Kiedyś akademiki, dzisiaj hotele
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Powrót studentów na uniwersyteckie kampusy wiązał się zwykle z przepełnionymi akademikami, licznymi imprezami i szeroko rozumianą integracją. Obecny rok – kalendarzowy i akademicki – jest inny ze względu na epidemię koronawirusa. Inny, a właściwie dziwny do tego stopnia, że studenci częściej niż w domach studenckich nocują w hotelach, niekiedy bardzo dobrych.

Hotele stały się nowymi akademikami – przyznają zgodnie eksperci z branży hotelarskiej. Wbrew pozorom student nie musi być bogaty, żeby nocować w hotelu. W większości przypadków nie generuje to dla studentów większych kosztów, bo opiera się na umowie pomiędzy uniwersytetem, a hotelem – bądź siecią hoteli. Tradycyjne akademiki nie są przepełnione, bo nie mogą być. Chodzi o utrzymywanie dystansu społecznego. Część z nich jest zamknięta, inne są wykorzystywane jako izolatoria dla osób poddanych kwarantannie. Były ciasne, czasami nie spełniały odpowiednich warunków, ale klimat, który panował w akademikach był wyjątkowy, za czym szczególnie tęsknią studenci:

„Kiedy po raz pierwszy zeszłam do hotelowego Lobby poczułam się jak w filmie. Urok minął, gdy zdałam sobie sprawę, że ten rok będzie inny niż zwykle. Najlepszą rzeczą, która spotkała mnie podczas mieszkania w akademiku, był kontakt z drugim człowiekiem. Można przejść się po korytarzu, drzwi do pokoi są otwarte i łatwo nawiązać nową znajomość… Teraz jest inaczej” – mówi Stana Topich z University of Pittsburgh.

Graduate Hotels, czyli sieć mająca 26 hoteli w całych Stanach Zjednoczonych jest zadowolona z nowego zjawiska. Jej przedstawiciele nie kryją radości i mówią, że łącznie w ich obiektach jest obecnie zakwaterowanych ponad 1,000 studentów. „Jesteśmy bardzo dumni, że możemy zapewnić to nietypowe rozwiązanie rodzicom i uczniom” - powiedział David Rochefort, prezes Graduate Hotels.

Z kolei Emerson College w Bostonie zajął osiem pięter jednego z obiektów W Hotels Worldwide, aby zakwaterować 192 studentów, dla których zabrakło miejsca w budynkach na kampusie. Coraz częściej zdarza się, że poszczególne uniwersytety wynajmują dla swoich uczniów nie pojedyncze pokoje, a kondygnacje, bądź całe obiekty. Wydaje się, że korzyść jest obopólna, bo do hoteli wraca obsługa, która podczas początkowej fazy epidemii została zwolniona, lub ich umowy uległy zawieszeniu z powodu braku klienteli. Teraz klient jest, więc jest też praca.

Mimo tego, że studenci często mieszkają w dobrych hotelach – trzy i czterogwiazdkowych – to obowiązują ich pewne zasady. Nie spotkają się w dużych grupach i przeważnie używają osobnych wind, tak aby nie mieć bliskiego kontakt z pozostałym gośćmi hotelowymi. Oprócz tego ograniczona jest także ilość współlokatorów, aby zminimalizować ryzyko transmisji wirusa. Jedyne o co proszą właściciele hoteli, to kwestia zachowania porządku. „Nie róbcie w naszych obiektach tego, co robicie w akademikach” – apelują.

Uniwersytety w Stanach Zjednoczonych mają różnie zorganizowane zajęcia, niektóre tylko w formie zdalnej, ale zdecydowana większość wybrała model mieszany. Studenci co do zasady pracują sprzed komputera, ale są zajęcia, na których stawiennictwo jest obowiązkowe – to przede wszystkim sprawdziany praktyczne, czy różnego rodzaju laboratoria.

FK