Jak restauracje w Chicago poradzą sobie zimą?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Jadłodajnie – bary i restauracje z epidemią koronawirusa muszą sobie radzić od kilku miesięcy. Lada moment czeka je kolejna próba sił – zima. Na pomoc restauratorom ruszyły władze miasta, a konkretnie Miejski Departament Planowania i Rozwoju, który zorganizował konkurs o nazwie „Chicago Winter Design Challenge”. Zadaniem mieszkańców miasta i miłośników dobrego jedzenia było zaproponowanie takich rozwiązań, które z jednej strony pozwolą względnie normalnie funkcjonować restauracjom w okresie jesienno-zimowym, a z drugiej zapewnią bezpieczeństwo klientów. Wpłynęło ponad 600 zgłoszeń. Odpowiedz jest prosta – da się to zrobić.

Miejskie restauracje mają i będą mieć duże trudności z utrzymaniem się na rynku. Nie chodzi nawet o klientów – bo ci akurat są. Problemem są restrykcje. Na dworze, czyli w popularnych ogródkach tego problemu nie ma, ale wraz upływem czasu i nadejściem zimy restauratorzy zaczną likwidować miejsca na świeżym powietrzu, a zjeść obiad będzie można tylko i wyłącznie wewnątrz lokalu. Tam z kolei ilość miejsc jest ograniczona – zgodnie z obowiązującymi ograniczeniami w środku może przebywać 25% całkowitej liczby osób, które mogą wejść do danego lokalu. Przekłada się to na rozmieszczenie stolików i ich odległość od siebie. To powoduje, że w stosunkowo dużym pomieszczeniu mieści się ich zaledwie kilka.

„Branża jest bardzo zaniepokojona. Ponad połowa właścicieli restauracji i najemców twierdzi, że jeśli sytuacja się nie zmieni, to należy się spodziewać, że większość lokali zostanie zamkniętych w ciągu najbliższych 6 miesięcy” - mówi Sam Toia, prezes stowarzyszenia restauratorów z Illinois.

Rozwiązań tego problemu szukali smakosze i bywalcy lokali gastronomicznych. Co ciekawe, aplikacje wpłynęły nie tylko od mieszkańców Chicago, bo 639 zgłoszeń to pomysły obywali z 13 krajów, także europejskich. Projektów jest dużo. Jedni proponują przybudowanie niejeżdżących autobusów szkolnych na mobilne restauracje. Inni opowiadają się za pomysłem dużo bardziej nowoczesnym – pływające lokale przypominające dmuchaną tratwę. Byli też tacy, którzy obiad chcieliby zjeść w tradycyjnym igloo, albo zmodernizowanej budce telefonicznej.

„Zdecydowanie jest kilka dobrych pomysłów, a nam każda mała rzecz pomaga… Nasze restauracje i bary są sercem i duszą miasta i musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić ich funkcjonowanie w trudnych, surowych, zimowych miesiącach” – dodał Toia. Z pięknego snu wybudził wizjonerów właściciel kilku pizzerii w Chicago, Scott Weiner: „Wynajęcie igloo dla 7-8 osób będzie kosztować 10,000 USD, a ta cena nie obejmuje ogrzewania, krzeseł i wyposażenia wnętrza” - mówi Weiner, który uważa, że zdecydowana większość pomysłów będzie trudna do zrealizowania. Dodał także, że jedynym racjonalnym jego zdaniem rozwiązaniem jest zmiana przepisów i poluzowanie restrykcji w taki sposób, aby w restauracjach mogło przybywać do 50% całkowitej liczby osób Od dawna apelują o to stowarzyszenia zrzeszające restauratorów z Wietrznego Miasta.

W ciągu następnych kilku tygodni zgłoszenia będą oceniane przez konkursowe jury. Nazwiska zwycięzców zostaną opublikowane w październiku - na każdego z nich czeka nagroda w wysokości $5000.

Czy te pomysły zostaną zrealizowane i czy rzeczywiście pomogą restauracjom? Nie wiadomo, ale jedno jest pewne - restauracje z Chicago potrzebują wsparcia i szybkiej reakcji ze strony władz, bo ich sytuacja jest dramatyczna, a wraz z biegiem czasu będzie tylko gorzej. Właściciele biznesów gastronomicznych twierdzą, że średnie przychody spadły o około 50 do 70% w porównaniu z 2019 rokiem.

FK