Przez dziesięciolecia psychologowie byli przekonani, że kluczem do sukcesu w życiu jest silna wola. Uważano, że osoby potrafiące oprzeć się pokusom osiągają lepsze wyniki w szkole, mają stabilniejsze relacje, lepsze kariery zawodowe i prowadzą zdrowszy styl życia. Wiele badań zdawało się potwierdzać tę teorię. Dlatego rodzicom często radzono, aby uczyli dzieci samokontroli i ćwiczyli z nimi umiejętność opierania się pokusom – takim jak słodycze, fast food, gry wideo czy nieustanna obecność ekranów.
Jednak w ostatnich kilkunastu latach naukowcy zaczęli przyglądać się tym badaniom dokładniej. Okazało się, że w wielu przypadkach wcale nie mierzono silnej woli, lecz zupełnie inną zdolność – umiejętność unikania pokus jeszcze zanim się pojawią.
Psycholog Marina Milyavskaya z Carleton University w Ottawie podkreśla, że prawdziwa silna wola polega na świadomym opieraniu się pokusie, która jest tuż przed nami. To moment, w którym trzeba zdecydować, czy zamiast cheeseburgera wybrać zdrowszy obiad albo zamiast gry wideo skończyć pracę domową.
Jeszcze kilkanaście lat temu wielu ekspertów sądziło, że taką samokontrolę można trenować jak mięśnie. Rodzicom radzono na przykład pozwalać dzieciom codziennie grać w gry, ale uczyć je wyłączania konsoli po godzinie. Inni sugerowali, aby nie zabraniać dzieciom tzw. „zakazanych” produktów – chipsów, ciastek czy słodzonych napojów – tylko pozwolić im ćwiczyć umiar.
„Panowało przekonanie, że im więcej ekspozycji na śmieciowe jedzenie, tym łatwiej mu się potem oprzeć” – mówi Michael Inzlicht, profesor psychologii na University of Toronto.
Z czasem okazało się jednak, że taka strategia rzadko działa na dłuższą metę. Inzlicht zauważa, że regularne wystawianie dzieci na pokusy może wręcz przynieść odwrotny efekt. Jeśli dzieci często mają kontakt z niezdrowym jedzeniem czy ekranami, zaczynają je po prostu bardziej lubić.
Nie jest to zresztą zaskoczeniem z biologicznego punktu widzenia. Ludzie są naturalnie zaprogramowani tak, by preferować tłuste i słodkie jedzenie, a także aktywności dostarczające szybkiej przyjemności. Gdy dzieci często mają do nich dostęp, bardzo łatwo stają się one ich pierwszym wyborem.
Ograniczać pokusy
Nowe badania przyniosły jednak ważny wniosek. Kiedy naukowcy przestali polegać wyłącznie na ankietach i zaczęli obserwować zachowanie ludzi w codziennym życiu, odkryli coś zaskakującego. Osoby, które osiągają długoterminowe cele, wcale nie mają silniejszej woli niż inni. Zamiast tego organizują swoje życie w taki sposób, aby rzadziej musieć z niej korzystać.
Innymi słowy, po prostu rzadziej wystawiają się na pokusy.
Zdaniem Wendy Wood, emerytowanej profesor psychologii z University of Southern California, to właśnie tej strategii powinni uczyć dzieci rodzice. Zamiast skupiać się wyłącznie na tym, jak powiedzieć „nie” pokusie, warto pokazać dzieciom, jak tworzyć sytuacje, w których pokusa w ogóle się nie pojawia.
Przykłady takich działań są bardzo proste. Podczas nauki telefon może zostać w innym pokoju. Na komputerze można zainstalować aplikacje blokujące gry czy rozpraszające strony internetowe. W domu można ograniczyć obecność słodyczy i wysoko przetworzonej żywności. W ten sposób dzieci uczą się, że jednym z najskuteczniejszych sposobów radzenia sobie z pokusami jest zmiana otoczenia.
Rodzice mogą również świadomie kształtować preferencje swoich dzieci. Badania pokazują, że to, co lubimy, w dużej mierze zależy od tego, z czym mamy kontakt na co dzień. Jeśli dzieci często jedzą zdrowe potrawy, spędzają czas na świeżym powietrzu czy czytają książki, z czasem zaczynają traktować te aktywności jako naturalne i przyjemne.
Wendy Wood wspomina, że kiedy chciała zachęcić swoje dzieci do czytania, zawsze miała przy sobie książki – w samochodzie, w torebce czy w restauracji. Kiedy czekali na posiłek, czytanie było po prostu najłatwiejszą i najbardziej oczywistą opcją. Z czasem stało się nawykiem, który pozostał z nimi na lata.
Istotne jest także to, w jaki sposób rodzice mówią o zdrowych wyborach. Jeśli przedstawiają je jako obowiązek, wyrzeczenie lub karę, dzieci będą traktować je z niechęcią. Znacznie lepiej działa podkreślanie przyjemnych aspektów – smaku dobrego jedzenia, radości z aktywności fizycznej czy satysfakcji z dobrze wykonanej pracy.
Jak podkreśla Milyavskaya, język, którego używamy, wpływa na to, co lubimy i jak często po to sięgamy. Jeśli zdrowe jedzenie czy aktywność fizyczna kojarzą się z przyjemnością, dzieci znacznie chętniej będą je wybierać w przyszłości.