Dwa ataki kojotów w Chicago, ranny 6-letni chłopiec
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

Udostępnij swoim znajomym:

Ataki kojotów na ludzi zdarzają się bardzo rzadko, jednak w środę dwie osoby, w tym 6-letni chłopiec – zostały ugryzione w niezależnych sytuacjach, do których doszło w Chicago w odstępie kilku godzin.

Według Setha Magle, dyrektora Urban Wildlife Institute w Lincoln park Zoo, w powiecie Cook mieszka od 3 do 4 tysięcy kojotów, z czego setki, jeśli nie tysiące, w samym Chicago.

Magle nie wie, co spowodowało ataki, do których doszło w środę, ale uważa, że odpowiedzialny jest za nie samotny kojot, biorąc pod uwagę, że doszło do nich w odstępie kilku godzin i stosunkowo blisko. 6-letni chłopiec został ugryziony w pobliżu Peggy Notebeart Nature Museum, a 32-letni mężczyzna podczas spaceru chodnikiem w rejonie 700 North Fairbanks Court.

„Kiedy dochodzi do takiej sytuacji, często jest to wynikiem kilku rzeczy. Może być tak, że ludzie karmią te zwierzęta z ręki. Kiedy tak się dzieje, kojoty kojarzą ludzi z jedzeniem, co może doprowadzić do późniejszych ataków” – powiedział.

Choroby i stres również mogą skłaniać kojoty do agresji i zbliżania się do ludzi. „To z pewnością nie jest normalne zachowanie” – powiedział.

Testy DNA mające na celu ustalenie, czy kojot schwytany na północnej stronie Chicago, jest tym samym zwierzęciem, które zaatakowało 6-letniego chłopca, potrwają tygodnie.

Jenny Schlueter z Chicago Animal Care and Control powiedziała, że zwierzę schwytane w czwartek wieczorem, będzie trzymane w centrum rehabilitacji zwierząt w Chicago do czasu zakończenia testów. Kelley Gandurski, dyrektor agencji dodała podczas czwartkowej konferencji prasowej, że kojot zostanie ostatecznie wypuszczony za miastem.

Zwierzę zostało schwytane po policyjnym pościgu przez policję i pracowników agencji kontroli nad zwierzętami. Schlueter powiedziała, że w czwartek wieczorem w tej samej części miasta zauważono kolejnego kojota, ale nie udało się do schwytać. Pracownicy agencji kontynuowali poszukiwanie zwierząt w dzielnicy Lincoln Park, gdzie kojot zaatakował 6-latka, a dorosły mężczyzna poinformował, iż został ugryziony w tym tygodniu.

Eksperci zauważają, że większość przypadków, w których osoby uważają, że kojoty atakują ich lub ich zwierzęta domowe, okazuje się atakami psów, ale urzędnicy z Chicago pozostają pewni – po rozmowie ze świadkami, że zwierzę, które zaatakowało chłopca w środę, było kojotem. W takim przypadku byłby to pierwszy potwierdzony atak na człowieka w Illinois – według biologa zajmującego się dziką przyrodą w ramach Urban Coyote Research Project.

Dwa zgłoszone ataki, kilka niedawnych obserwacji kojotów i uratowanie młodego kojota przez straż morską z jeziora Michigan, skupiły uwagę opinii publicznej na populacji tych dzikich zwierząt w mieście. W czwartek, po zauważeniu kojota w dzielnicy Lincoln, urzędnicy na krótko zamknęli dwie szkoły, aby uniemożliwić dzieciom wychodzenie na zewnątrz.

Jednocześnie Gandurski i inni eksperci starali się uspokoić mieszkańców, podkreślając, iż kojoty wędrują po mieście od dziesięcioleci i stanowią niewielkie zagrożenie dla ludzi, dodając, iż ataki na ludzi zdarzają się niezwykle rzadko, a zwierzęta te generalnie boją się człowieka i ich zachowaniem instynktownym jest ucieczka.

„Naprawdę żyją w miastach unikając nas, przemieszczając się i jedząc szczury, króliki i wiewiórki, nie wchodząc w interakcje z ludźmi” – powiedział Seth Magle, dyrektor Lincoln Park Zoo’s Urban Wildlife Institute. „Wiemy, że żyjemy wśród znacznej populacji kojotów i praktycznie żadne z nich nigdy nie stworzą żadnych problemów ani zagrożeń dla nikogo”.

Jednak on i inni zauważają, że mogą zaistnieć okoliczności, kiedy zwierzęta stają się bardziej odważne. Na przykład pojawiły się doniesienia, że kojot zauważony w centrum niedaleko Northwestern Memorial Hospital utyka, co zdaniem ekspertów może sprawić, że zwierzę zmieni swoje zachowanie, ponieważ nie jest już w stanie łapać małych zwierząt w typowy sposób i musi szukać innych form pożywienia, pojawiając się bliżej ludzi.

Magle dodał, że kolejnym czynnikiem może być pogoda. „Mamy zimę, a niektóre z tych zwierząt mogą znaleźć się w rozpaczliwej sytuacji, w której robią wszystko, aby znaleźć pożywienie”.

Nawet łagodna zima, jaką obecnie mamy, może powodować niedobory żywności. „Nie wiemy, co się dzieje z populacją wiewiórek czy królików, więc nawet przy tak łagodnej zimie możemy oczekiwać, że pożywienia będzie mniej” – powiedział.

W Chicago kojoty są najbardziej aktywne pomiędzy północą a godziną 3 nad ranem. Według Magle’a, aby uniknąć potencjalnego spotkania z kojotami, ludzie powinni zwracać uwagę na swoje otoczenie i uważnie obserwować dzieci oraz psy, które powinny być trzymane na smyczy podczas spacerów. Bezpieczne przechowywanie śmieci to również ważny aspekt, aby zwierzęta nie kojarzyły ludzkich odpadków z możliwością zdobycia pożywienia.

„Nie sądzę, aby ludzie musieli być zaniepokojeni” – powiedział Magle. „To dobra okazja, aby przypomnieć sobie, że mieszkamy w mieście z dziką przyrodą”.

Monitor