„Boimy się o swoje życie”
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Nauczyciele, którzy sprzeciwiają się powrotowi do klas twierdzą, że martwią się o swoje zatrudnienie, ale „lęk przed wirusem” jest większy.

Członkowie związku zawodowego nauczycieli (Chicago Teachers Union), którzy odmawiają powrotu do sal lekcyjnych, powiedzieli w poniedziałek, że martwią się możliwością utraty pracy, ale uważają, że ponowne otwarcie szkół jest większym ryzykiem.

„Boimy się o swoje życie. Nie chcemy stracić pracy. Strach przed utratą pracy jest realny. Wielu z nas jest jedynymi zarabiającymi w naszych domach” – powiedziała nauczycielka Chicago Public Schools, Lori Tores. „Ale strach przed tym wirusem jest większy niż inne obawy”.

Torres i inni członkowie związku przemawiali na konferencji prasowej w poniedziałek, dzień po tym, jak CTU ogłosiło w poniedziałek, że niektórzy jego członkowie nie zgłoszą się do pracy w poniedziałek rano, ponieważ nie ufają, iż plan ponownego otwarcia CPS jest bezpieczny i sprawiedliwy dla wszystkich.

Około 5,800 nauczycieli i pracowników szkół miało wrócić do szkół w poniedziałek – a zajęcia dla uczniów klas przedszkolnych i programów specjalnych mają rozpocząć się w szkołach w dniu 11 stycznia – byłyby to pierwsze zajęcia indywidualne w CPS od czasu zamknięcia szkół w całym stanie w marcu ubiegłego roku z powodu pandemii koronawirusa.

Około 850 pracowników szkół otrzymało zwolnienia lub akomodacje zwalniające ich z prowadzenia zajęć indywidualnych. Ale od pozostałych oczekuje się, że zgłoszą się do pracy – poinformowała rzeczniczka CPS, Emily Bolton, w oświadczeniu, w którym nie poruszono jednak kwestii, czy wobec nauczycieli, którzy odmawiają stawienia się w szkołach, zostaną podjęte działania dyscyplinarne.

Przewodniczący związku, Jesse Sharkey, powiedział, że CTU nie ma pewności, jakie dokładnie działania dyscyplinarne mogą być brane pod uwagę w stosunku do nauczycieli dystryktu, którzy nie powrócą do pracy.

„Rozpoczęcie zwalniania nauczycieli, którzy odmawiają powrotu, będzie katastrofą dla CPS” – powiedział.

Nie jest jasne, ilu nauczycieli, którzy mieli wrócić w poniedziałek, planowało przeciwstawić się władzom dystryktu i kontynuować zdalne prowadzenie lekcji.

Rodzice otrzymali możliwość wyboru i kontynuowania nauki na odległość, opcji, którą jak zauważyło CTU – była wybierana znacznie częściej przez rodziny kolorowe i pochodzenia latynoskiego. Ale członkowie związku skrytykowali również oczekiwania, że nauczyciele będą w stanie jednocześnie uczyć dzieci obecne w salach, jak i pozostające w domu.

Torres twierdzi, że obecny plan tylko osłabi zdalne nauczanie. Uważa, że od nauczycieli oczekuje się, że „będą dwoma osobami”, nadzorującymi uczniów w klasie i na ekranie.

CPS wymieniło kwestie równości jako główny problem, przytaczając dane, które wskazują, że czarni i latynoscy uczniowie w mniejszym stopniu uczestniczą w zajęciach i otrzymują niższe oceny podczas nauki zdalnej.

„CTU nie zidentyfikowało żadnego rejonu, w którym plan dystryktu nie spełnia wytycznych dotyczących zdrowia publicznego, a działania CTU podejmowane w ostatniej chwili, są odzwierciedleniem braku szacunku dla 77,000 rodzin, głownie czarnych i latynoskich, które wybrały naukę osobistą” – powiedziała Bolton.

Obszerne dowody naukowe, wskazówki ekspertów i doświadczenia dystryktów szkolnych w całym Illinois są jasne: szkoły mogą zostać ponowne otwarte po wprowadzeniu w życie kompleksowego planu” – dodała.

Zaczekać na szczepionkę

Związek uważa jednak, że te przykłady i dane nie uwzględniają wysokiego poziomu rozprzestrzeniania się w danych społecznościach, obserwowanego w niektórych rejonach miasta. Członkowie i urzędnicy CTU kwestionowali również moment ponownego otwarcia szkół – zaledwie kilka miesięcy przed możliwym otrzymaniem szczepionki na koronawirusa przez nauczycieli.

„To niedopracowany plan (ponownego otwarcia). W moim odczuciu, gdybyśmy wszyscy zostali zaszczepieni, czułbym się bezpieczniejszy” – powiedział Quentin Washington, nauczyciel CPS, który miał wrócić do szkoły w poniedziałek.

Wspomniał również o braku wymogu, aby osoby wchodzące do szkoły wykazały, iż uzyskały negatywny wynik testu na koronawirusa.

„Największym niedopatrzeniem jest brak nakazu przeprowadzania testów” – powiedział. „To dla mnie poważny problem”.

Washington, który uczy muzyki, twierdzi, że nauka zdalna okazała się bezpieczną alternatywną dla nauczania osobistego, podczas gdy noszenie maseczek w salach lekcyjnych spraw, że nauka gry na instrumentach będzie prawie niemożliwa. Zapytał, jak uczniowie mogą bezpiecznie zdejmować maseczki, aby grać na instrumentach, w które muszą dmuchać.

Podobnie inna nauczycielka, Linda Parales, podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w maseczce starała się zademonstrować sposób, w jaki uczy najmłodszych uczniów dźwięków liter, tłumacząc, że dzieci muszą wiedzieć i naśladować ruchy jej ust i muszą czuć się bezpiecznie, kiedy zdejmują maseczki, aby powtarzać dźwięki liter, wypuszczając powietrze przez usta.

Nie zamierzają ryzykować życia

„Nie robimy tego dla siebie. Robimy to dla naszych uczniów i dla naszych szkół, ponieważ chcemy, aby byli bezpieczni” – powiedziała Parales.

Nauczycielka Kristin Roberts nie kryje obaw zajmując swoje stanowisko, ponieważ boi się możliwych konsekwencji. Ale powiedziała, że pragnie dożyć końca tego wirusa i jest gotowa zrobić wszystko, co w jej przekonaniu konieczne, aby przeżyć.

„Nie mam zamiaru ryzykować życia. Nie chcę ryzykować swojej pracy, ale jestem skłonna to zrobić, aby pozostać przy życiu” – powiedziała.