Znalezienie nowej pracy zajmuje Amerykanom coraz więcej czasu. We wrześniu około 1,9 mln osób pozostawało bez zatrudnienia przez co najmniej 27 tygodni, czyli mniej więcej pół roku. Według federalnego Biura Statystyki Pracy (BLS) stanowiły one 27,1 proc. wszystkich bezrobotnych.
Raport serwisu MyPerfectResume wskazuje, że od 2023 roku liczba osób długotrwale bezrobotnych wzrosła o 68 proc. - z około 1,1 mln do 1,9 mln. Ich udział wśród wszystkich bezrobotnych zwiększył się w analizowanym okresie z 19 do około 26 proc.
„W obecnych warunkach osoba, która straci pracę lub zostanie objęta redukcją zatrudnienia, powinna przygotować się na trzy do sześciu miesięcy poszukiwań, a być może jeszcze dłużej, albo na konieczność zaakceptowania znacznie niższego wynagrodzenia” – powiedział Newsweekowi Kevin Thompson, dyrektor generalny 9i Capital Group i prowadzący podcast „9innings”.
Mało zwolnień, ale też mało ofert
Dane dotyczące długotrwałego bezrobocia pokazują słabość rynku pracy, której nie widać wyraźnie w jego podstawowych wskaźnikach. We wrześniu stopa bezrobocia wynosiła 4,2 proc., a bez pracy pozostawało 7,1 mln osób. Od marca wskaźnik utrzymywał się w stosunkowo wąskim przedziale od 4,1 do 4,3 proc.
Jednocześnie we wrześniu przybyło zaledwie 29 tys. miejsc pracy. To obraz rynku, na którym pracodawcy stosunkowo rzadko zwalniają, ale również niechętnie zatrudniają. Według MyPerfectResume wskaźnik zatrudniania spadł do najniższego poziomu w analizowanym okresie 11 lat, choć zwolnienia pozostawały poniżej poziomów sprzed pandemii.
Zdaniem Thompsona główną przyczyną jest niepewność.
„Pracodawcy mierzą się z rosnącymi cenami i znaczną niepewnością gospodarczą. Wielu wstrzymuje wydatki, czekając na wyraźniejsze sygnały dotyczące kierunku, w którym zmierza gospodarka” – wyjaśnił.
Im dłuższa przerwa, tym trudniejszy powrót
Przedłużające się poszukiwania mogą dodatkowo utrudniać znalezienie zatrudnienia.
„Im dłużej ktoś pozostaje bez pracy, tym trudniej jest mu zostać zatrudnionym” – wyjaśnia konsultant ds. zarządzania personelem Bryan Driscoll. Jak ocenił, pracodawcy nadal zadają przestarzałe pytania o przerwy w zatrudnieniu, jednocześnie wymagając coraz bardziej szczegółowych kwalifikacji i poddając kandydatów niekończącym się procedurom rekrutacyjnym.
Problemy dotykają różnych grup wiekowych. Starsi pracownicy spotykają się z dyskryminacją ze względu na wiek. Młodsi nie mogą zdobyć doświadczenia, jeśli nikt nie da im szansy. Z kolei doświadczeni specjaliści słyszą, że mają zbyt wysokie kwalifikacje - o ile w ogóle otrzymują odpowiedź.
„Ten system obarcza poszczególnych pracowników odpowiedzialnością za problem, którego sami nie stworzyli” – stwierdził Driscoll.
Koniec zasiłku nie oznacza znalezienia pracy
Thompson zwrócił również uwagę na ograniczenia cotygodniowych danych o osobach pobierających zasiłki dla bezrobotnych. Administracja może wskazywać je jako dowód stabilności rynku pracy, ale nie pokazują one pełnego obrazu sytuacji.
„Kiedy kończy się prawo do zasiłku, często po 26 tygodniach, osoby te przestają być uwzględniane w statystykach dotyczących kontynuowanych świadczeń. To nie oznacza, że znalazły zatrudnienie. Oznacza jedynie, że wyczerpały przysługujące im świadczenia” – wyjaśnił.
Wyborcy martwią się o gospodarkę
Gospodarka ma szansę stać się jednym z głównych problemów, które wpłyną na wyborców we wtorek.
Badanie Pew przeprowadzone na początku października wykazało, że 84 procent zarejestrowanych wyborców stwierdziło, że gospodarka ma bardzo duże znaczenie dla ich głosu. Obawy te były na ogół dwupartyjne, przy czym 88 procent demokratów i 82 procent republikanów określiło je jako bardzo ważne.
Wyborcy często głosują na podstawie warunków ekonomicznych, w tym tego, jak rynek pracy przekłada się na stabilność finansową i dostępność, a ostatnie sondaże pokazują, że tegoroczne wybory prawdopodobnie nie będą się różnić.
Dla gospodarstw domowych najważniejsze są codzienne wydatki i bezpieczeństwo finansowe. Jak zauważył Driscoll, Amerykanie oceniają gospodarkę przez pryzmat rachunków za żywność, czynszu, cen paliwa i wydatków, które muszą ograniczać. Do tych obaw dochodzi świadomość, że utrata jednej wypłaty może oznaczać pół roku lub dłużej bez kolejnej.