----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

17 września 2025

Udostępnij znajomym:

Uczniowie szkół w Illinois od lat mają trudności z osiągnięciem biegłości w czytaniu i matematyce, mierzonej na corocznych testach stanowych. Najnowsze dane pokazują, że większość dzieci i nastolatków nie spełnia podstawowych standardów – a zamiast wzmocnić nauczanie i poprawić przygotowanie, stan zdecydował się… obniżyć wymagania.

Rada Oświaty Illinois zatwierdziła plan zmiany tzw. „cut scores”, czyli progów punktowych decydujących o tym, czy uczeń jest uznawany za biegłego w czytaniu i matematyce. Dzięki nowym zasadom więcej uczniów ma formalnie spełniać kryteria, choć ich realne umiejętności pozostaną bez zmian. To ruch, który ma zostać wprowadzony w życie w październiku wraz z publikacją raportu Illinois Report Card 2025.

Zaniżone progi i „nowa definicja” sukcesu

Superintendent oświaty Tony Sanders poinformował, że nad nowym systemem pracowano od półtora roku. Od teraz wyniki testów będą dzielone na cztery kategorie: „poniżej biegłości”, „blisko osiągnięcia biegłości”, „biegły” i „powyżej biegłości”. Nowe progi punktowe – tzw. cut scores – będą stosowane zarówno w Illinois Assessment of Readiness (język angielski i matematyka w klasach 3–8), jak i w Illinois Science Assessment (klasy 5 i 8), a także w ACT, który od tego roku zastępuje SAT jako obowiązkowy egzamin w 11. klasie.

Dotychczasowe progi, zdaniem władz oświatowych, zaniżały obraz osiągnięć uczniów i nie odzwierciedlały ich rzeczywistego przygotowania do studiów czy kariery. „Obecnie stosowane wskaźniki biegłości nie oddają realiów postępów uczniów. Są nieadekwatne do tego, co faktycznie oznacza sukces w życiu zawodowym i akademickim” – podkreślił Sanders.

Do tej pory obraz nie był optymistyczny. W 2024 roku tylko 41 procent uczniów od trzeciej do ósmej klasy czytało na poziomie odpowiednim dla swojej klasy, a wśród jedenastoklasistów odsetek ten wyniósł zaledwie 31 procent. W matematyce wyniki były jeszcze gorsze – odpowiednio 28 i 26 procent.

Po obniżeniu progów sytuacja na papierze znacząco się poprawi. Według prognoz, w 2025 roku 53 procent uczniów ma być uznanych za biegłych w czytaniu, a 38 procent w matematyce. To wzrost o kilkanaście punktów procentowych, który jednak nie wynika z poprawy nauczania, lecz ze zmiany definicji sukcesu szkolnego.

Zmiany wejdą w życie wraz z raportem Illinois Report Card 2025, który ukaże się jesienią i będzie opierał się na testach przeprowadzonych wiosną tego roku. Sanders zaznaczył jednak, że z powodu nowego podziału kategorii nie będzie możliwe porównywanie wyników z latami wcześniejszymi. „Rok 2025 wyznacza nową linię bazową. Dopiero kolejne raporty pozwolą ocenić, jak zmieniają się osiągnięcia uczniów” – powiedział.

Aby śledzić postępy mimo zmiany systemu, stan planuje posługiwać się innym wskaźnikiem – Student Growth Percentile. To miara oparta na surowych wynikach testów, która pokazuje, ile dany uczeń nauczył się w ciągu roku w porównaniu do swoich rówieśników.

Argument: wyrównanie do poziomu reszty kraju

Zwolennicy reformy tłumaczą, że Illinois od lat miało jedne z najwyższych progów biegłości w całych Stanach. Według kuratora oświaty Tony’ego Sandersa to właśnie powód, by obniżyć wymagania i dopasować je do średniej krajowej. Problem w tym, że – jak podkreślają sami autorzy raportu – te badania porównują jedynie standardy, a nie rzeczywiste osiągnięcia uczniów.

Wyniki NAEP pokazują prawdziwy obraz

Prawdziwym sprawdzianem pozostaje NAEP – federalne badanie kompetencji uczniów, które co dwa lata mierzy ich umiejętności w czytaniu i matematyce. Dane z 2024 roku są jednoznaczne: tylko 30 procent czwartoklasistów i 33 procent ósmoklasistów z Illinois osiągnęło poziom biegłości w czytaniu. W matematyce odsetki wyniosły 38 i 32 procent.

Choć na tle średniej krajowej Illinois wypadło nieco lepiej w niektórych kategoriach, trudno mówić o sukcesie. Nawet tam, gdzie uczniowie osiągają wyniki powyżej średniej, większość z nich nadal nie spełnia standardów NAEP.

Dylemat władz oświatowych

Zamiast więc zmierzyć się z realnym kryzysem w edukacji – brakiem podstawowych umiejętności wśród większości uczniów – władze stanu postanowiły zmienić kryteria oceny. W efekcie Illinois nie będzie już można porównywać wyników z poprzednich lat, a poprawa w statystykach okaże się jedynie iluzją.

Dyskusja o obniżeniu standardów odwraca uwagę od sedna problemu – słabych wyników wielu uczniów, zwłaszcza z grup mniejszościowych i z rodzin o niskich dochodach. Wprowadzenie niższych progów nie sprawi, że uczniowie nagle nauczą się lepiej czytać i liczyć – ale może sprawić, że przestaną być dostrzegani jako uczniowie potrzebujący wsparcia.

Dla krytyków to jasny sygnał, że priorytetem nie jest dziś podniesienie jakości nauczania, ale kosmetyczne poprawienie wskaźników. Argumentują, że zamiast zaniżać oczekiwania wobec uczniów, stan powinien zainwestować w programy, które pomogą im osiągnąć obecne standardy. Tylko takie podejście daje szansę na realny postęp edukacyjny i lepszą przyszłość dla uczniów – a nie jedynie lepiej wyglądające statystyki.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor