który dołożył 30 punktów (zaliczył aż sześć rzutów za 3 pkt.) oraz James Harden, zdobył 17 punktów, miał 10 asyst i 8 zbiórek.

Było widać, że coach Doc Rivers przygotował swój zespół świetnie do tego spotkania i zwycięstwo Filadelfii było jak najbardziej zasłużone. Gwiazdor 76ers Joel Embiid powiedział po meczu: „Dzisiaj tego dokonaliśmy. To łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ale musimy to jeszcze raz powtórzyć” - Embiid w tych słowach chciał po prostu przypomnieć wszystkim, że do zwycięstwa w serii trzeba wygrać jeszcze jeden mecz.

W ubiegłym roku drużyna z Bostonu również przegrywała 2-3 serii z Milwaukee Bucks, ale potrafiła jednak przechylić szalę na swoją korzyść. Czy historia się powtórzy?

NHL – PLAYOFFS: FLORYDA PANTHERS WYGRYWAJĄ JUŻ TRZECI MECZ Z RZĘDU Z TORONTO MAPLE LEAFS

Po dwóch zwycięstwach odniesionych w Kanadzie, drużyna Panter kontynuuje swą dominację nad zespołem Liści Klonowych również na Florydzie. W trzecim spotkaniu Pantery pokonały swoich kanadyjskich rywali po dogrywce 3-2.

Kibice hokeja nie tylko w Kanadzie, ale i w USA zastanawiają się nad faktem pewnej dominacji teoretycznie słabszej drużyny z Florydy nad faworyzowanymi Maple Leafs.

Przypomnijmy więc kilka faktów. Niemal pewnikiem było, że w każdym meczu Toronto ktoś z czwórki: Mitch Marner, William Nylander, Auston Matthews czy John Tavares zdobędzie dla swojej drużyny gola. Tak było do rozpoczęcia serii półfinałowej we Wschodniej Konferencji przeciw Panterom. Po trzech grach ta czwórka strzelców wyborowych ma swoim koncie 0 goli (zero!). I to nie jest tak, że zawodnicy ci są mniej aktywni w rywalizacji czy się nie starają. Liczby mówią same za siebie.

W pierwszych trzech meczach serii Matthews oddał 14 strzałów na bramkę, podobnie często strzelał Nylander, Tavares oddał 12 strzałów, a Marner 9. Razem tylko ci czterej hokeiści oddali 49 strzałów na bramkę Panter, której bronił Sergiej Bobrowski i 49 razy Bobrowski obronił!

Jeszcze raz sprawdza się teoria, że aby odnosić sukcesy w playoffs, należy posiadać w składzie wybitnego bramkarza. Teraz Bobrowski i spółka mają ogromną szansę, aby „pozamiatać” Toronto i odesłać ich już na wakacje.

HOKEIŚCI NEW JERSEY DEVILS ROZBICI WE WŁASNEJ HALI 1-6!

CAROLINA HURRICANES BLISKO FINAŁU KONFERENCJI

Hokeiści Karoliny potrzebowali tylko pięciu minut w tercji drugiej, aby totalnie zdominować miejscowych, strzelając im w tym okresie aż cztery gole. W końcówce tercji dołożyli jeszcze jedno trafienie i przed rozpoczęciem ostatniej części gry prowadzili już 6-1. 

Tak skomentował to spotkanie trener Karoliny Rod Brand’Amour: „Cały mecz rozstrzygnął się w przeciągu pięciu minut, pozostała część spotkania to było… ehhh”.

Podczas trzech zwycięskich meczów hokeiści Hurricanes strzelili Devils 17 goli, tracąc zaledwie 3. Już ten fakt może świadczyć o dużej dominacji drużyny z Raleigh, która będzie miała okazję do zakończenia serii na swoim lodowisku.

EDMONTON OILERS CZY LAS VEGAS GOLDEN KNIGHTS? DALLAS STARS CZY SEATTLE KRAKEN? W KONFERENCJI ZACHODNIEJ

DALLLAS STARS WYRÓWNUJE SERIĘ Z SEATTLE KRAKEN PO ZWYCIĘSTWIE 6-3

Ponad siedemnaście tysięcy widzów przybyło do hali Climate Pledge Arena w Seattle, aby kibicować swoim hokeistom, którzy mogli w razie zwycięstwa zbliżyć się do wyraźnie do Finału Konferencji. Szyki te pokrzyżowali im ich rywale z Dallas, którym tylko zwycięstwo dawało jeszcze nadzieję na wyrównaną serię.

Joe Pavelski strzelił swojego szóstego gola w serii, a jednego z czterech w drugiej tercji, która zapewniła zwycięstwo drużynie z Teksasu. Ostatecznie Dallas pokonało Seattle 6-3 i tym samym wyrównało wynik serii na 2-2.

Po dwóch bardzo wyrównanych spotkaniach w Teksasie, zarówno mecz trzeci jaki czwarty zakończyły się rozbiciem drużyny przeciwnej. Najpierw Kraken zdecydowanie wygrali mecz trzeci w stosunku 7-2. Z kolei w meczu czwartym w dominującej roli wykazali się zawodnicy Dallas wygrywając 6-3.

Ta ciekawa seria przenosi się teraz do Teksasu, gdzie odbędzie się mecz piąty, ale nie ostatni. Takim może być, ale nie musi mecz nr 6, który zostanie ponownie rozegrany w Seattle.

EDMONTON OILERS – LAS VEGAS GOLDEN KNIGHTS  2-2

Bardzo ciekawie wygląda rywalizacja w drugim półfinale Zachodniej Konferencji, gdzie Edmonton Oilers walczą z Las Vegas Golden Knights. Po pierwszych dwóch spotkaniach w Vegas, gdzie drużyny solidarnie wygrały po jednym spotkaniu, seria przeniosła się do Kanady.

W pierwszym spotkaniu w stolicy stanu Alberta – niespodzianka! Faworyzowani Oilers przegrywają i to zdecydowanie 1-5. Jonathan Marchessault z Vegas zdobył po raz pierwszy w karierze dwa gole w playoffs walnie przyczyniając się do zwycięstwa Złotych Rycerzy w hali Rogers Place.

Nie było już niespodzianki w drugim meczu rozgrywanym w Edmonton. Podrażnieni przegraną w meczu trzecim gospodarze, rzucili się na hokeistów z Vegas już od pierwszego gwizdka sędziego. Pod wodzą swego lidera Connora McDavida (dwie asysty) pokonali Rycerzy 4-1 i wyrównali wynik serii na 2-2. Kolejny mecz w Las Vegas.

POLSKA - PIŁKA NOŻNA: RAKÓW CZĘSTOCHOWA MISTRZEM

Na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu 2022/2023 poznaliśmy nowego mistrza Polski. Najlepszym zespołem PKO BP Ekstraklasy został Raków Częstochowa. Jest to pierwszy tytuł w historii częstochowskiego klubu. Sezon ligowy w tym sezonie należał absolutnie do Rakowa.

Mimo faktu, że w pierwszej części sezonu Częstochowianom zdarzały się wpadki takie jak z Cracovią, 0-3 czy Górnikiem z Zabrza 0-1, to jednak jesienny etap rywalizacji zakończyli w imponującym stylu.

Po przegranej w Krakowie na początku września, Raków do końca roku stracił na wyjeździe tylko dwa punkty, remisując w Łodzi z Widzewem. W pozostałych starciach byli lepsi od swoich rywali, niektórych wręcz deklasując. W doskonałym stylu rozbili Legię Warszawa 4-0, czy Wisłę Płock 7-1. Rok 2022 zakończyli z dziewięciopunktową przewagą nad Legią, stając się najpoważniejszym kandydatem do końcowego triumfu. W rundzie rewanżowej po niezbyt udanym początku dwa remisy z Wartą Poznań oraz Stalą Mielec, przyszła jednak fantastyczna seria pięciu zwycięstw z rzędu, która pozwoliła utrzymać bezpieczną odległość nad Legią.

Wprawdzie pierwszego kwietnia Raków uległ Legii przy Łazienkowskiej w Warszawie 1-3 i stołeczna drużyna zmniejszyła dystans do Rakowa do sześciu punktów, ale i to okazało się niewystarczające, aby dogonić Częstochowian.

Losy tytułu mistrzowskiego rozstrzygnęły się w kolejkach 28. oraz 29. Raków w obydwu kolejkach wygrał swoje mecze, pokonując zarówno Widzew Łódź, jak i Miedź Legnicę. Natomiast Legia tylko zremisowała z Lechem i przegrała z Wartą. Oficjalnie o zdobyciu tytułu przez klub z Częstochowy zadecydowała 31. kolejka.

Mimo tego, że Raków przegrał swoje wyjazdowe spotkanie w Kielcach z Koroną, dzięki porażce Legii z Pogonią w Szczecinie zapewnił sobie tytuł mistrzowski. W związku z tym PZPN złożył Rakowowi Częstochowa serdeczne gratulacje, łącząc życzenia powodzenia w kwalifikacjach do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

TENIS: IGA ŚWIĄTEK KRYTYKUJE ORGANIZATORÓW PO PRZEGRANYM FINALE Z SABALENKĄ W MADRYCIE

Iga Świątek, zabierając głos po przegranym finale turnieju w Madrycie, wbiła szpilkę organizatorom ze względu na nie do końca zrozumiały kalendarz meczów: „Nie było przyjemne grać mecze o pierwszej w nocy” - powiedziała po finałowym spotkaniu.

Ze względu na kalendarz spotkań, liderka rankingu WTA kończyła dwa swoje spotkania około pierwszej w nocy. Taka sytuacja dotknęła naszą tenisistkę najpierw podczas spotkania z Aleksandrową, a potem w półfinałowym starciu z Kudermietową. Zastrzeżenia Polki wsparła Rennae Stubbs, była świetna australijska deblistka, która po zakończeniu kariery była przez jakiś czas trenerką Sereny Williams.

Stubbs wyraziła opinię, że władze ATP oraz WTA muszą dokonać poprawek planując kalendarz spotkań, ponieważ decyzja o planowaniu nie jest w pełni związana z wymogami nadawców: „Czy Carlos Alcaraz grał o tej porze? Telewizje nie decydują, ale proszą. Potem dyrektor turnieju rozmawia z nadawcami oraz WTA i ATP. Następnie wszyscy razem decydują, więc na kalendarz ostatecznie wpływa wiele czynników. To nie pierwszy raz, gdy na ten temat mało pozytywnie wypowiada się wielu zawodników” - powiedziała Stubbs.

Iga Świątek rozpoczyna w tym tygodniu turniej w Rzymie, gdzie będzie bronić tytułu.

W turnieju oprócz liderki rankingu, wystąpią jeszcze dwie Polki. Magda Linette oraz Katarzyna Fręch, która w pierwszej rundzie poradziła sobie z Włoszką Matilde Paoletti. Na Igę w drugiej rundzie (z pierwszej była zwolniona) czeka Rosjanka Aleksandra Pawluczenkowa, natomiast Magdę czeka trudny pojedynek z Czeszką Noskovą.

PIŁKA NOŻNA - LIGA MISTRZÓW: PÓŁFINAŁY

REAL MADRYT – MANCHESTER CITY 1-1 W PIERWSZYM MECZU

Bramki:
Vinicius Junior 36’ – Real
Kevin De Bruyne 67’- Manchester City

CZY PORTUGALSKI SĘDZIA WYPACZYŁ WYNIK MECZU? CZY BRAMKA DLA MANCHESTERU POWINNA ZOSTAĆ UZNANA?

Liczne grono hiszpańskich komentatorów sportowych skarży się po pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów, na rzekome wypaczenie przez arbitra wyniku spotkania.

Zarzuty kierowane pod adresem sędziego Artura Soaresa Diasa dotyczą tego, że nie zauważył on opuszczenia przez piłkę placu gry, na krótko przed golem strzelonym przez De Bruyne. Na pomeczowej konferencji prasowej trener „Królewskich” wprawdzie nazwał to niedopatrzenie niewielkim, ale dodał, że skutkowało poważnymi konsekwencjami – utratą gola.

Stołeczny dziennik „AS” podsumował po meczu: “Sędziowanie arbitra Diasa nie zadowoliło żadnego kibica Realu. Portugalczyk niesłusznie pozostawił na boisku swego rodaka Bernardo Silvę, który zasługiwał na czerwoną kartkę po jednym z brutalnych fauli. Podczas 90 minut meczu fani Realu jasno wyrażali swą dezaprobatę krzycząc do sędziego: Wynoś się! Wynoś się!” –napisał „AS”

Ozdobą tego spotkania były piękne bramki. W pierwszej połowie w czasie, gdy optyczną przewagę mieli Anglicy, to Real wyprowadził szybką kontrę, którą pięknym strzałem z osiemnastu metrów w lewy górny róg bramki zakończył Vinicius Junior. Strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że bramkarz gości miał tu niewiele do powiedzenia.

Odwrotna sytuacja miała miejsce w drugiej połowie spotkania, w której to Real miał więcej z gry, ale to Anglicy w 67’ cieszyli się z wyrównującego gola.

Stojącego tuż przed szesnastką De Bruyna znalazł świetnym podaniem Ilkay Gundogan. Belg strzelił bez wahania i mimo tego, że jego rodak z belgijskiej kadry Cuortois wyciągnął się jak długi, piłka wylądowała nieuchronnie w dolnym rogu bramki.

Oba zespoły próbowały jeszcze walczyć o zwycięstwo i były ku temu okazje, ale obaj bramkarze dzięki świetnym interwencjom zachowali czyste konta.

Z niecierpliwością będziemy oczekiwać spotkania rewanżowego, w którym może zdarzyć się wszystko, ale na finał do Stambułu pojedzie tylko jedna z tych świetnych drużyn. Odpowiedź już 17 maja, po meczu rewanżowym w Anglii

AC MILAN – INTER MEDIOLAN  0-2

Bramki:
EDIN DŻEKO – 8’
HENRICH MCHITARJAN – 11’

W drugim półfinale, który był derbami Mediolanu, lepsi w pierwszym meczu byli gracze Interu.

„Czarnoniebiescy” dużo lepiej weszli w to spotkanie i już po 11 minutach prowadzili 2-0.

Pierwszą bramkę strzelił były gracz Romy Edin Dżeko, który wykorzystał świetne podanie Hakana Calhanoglu z rzutu rożnego. Kibice nie zdążyli jeszcze na dobre zająć miejsc po pierwszej bramce dla Interu, a drużyna trenera Inzaghiego zadała drugi cios! Pędzący z piłką w kierunku bramki AC Milan Federico Dimarco wypatrzył wbiegającego w pole karne rywali Henricha Mchitarjana, który pewnym uderzeniem podwyższył wynik na 2-0.

Piłkarze Milanu mogą mówić o dużym szczęściu, że nie stracili w pierwszej połowie jeszcze więcej bramek. Tylko słupek uratował „Rossonerich” w 16. minucie po strzale Calhanoglu, a dobitkę Mchitarjana instynktownie obronił bramkarz Milanu - Maignan.

Strzały Dimarco czy Lautaro minimalnie minęły bramkę gospodarzy, po kontrach Interu.

W drugiej połowie spotkania, zadowoleni z wyniku gracze „Neraazzurri” pilnowali wyniku grając z kontry, natomiast Milanowi zabrakło argumentów, aby zdobyć chociaż honorowe trafienie.

Dużym powodem niemocy w ataku był brak najlepszego napastnika „Rossonerich” - Portugalczyka Leao, który jest kontuzjowany. Być może w rewanżu w pełnym składzie Milan jeszcze powalczy o finał?

Andy Warta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - PRACA W KOMISJACH 950 X 300

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - PRACA W KOMISJACH 950 X 300

----- Reklama -----

WYBORY 2026 - PRACA W KOMISJACH WYBORCZYCH 300 X 600

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor