----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

06 października 2025

Udostępnij znajomym:

W poniedziałek burmistrz Chicago Brandon Johnson podpisał dekret wykonawczy ustanawiający tzw. ICE-Free Zones – strefy, w których agenci federalnej służby imigracyjnej ICE (U.S. Immigration and Customs Enforcement) nie będą mogli prowadzić działań na terenach należących do miasta.

Podpisanie dekretu odbyło się rano w Westside Justice Center, zaledwie kilka dni po tym, jak prezydent Donald Trump autoryzował wysłanie kilkuset żołnierzy Gwardii Narodowej do Chicago. Decyzja Białego Domu wywołała oburzenie władz Illinois i doprowadziła do pozwu złożonego przez administrację gubernatora J.B. Pritzkera.

Johnson, przemawiając do dziennikarzy, określił swój dekret jako „krok w stronę odpowiedzialności”, dodając jednak, że wobec „niekontrolowanej administracji federalnej” potrzebne będą „bardziej zdecydowane działania”.

Na mocy zarządzenia federalni agenci imigracyjni nie będą mogli korzystać z żadnych nieruchomości należących do miasta Chicago, w tym z parkingów szkół publicznych czy terenów Chicago Park District. W tych miejscach mają się pojawić tablice informujące o zakazie prowadzenia działań przez ICE.

Nowe przepisy nie nakładają jednak na policję Chicago obowiązku reagowania w przypadku ich złamania. Jak wyjaśnił burmistrz, miasto przygotowuje podstawy prawne, by w razie potrzeby pozywać federalnych agentów do sądu.

Johnson uzasadnił decyzję ubiegłotygodniowym nalotem agentów ICE na budynek mieszkalny w dzielnicy South Shore, podczas którego zatrzymano 37 osób. Na miejscu obecne były dzieci, a niektórzy mieszkańcy byli przetrzymywani przez wiele godzin. Departament Bezpieczeństwa Krajowego twierdzi, że część zatrzymanych miała na koncie przeszłość kryminalną.

W sobotę prezydent Trump autoryzował wysłanie 300 żołnierzy Gwardii Narodowej do Chicago, aby – jak ogłosił Biały Dom – „chronić funkcjonariuszy federalnych i obiekty rządowe”. Decyzja zapadła po incydencie w Brighton Park, gdzie – według władz federalnych – agent Straży Granicznej postrzelił uzbrojoną kobietę, która miała próbować potrącić ich samochodem. Kobieta i towarzyszący jej mężczyzna usłyszeli zarzuty federalne.

Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson uzasadniła działania prezydenta „trwającymi gwałtownymi zamieszkami i bezprawiem”, z którymi – jej zdaniem – lokalne władze nie potrafią sobie poradzić. „Prezydent Trump nie zamierza przymykać oka na bezprawie, które nęka amerykańskie miasta” – oświadczyła Jackson.

Poniedziałkowy dekret jest już trzecim rozporządzeniem wydanym przez burmistrza Johnsona w ramach odpowiedzi na federalną operację o nazwie Operation Midway Blitz.

„Mamy do czynienia z uzbrojoną grupą zamaskowanych ludzi, którzy poruszają się po naszym mieście bez żadnej odpowiedzialności przed mieszkańcami Chicago” – mówił Johnson podczas konferencji prasowej. „Ich działania zagrażają bezpieczeństwu nas wszystkich. W sobotę, gdy demonstranci stanęli naprzeciw federalnym agentom w Brighton Park, odpowiedziano im gazem pieprzowym i przemocą.

Nie możemy pozwolić, by ktokolwiek działał w naszym mieście bez kontroli i odpowiedzialności. Nikt nie stoi ponad prawem. Jeśli ktoś łamie prawo – musi ponieść konsekwencje. A jeśli Kongres nie potrafi powstrzymać tej administracji, zrobi to Chicago”.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor