Cierpią nie tylko dzieci
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Kierowcy autobusów, dostawcy mundurków, producenci trofeów - wiele firm w rejonie Chicago boleśnie odczuwa skutki zamkniętych szkół i konieczności zdalnej edukacji.

Billy Hinton jest o tej porze roku zwykle bardzo zajęty, realizując złożone wiosną zamówienia szkół na trofea, tablice i medale. Jednak wraz z zamknięciem wielu szkół w rejonie Chicago i wątpliwościami dotyczącymi powrotu szkolnych rywalizacji, jego biznes spadł o około 75% - powiedział właściciel Trophys Are Us, położonego w miejscowości Dolton na południowych przedmieściach.

Szkoły stanowią większość jego klientów, a zamówienia składane są z wyprzedzeniem przed każdym sezonem sportowym. Każdego roku Hinton polega na tych zamówieniach, aby utrzymać swoją firmę.

"Jak możesz nadrobić straty, gdy twoja firma w dużej mierze opiera się na zamówieniach szkolnych? Nie da się tego załatwić jednym pstryknięciem palca" - powiedział.

W czasie, gdy uczniowie w większości zaczynają nowy rok szkolny w systemie zdalnej edukacji, dystrykty szkolne ograniczają i rezygnują z usług fotografów, firm zapewniających kierowców autobusów, producentów trofeów, dostawców usług gastronomicznych. Niektóre z tych firm zdecydowały się na zmianę sposobu prowadzenia działalności - oferując sesje zdjęciowe na zewnątrz, przygotowując wcześniej pakowane posiłki dla uczniów uczących się z domu tej jesieni, aby sprostać wyzwaniom finansowym.

Wielu zbankrutuje

Jednak system zdalnej edukacji będzie kontynuowany również przyszłym roku, może to doprowadzić niektóre firmy na skraj bankructwa lub zmusić je do zamknięcia.

"Mogę stracić wszystko" - powiedział Hinton.

Mężczyzna zaktualizował witrynę swojej firmy, mając nadzieję na przyciągnięcie firm organizujących inne wydarzenia, wymagające trofeów. Ale popytu nie ma - stwierdził.

Trophys Are US zatrudnia trzech pełnoetatowych pracowników, których Hinton był w stanie w dalszym ciągu zatrudniać po uzyskaniu pożyczki w wysokości $28,000 z rządowego programu Paycheck Protection, stworzonego, aby pomóc małym firmom i utrzymać zatrudnienie w czasie pandemii.

"Dzięki temu moi pracownicy pracują, ale nadal nie zarabiam pieniędzy" - powiedział.

Ponieważ pomoc federalna kończy się, a Kongres nie jest w stanie wyjść z impasu, jeśli chodzi o dodatkowe fundusze pomocowe, szkolni usługodawcy bazują jedynie na niewielkiej części dochodów, które jeszcze uzyskują.

To był bardzo trudny rok

Cook-Illinois Corp. - firma zarządzająca szkolnymi autobusami z siedzibą w Oak Brook, obsługuje około 15% swoich regularnych codziennych tras - twierdzi John Benish Jr. Jej prezes i dyrektor operacyjny.

Firma obsługuje ponad 70 dystryktów szkolnych na przedmieściach. Przewóz uczniów do i ze szkoły to tylko część jej działalności, pozostałą część dochodów przynosi transport drużyn sportowych na mecze czy zabieranie uczniów na wycieczki terenowe.

"O tej porze roku normalnie bylibyśmy zajęci, ale żadne zajęcia sportowe, zajęcia pozalekcyjne i wycieczki terenowe - nie zostały zapewnione" - powiedział.

W okresie letnim jego firma obsługiwała ograniczoną liczbę okręgów szkolnych, a tej jesieni przewozi kilkoro uczniów szkół specjalnych. "To był bardzo trudny rok" - powiedział Benish.

Przed wybuchem pandemii w marcu, Cook-Illinois zatrudniało 3,000 pracowników, ale zostało zmuszone do zwolnienia większości i znaczną redukcję wynagrodzenia. Obecnie firma zatrudnia około 500 osób, w tym kierowców autobusów, osób pomagających niepełnosprawnym uczniom wsiąść do autobusu, mechaników i pracowników administracyjnych.

Kolejną branżą dotkniętą sytuacją są osoby pilnujące ruchu na przejściach dla pieszych. Są oni zatrudnieni przez Biuro Zarządzania Kryzysowego i Komunikacji w Chicago, miejską agencję bezpieczeństwa publicznego, która obejmuje centrum 911 i pomaga koordynować reakcje miasta na trudne warunki pogodowe i duże wydarzenia.

Science Meles, wiceprezes SEIU Lokal 73, związku reprezentujących pracowników sektora publicznego i pracowników finansowanych ze środków publicznych w dystryktach szkolnych, powiedział, że setki osób pilnujących bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych w Chicago są narażone na utratę świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego, jeśli nie wrócą do pracy do 30 listopada.

"Ci pracownicy, otrzymujący niskie wynagrodzenie, stanowią kręgosłup społeczeństwa. Szkoły liczą na to, że zajmą się pewnymi sprawami i zapewnią dzieciom bezpieczeństwo" - powiedział Meles.

W wydanym oświadczeniu agencja stwierdziła, że około 600 takich pracowników pozostaje obecnie bez pracy, ponieważ Chicagowskie Szkoły Publiczne rozpoczęły rok szkolny online. Agencja dodała, że niewielki procent znalazł zatrudnienie gdy ponownie otwarto szkoły prywatne i katolickie.

"Miasto prowadzi obecnie rozmowy z przedstawicielami związków zawodowych na temat statusu świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego osób pilnujących bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych" - podała agencja.

Nie mają komu robić zdjęć

Początek roku szkolnego to krytyczny czas dla wielu dostawców, w tym fotografów, którzy robią zdjęcia uczniom pierwszego dnia nauki.

Color Portraits, firma specjalizująca się w szkolnej fotografii, pierwszego dnia nauki świadczyła swoje usługi w około 10% z 300 szkół na północnych przedmieściach, które obsługuje - powiedział David Burns, wiceprezes ds. sprzedaży. Wiele szkół opóźnia te usługi, ponieważ nie wiadomo, kiedy będą mogły sprowadzić uczniów z powrotem do budynków szkolnych.

"Nie kontaktowaliśmy się ze szkołami do czasu ostatnich kilku tygodni. Szkoły nie są w stanie zobowiązać się do zmiany terminu" - powiedział.

W przypadku nielicznych szkół, w których robiono zdjęcia, Color Portraits wprowadziło szereg środków bezpieczeństwa, w tym skrócenie kolejek, zapewnienie dystansu oraz wymaganie od fotografów maseczek na twarzach.

Niektóre szkoły, w tym te, gdzie obowiązują surowe zasady dotyczące odwiedzających, proszą fotografów o robienie zdjęć na zewnątrz. Ale nadchodząca chłodniejsza pogoda sprawi, że będzie to trudniejsze.

Pandemia zmieniła również sposób dostarczania i przygotowywania posiłków w szkołach.

Firma Elior North America, świadcząca usługi gastronomiczne na zlecenie, nadal karmi dzieci w wieku szkolnym, w tym 80% z 200 szkół w rejonie Chicago, które wznawiają zajęcia online.

"Skierowaliśmy dużą część naszej organizacji na rozwój możliwości pakowania posiłków" - powiedział Timm Brock.

Zazwyczaj firma dostarcza do szkół paczkowane zestawy ze swojego zakładu w Berkeley. Ale kiedy uczniowie są w domach, firma przygotowuje przenośne skrzynki z gotowymi posiłkami, które szkoły mogą rozdawać zbiorczo rodzinom.

Mimo to, gdy wiele szkół zostało zamkniętych, Elior przeszło z serwowania 250,000 posiłków dziennie w 1,900 szkołach w USA do 130,000 dziennie w 900 szkołach.

Pomimo wyzwań związanych z zamykaniem szkół, szkolni dostawcy mają nadzieję, że biznes się ożywi, a szkoły wkrótce zostaną ponownie otwarte.

JM