Miniony weekend, który zwykle wypełniają w Chicago radosne pochody, bale kostiumowe i rodzinne spotkania z okazji Halloween i Dnia Zmarłych, tym razem upłynął w atmosferze wyraźnego niepokoju. Wzmożone działania służb imigracyjnych w mieście i okolicznych miejscowościach sprawiły, że wiele wspólnot – szczególnie latynoskich – ograniczyło świętowanie, a część wydarzeń została odwołana.
Mieszkańcy zauważyli, że w tym roku było zdecydowanie mniej pochodów i lokalnych imprez. „Tych parad było o wiele mniej. Strach z każdym dniem staje się bardziej namacalny” – powiedział Ernesto, jeden z mieszkańców dzielnicy o dużej społeczności latynoskiej.
Niepokój narastał już od kilku dni. Gubernator Illinois JB Pritzker apelował do władz federalnych o wstrzymanie działań w ramach „Operation Midway Blitz”, czyli akcji służb imigracyjnych prowadzonych w Chicago właśnie podczas halloweenowego weekendu.” Jeśli nie chcecie przerwać operacji i opuścić naszego miasta, czy możemy przynajmniej zgodzić się co do jednego – że dzieci nie powinny być ofiarami, zwłaszcza w Halloween?” – pytał publicznie. Na jego słowa ostro odpowiedziała sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem, określając prośbę jako „haniebną” i podkreślając, że służby nie zamierzają zawieszać działań, które – jej zdaniem – mają zapewniać bezpieczeństwo społeczności.
Napięcie osiągnęło punkt kulminacyjny w piątek, gdy w Evanston – na północ od Chicago – doszło do starć między protestującymi a funkcjonariuszami federalnymi. Świadkowie udostępnili nagrania, na których widać, jak agent obezwładnia mężczyznę i kilkakrotnie uderza go w głowę. Służby imigracyjne przedstawiły inną wersję wydarzeń. Twierdziły, że ich samochód był śledzony przez czerwony pojazd, który miał uderzyć w radiowóz, a następnie funkcjonariusze zostali otoczeni przez wrogi tłum, wykrzykujący obelgi i plujący na nich. Podczas zatrzymania jednej osoby – jak podała agencja – użyto gazu pieprzowego, by rozproszyć zgromadzonych. Aresztowano trzech obywateli USA, którym zarzucono napaść na funkcjonariuszy.
Według informacji przekazanych mediom, tego dnia zatrzymano również pięciu nielegalnych imigrantów z Meksyku. Służby podały, że wszyscy mieli przeszłość kryminalną lub byli wcześniej wydalani z kraju, a mimo to ponownie przekroczyli granicę.
Sytuacja spotkała się z ostrą reakcją lokalnych władz. Burmistrz Evanston, demokrata Daniel Biss, wystąpił przed mieszkańcami, nie kryjąc oburzenia. „Funkcjonariusze ICE pobili dziś naszych mieszkańców, szarpali ich, wywozili z ulic tylko dlatego, że mają taki, a nie inny kolor skóry. To jest skandal. Nasz komunikat dla ICE jest prosty: wynoście się z Evanston” – powiedział.
Weekend, który miał być czasem beztroski i zabawy, dla wielu rodzin stał się symbolem narastającego strachu. W społecznościach imigranckich coraz częściej powraca pytanie o to, czy w obliczu takich działań można jeszcze mówić o swobodzie i poczuciu bezpieczeństwa, które przez lata były fundamentem życia w Chicago i okolicznych miasteczkach.