----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

19 sierpnia 2025

Udostępnij znajomym:

Amerykanie wydają rocznie ponad 35 miliardów dolarów na suplementy diety, a globalny rynek sięga niemal pół biliona. Większość tych produktów nigdy nie przeszła badań klinicznych potwierdzających skuteczność czy bezpieczeństwo. W Polsce rynek również kwitnie, a apteki i sklepy zdrowej żywności uginają się pod ciężarem kolorowych opakowań obiecujących młodość, energię i zdrowie. Czy rzeczywiście warto inwestować w te produkty?

Na amerykańskim rynku jest dziś około 90 tysięcy suplementów – dwadzieścia razy więcej niż w 1994 roku, gdy ustawa DSHEA uwolniła branżę spod kontroli, tworząc ‘Dziki Zachód suplementów’.

Firmy produkujące suplementy mogą składać różnorodne oświadczenia zdrowotne, nie musząc udowadniać ich prawdziwości - "wspierają zdrowie układu immunologicznego", "promują zdrowie serca" czy "wzmacniają funkcje poznawcze". Problem polega na tym, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy z różnicy między takimi ogólnymi stwierdzeniami, a konkretnymi obietnicami medycznymi.

Jak wyjaśnia Anahad O'Connor, dziennikarz zdrowotny z Washington Post: "Ten rodzaj niejednoznaczności oznacza, że niebo jest granicą, jeśli chodzi o to, jak producenci mogą prezentować swoje produkty. I wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z różnicy. Widzą 'zdrowie serca' i myślą, że to korzystne, nawet jeśli w produkcie nie ma nic, co wykazałoby skuteczność".

Oszuści w garniturach i białych fartuchach

Branża ta od początku przyciągała wątpliwych przedsiębiorców. Clark Stanley, samozwańczy "Król Grzechotników" z czasów Dzikiego Zachodu, sprzedawał słynny ‘olej węża’, który w badaniach okazał się mieszanką papryki chili i terpentyny. Nawet wysokiej rangi politycy nie gardzą zyskami z tego biznesu. W 2009 roku przyszły prezydent USA rozpoczął sprzedaż spersonalizowanych witamin przez The Trump Network, oferując analizę moczu, krwi i śliny za jedyne 139,95 dolara. Inne produkty z tej linii, w tym "Supreme Greens", skończyły w sądzie Federalnej Komisji Handlu za fałszywe twierdzenia o leczeniu raka. Dziś suplementy promują influencerzy i alternatywni dzienikarze – od Alexa Jonesa po twórców „cudownych proszków”, które okazują się zwykłym kakao.

Nauka kontra marketing

Badania pokazują, że dodatkowe witaminy i minerały nie chronią zdrowych osób przed chorobami, a czasem wręcz szkodzą. Nadmiar selenu i witaminy E zwiększały w testach ryzyko raka i chorób serca, wysokie dawki wapnia – raka prostaty, a nadmiar witaminy A bywa toksyczny. Dr Pieter Cohen z Harvard Medical School podkreśla, że myślenie o cudownych właściwościach tabletek jest błędne, ponieważ dla przeciętnej zdrowej osoby dieta bogata w owoce i warzywa zapewnia wszystkie niezbędne witaminy i minerały.

Weźmy na przykład witaminę C, obładowaną przeciwutleniaczami, które wspierają układ odpornościowy. Dlaczego więc nie przyjmować dużych jej dawek, żeby walczyć z przeziębieniem? Jest to przecież bezpieczne, bo nadmiar wydalany jest z moczem. Jednak, jak podkreśla dr Cohen: "Nie ma dowodów na to, że przyjmowanie jej powyżej zalecanych dawek oferuje dodatkową ochronę przed infekcjami".

Multiwitaminy i wyjątki

Lekarze różnią się w ocenie multiwitamin – jedni widzą je jako uzupełnienie diety, inni za zbędne. Badania pokazują, że przyjmowane zgodnie z zaleceniami zwykle nie powodują szkód, ale też nie oferują specjalnych korzyści.

Korzystne dla zdrowia probiotyki lepiej czerpać z fermentowanej żywności – kapusty, kimchi czy jogurtów – które od wieków dostarczają zdrowych mikrobów. Probiotyki w kapsułkach często zawierają ograniczoną liczbę gatunków bakterii w bardzo wysokich dawkach, co może zaburzyć równowagę mikroflory jelitowej zamiast ją wzmocnić.

Kolagen, mimo popularności wśród influencerów wrzucających go do produktów spożywczych, nie ma ma mocnych dowodów naukowych. To produkt, na który eksperci nie wydaliby pieniędzy.

Kreatyna może przynieść korzyści w połączeniu z treningiem siłowym. Jeśli jednak przyjmujesz kreatynę bez treningu siłowego, nie zobaczysz żadnych korzyści.

Suplementy bywają jednak potrzebne

Eksperci zgadzają się, że suplementy mogą być potrzebne w konkretnych przypadkach. Weganie muszą uzupełniać witaminę B12, która występuje głównie w produktach pochodzenia zwierzęcego. Jej niedobór może również wynikać z ograniczonej produkcji kwasu żołądkowego spowodowanej starzeniem się lub przyjmowaniem lekarstw na zgagę.

Niedobór witaminy D jest powszechny wśród osób starszych, więc codzienny suplement 1 000 jednostek może być uzasadniony.

Test krwi może zidentyfikować większość niedoborów, a lekarz może następnie przepisać konkretną witaminę lub multiwitaminę, aby zwiększyć jej poziom w organizmie.

Trzeba jednak dodać, że osoby regularnie sięgające po całe zestawy suplementów rzadko dają się przekonać wynikom badań i opiniom lekarzy. Dla wielu z nich suplementacja staje się częścią tożsamości i stylu życia – inwestycją w zdrowie, której nie chcą kwestionować. W ich oczach nowe analizy to często tylko kolejny, mylny głos w trwającej od lat debacie.

Kiedy oszustwo staje się biznesem

Problem tkwi w systemie regulacji. Suplementy są traktowane niemal jak żywność, a nie jak leki. FDA monitoruje jedynie oświadczenia na etykietach suplementów dotyczące leczenia chorób. Firmy nie mogą twierdzić, że ich produkty np. "obniżają ryzyko chorób serca", ale mogą używać sformułowań takich jak "promują zdrowie serca". To stwierdzenie musi być poprzedzone klauzulą: "To oświadczenie nie zostało ocenione przez Food and Drug Administration. Ten produkt nie jest przeznaczony do diagnozowania, leczenia, wyleczenia lub zapobiegania jakiejkolwiek chorobie". Większość konsumentów nie zwraca jednak uwagi na te ostrzeżenia.

Co więcej, firmy nie muszą nawet rejestrować swoich produktów w FDA. Urząd nie ma pojęcia, co znajduje się na rynku, dopóki nie pojawią się raporty o osobach chorujących po określonym suplemencie. Jak przyznaje O'Connor: "Ty i ja możemy łatwo stworzyć własną firmę suplementową w pięć minut. Wystarczy stworzyć stronę internetową, kupić trochę proszku, włożyć go do kapsułek i zacząć sprzedawać. Nie musisz robić żadnych badań ani powiadamiać żadnego urzędu".

Eksperci są zgodni: zamiast wydawać pieniądze na suplementy o nieudowodnionej skuteczności, lepiej inwestować w zrównoważoną dietę opartą na nieprzetworzonej żywności. „Jeśli zamierzasz przyjmować suplementy, upewnij się, że naprawdę ich potrzebujesz” – radzi O'Connor.

Statystyki pokazują, że 60 proc. Amerykanów regularnie używa suplementów - to ogromny biznes oparty częściej na nadziejach konsumentów niż na nauce.

na podst. health. harvard. edu, vox, unherd, fhehealth

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor