----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

15 kwietnia 2026

Udostępnij znajomym:

W amerykańskich sądach toczy się sprawa, która na pierwszy rzut oka wydaje się wręcz banalna – chodzi o to, czy Amerykanin może w swoim domu legalnie destylować alkohol. Dla jednych to symboliczny powrót do wolności: skoro nikomu nie szkodzę, państwo nie powinno się wtrącać. Dla innych to sygnał ostrzegawczy, bo sprawa może mieć skutki znacznie szersze niż tylko domowa produkcja alkoholu. Jeśli Sąd Najwyższy podtrzyma decyzję sądu apelacyjnego, w grę może wchodzić zmiana zasad regulowania całej gospodarki, a nie tylko tego, co dzieje się w domowej kuchni – albo garażu.

Prawo z XIX wieku

Od strony prawnej sprawa jest znacznie poważniejsza, niż mogłoby się wydawać. W Stanach Zjednoczonych od lat obowiązuje wyraźne rozróżnienie: produkcja piwa i wina na własny użytek jest legalna (w określonych limitach), natomiast destylacja alkoholu – czyli wytwarzanie mocnych trunków, takich jak whiskey czy wódka – bez federalnej licencji jest co do zasady nielegalna, niezależnie od tego, czy produkt trafia na sprzedaż, czy pozostaje w domu. Wynika to przede wszystkim z przepisów podatkowych (excise taxes), ale także z systemu kontroli produkcji alkoholu, obejmującego kwestie bezpieczeństwa i standardów wytwarzania.

W praktyce oznacza to, że domowa destylacja bez pozwolenia jest traktowana jako poważne naruszenie prawa federalnego i może prowadzić do grzywny, a nawet aresztu.

To właśnie ten zakaz – obowiązujący od ponad półtora wieku, sięgający czasów tuż po wojnie secesyjnej – stał się przedmiotem sporu sądowego.

W centrum sprawy znajduje się postępowanie *McNutt v. Department of Justice*. W marcu federalny sąd apelacyjny uznał za niekonstytucyjny przepis obowiązujący od niemal 160 lat, który zakazuje destylowania alkoholu w warunkach domowych. Sam fakt uchylenia tak starego prawa byłby wydarzeniem znaczącym. Jednak jego znaczenie rośnie, gdy weźmie się pod uwagę, że sprawa niemal na pewno trafi do Sądu Najwyższego – a tam może stać się pretekstem do rewizji fundamentów amerykańskiego prawa gospodarczego.

Chodzi o alkohol czy zakres władzy?

Spór dotyczy w istocie nie alkoholu, lecz zakresu władzy federalnej. Konstytucja przyznaje Kongresowi m.in. prawo do regulowania handlu między stanami oraz nakładania podatków. Od czasów tzw. Nowego Ładu (New Deal) w latach 30. XX wieku przyjęto szeroką interpretację tych uprawnień. Oznacza ona, że rząd federalny może regulować praktycznie całą działalność gospodarczą – nawet tę, która formalnie odbywa się wyłącznie w granicach jednego stanu.

Ta interpretacja została ugruntowana w precedensach takich jak *Wickard v. Filburn* (1942), gdzie uznano, że nawet zboże produkowane wyłącznie na własne potrzeby wpływa na rynek krajowy, oraz *Gonzales v. Raich* (2005), które pozwoliło zakazać uprawy marihuany także na użytek własny. Logika była prosta: w zglobalizowanej gospodarce wszystko jest ze sobą powiązane.

Jednak nie wszyscy akceptują tak szerokie rozumienie władzy federalnej. Część konserwatywnych prawników i sędziów – w tym sędziowie Sądu Najwyższego Clarence Thomas i Neil Gorsuch – od lat postuluje powrót do wcześniejszego podejścia, w którym wyraźnie oddzielano działalność lokalną od tej o znaczeniu ogólnokrajowym.

Sprawa McNutt może stać się dla nich okazją do zakwestionowania tej powojennej równowagi. Dotyczy bowiem działalności czysto lokalnej: produkcji alkoholu w domu, która – jak argumentują przeciwnicy regulacji – nie ma bezpośredniego związku z handlem międzystanowym.

Rząd federalny bronił zakazu, ale w sposób zaskakująco ograniczony. Zamiast oprzeć się na szerokiej interpretacji uprawnień Kongresu, Departament Sprawiedliwości argumentował, że zakaz jest konieczny do skutecznego poboru podatków od alkoholu. Historycznie przepis z 1868 roku miał właśnie temu służyć – ograniczyć nielegalną produkcję i unikanie opodatkowania.

Sąd apelacyjny nie uznał jednak tej argumentacji za wystarczającą. Wskazał m.in., że współczesne możliwości kontrolne państwa są znacznie większe niż w XIX wieku, co może podważać konieczność tak restrykcyjnego zakazu.

Co się zmieni, jeśli Sąd Najwyższy obali zakaz?

To otwiera drogę do dwóch możliwych scenariuszy. W pierwszym Sąd Najwyższy podtrzyma decyzję w wąskim zakresie – uzna, że konkretny zakaz jest dziś nieproporcjonalny, ale nie zakwestionuje szerokich uprawnień Kongresu. W drugim pójdzie dalej i wykorzysta sprawę do rewizji precedensów z czasów Nowego Ładu.

To właśnie ten drugi wariant budzi największe emocje. W praktyce nie chodzi tylko o alkohol, ale o znacznie szersze zasady. Jeśli Sąd Najwyższy uzna, że rząd federalny nie może regulować takiej działalności jak domowa destylacja, może to oznaczać ograniczenie jego wpływu także w wielu innych obszarach – od prawa pracy, przez przepisy antydyskryminacyjne, po regulacje dotyczące ochrony zdrowia czy dostępności usług publicznych.

Najprościej mówiąc: dziś obowiązuje zasada, że nawet lokalne działania, jak produkcja czegoś w domu czy w małej firmie, mogą podlegać regulacjom federalnym, bo w szerszej skali wpływają na cały rynek. Jeśli ta zasada zostanie podważona, pojawi się pytanie: gdzie właściwie kończy się władza Waszyngtonu?

Przykład: jeśli ktoś produkuje towar tylko na własny użytek albo sprzedaje go wyłącznie lokalnie, czy państwo nadal może narzucać mu ogólnokrajowe przepisy – np. dotyczące płacy minimalnej, standardów pracy czy zasad dostępności usług? Dziś odpowiedź brzmi: tak. Po ewentualnej zmianie – już niekoniecznie.

Nie musi to oznaczać chaosu, ale raczej większe rozdrobnienie zasad. Część regulacji mogłaby zostać przeniesiona na poziom stanów, co w praktyce oznaczałoby różne reguły w różnych częściach kraju. Zwolennicy zmiany widzą w tym więcej wolności i lokalnej kontroli. Krytycy ostrzegają przed powrotem do czasów, gdy brak jednolitych regulacji utrudniał walkę z nadużyciami i nierównościami.

Na razie trudno przewidzieć, jaką drogę wybierze Sąd Najwyższy, ale jedno jest jasne: sprawa, która zaczęła się od pytania o domowy alkohol, może przerodzić się w jeden z najważniejszych sporów konstytucyjnych ostatnich dekad – z konsekwencjami wykraczającymi daleko poza świat produkcji tzw. moonshine.

Na podst: Vox, Reuters

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor