Za umówieniem, bez czasopism, bez suszarki…
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pod koniec miesiąca zaczną powoli otwierać się niektóre zamknięte do tej pory biznesy. Wśród nich salony fryzjerskie, które jednak funkcjonować będą w nieco inny sposób.

Salony fryzjerskie przygotowują się do ponownego otwarcia, być może jeszcze w tym miesiącu, zaopatrując się w sprzęt ochronny i zmieniając nieco sposób pracy i same wnętrza. Wiele osób, które nie mogą się już doczekać wizyty w takim miejscu, powinno sobie jednak zdawać sprawę, że może to być doświadczenie nieco odmienne od pamiętanego sprzed pandemii.

W stanie Georgia otworzono salony tego typu 24 kwietnia z wieloma obostrzeniami, w Indianie uczyniono to w ubiegłym tygodniu, również wymagając zachowania szczególnych środków ostrożności od personelu i klientów. New Hampshire też zgodziło się na otwarcie salonów fryzjerskich kilka dni temu, ale wśród oferowanych usług nie ma na przykład suszenia włosów.

Podobnych przykładów jest więcej, każdy stan wprowadza podobne, choć czasami bardziej lub mniej restrykcyjne przepisy. W całym kraju, więc pewnie u nas będzie podobnie, obowiązuje 6-stopowa odległość pomiędzy stanowiskami fryzjerskimi, wszyscy obowiązkowo muszą wkładać maski i rękawiczki, a pojemniki ze środkami dezynfekującymi muszą być łatwo dostępne.

Salony w Chicago już przygotowują na podobne zmiany, zmieniając układ foteli, aby zapewnić więcej przestrzeni między klientami, jednocześnie planując wydatki związane ze środkami ochronnymi.

Klienci przyjmowani będą wyłącznie za umówieniem, przynajmniej na razie. Wiele salonów planuje nieznaczne podniesienie cen swych usług, by zrekompensować sobie ograniczenie liczby klientów i nieco wyższe koszty prowadzenia biznesu.

Szybciej, ciszej, inaczej

Oprócz standardowych przygotowań zgodnych z wytycznymi, wiele salonów planuje wprowadzić własne regulacje. Niektóre całkowicie zlikwidują krzesła przy wejściu i poproszą klientów o poczekanie w samochodzie na sms informujący, iż stylista jest gotów na ich przyjęcie. Część planuje mierzyć klientom temperaturę przed wpuszczeniem do środka. Ponieważ klienci zobowiązani będą do noszenia maseczek, jej brak spowoduje przeniesienie terminu usługi lub zmusi zakłady do zakupu ich dla zapominalskich lub niedbających o zdrowie innych osób. Wiele salonów będzie wymagało umycia lub odkażenia rąk.

Część zrezygnuje z transakcji gotówkowych, inne wprowadzą system bezdotykowych płatności. Podobno wiele salonów przymierza się – wzorem sklepów spożywczych – do wyznaczenie określonych godzin dla osób z grup podwyższonego ryzyka, przede wszystkim starszych.

Niemożność przywitania się w tradycyjny sposób, konieczność nałożenia masek, i inne środki bezpieczeństwa sprawią, że wiele osób podda się stylizacji w ciszy. Choć, jak zapowiadają właściciele zakładów, wszyscy będą się starali podtrzymywać konwersację jak to bywało wcześniej. Może się to jednak okazać trudne.

Dla wielu salonów to ostatnia chwila

W niedawnym badaniu Behind the Chair.com, strony i organizacji śledzącej trendy w świecie salonów fryzjerskich i pomagającej obecnie we wdrażaniu zasad bezpieczeństwa, ponad 14.5% właścicieli salonów stwierdziło, że ma wystarczająco dużo oszczędności, aby utrzymać się przez trzy miesiące bez dochodów. Około jedna trzecia stwierdziła, że mogą przeżyć zaledwie miesiąc. Prawie połowa – bo 41.6 procent – poinformowała w badaniu, że wcale nie posiada żadnego funduszu kryzysowego.

Specjaliści zapewniają, że pracownicy z branży kosmetycznej są szkoleni w zakresie protokołów sanitarnych i są w stanie bezpiecznie ponownie otworzyć salony. Większym problemem dla wielu, przynajmniej w pierwszej fazie, może być zgromadzenie funduszy na dodatkowe zakupy – masek, rękawiczek, itp. Najtrudniej będzie im kupić odkażające środki do rąk, są wyprzedane, a salony fryzjerskie i kosmetyczne nie znajdują się w uprzywilejowanej grupie. Pozostaje zakup za pięciokrotnie wyższą cenę.

Mokre, czy suche?

Nie wiadomo. Kilka stanów zakazało suszenia, gdyż w ten sposób możliwe jest łatwe i szybkie rozpylanie wirusa w powietrzu, który – jak dowiodły badania – przez wiele godzin może przetrwać na włosach. Kilka salonów z Chicago planuje podobne rozwiązanie, nawet jeśli nie będą tego wymagały stan i miasto, chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom i innym klientom.

Właścicielka salonu z Wicker Park mówi: „Poprosimy klientów, aby przyszli z czystymi i suchymi włosami, abyśmy mogli je tylko obciąć. Jeśli będziemy komuś włosy farbowali, to oczywiście umyjemy je, ale taka osoba będzie musiała wyjść od nas z mokrymi".

Nie wszyscy planują otwarcie

Mimo złagodzenia przepisów, nie wszyscy właściciele biznesów planują ich otwarcie. Również wśród salonów fryzjerskich jest sporo takich, które postanowiły jeszcze chwilę wstrzymać się z ponownym udostępnieniem swych usług. Ich właściciele informują, że nie czują się komfortowo otwierając już 31 maja, ponieważ zachowanie odpowiedniej odległości jednak nie jest możliwe i zawsze istnieje ryzyko zarażenia, mimo podwyższonych środków ostrożności.

RJ

Udostępnij swoim znajomym: