Został ostatni
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wydawało się, że burmistrz Lori Lightfoot usunęła wszystkie - jeden z Grant Parku i drugi z Arrigo Parku. Okazuje się, że został ostatni. Chodzi o pomnik Krzysztofa Kolumba, odkrywcy i kolonizatora.

Jedyny, który jeszcze stoi na cokole, jest wykonany z brązu, ma ponad 7 stóp wysokości i znajduje się na południu - przy South Chicago i Exchange Ave. Dlaczego monument umknął uwadze protestujących i jak to się stało, że nie usunęła go burmistrz miasta – tak jak dwóch pozostałych? Wątpliwości rozwiewa radna 10. Dzielnicy, Susan Sadlowski Garza: „To nie przypadek. Prowadzę rozmowy z władzami miasta. Chcę go zdjąć najszybciej, jak to możliwe”. Dodała, że osobiście uważa, że monument Kolumba należy zastąpić posągiem innego Włocha, który przyczynił się do rozwoju lokalnej społeczności. Jak sama twierdzi – tego domagają się jej wyborcy. Radna nie jest zaskoczona tym, że pomnik nie został zniszczony w trakcie ostatnich protestów. „Jest wielu ludzi, którzy nigdy nie zapuszczają się tak daleko na południe miasta…”.

Władze miasta nie odniosły się bezpośrednio do tej sprawy, w związku z tym nie wiadomo, jaki będzie los prawdopodobnie ostatniego pomnika Krzysztofa Kolumba w Chicago. Poprzednie dwa służby zdjęły z cokołów w nocy z czwartku na piątek. Decyzja o usunięciu pomników podjęła burmistrz po niedawnych protestach związanych z ruchem Black Lives Matter. Współpracownicy burmistrz Lori Lighfoot poinformowali, że pomniki są usuwane tymczasowo… do odwołania. „Usunięcie pomników było odpowiedzią na manifestacje, które były groźnie i niebezpieczne nie tylko dla aktywistów, ale również policjantów” – przekazało biuro prasowe ratusza.

Agresorzy dwa tygodnie temu zniszczyli oba pomniki, które następnie Lighfoot usunęła. Według aktywistów włoski podróżnik, odkrywca i kolonizator jest odpowiedzialny za ludobójstwo i wyzyskiwanie rdzennych mieszkańców obu Ameryk.

FK