----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

22 września 2025

Udostępnij znajomym:

W rejonie Chicago trwa jedna z największych w ostatnim czasie akcji służb imigracyjnych. Departament Bezpieczeństwa Krajowego poinformował w piątek, że w ramach operacji „Midway Blitz” zatrzymano już blisko 550 osób. To liczby, które padły niespełna dwa tygodnie po rozpoczęciu działań – i które pokazują skalę ofensywy, jakiej wcześniej doświadczyły Los Angeles i Waszyngton.

Obawy i napięcia w społecznościach imigranckich

Akcja rozpoczęła się 8 września. Od tego czasu w wielu dzielnicach Chicago widać zwiększoną obecność agentów federalnych, co budzi strach i sprzeciw działaczy imigracyjnych. Obawy potęgują doniesienia o przypadkach nadmiernej siły, zatrzymaniach obywateli USA czy śmierci mężczyzny, który – jak podają służby – zginął 12 września po tym, jak próbował uciec podczas kontroli drogowej, raniąc funkcjonariusza ICE.

Krytycy akcji wskazują, że w społecznościach imigrantów narasta lęk nie tylko przed masowymi zatrzymaniami, ale i przed utratą zaufania do lokalnej policji. Jeśli ofiary czy świadkowie przestępstw będą bali się zgłaszać na posterunek, całe miasto stanie się mniej bezpieczne.

Kogo zatrzymuje ICE?

Według Marcosa Charlesa, pełniącego obowiązki szefa operacji deportacyjnych ICE, od 50 do 60 procent zatrzymań w Chicago to tzw. aresztowania celowe – obejmujące osoby z wyrokami karnymi, nakazem deportacji lub innymi podstawami do usunięcia z kraju. Reszta to tzw. „aresztowania uboczne”, czyli osoby, na które ICE natrafia podczas przeprowadzania operacji, które nie są poszukiwanymi osobami, ale przebywają w kraju nielegalnie, co pozwala ICE na ich aresztowanie.

Takie zatrzymania nie były dopuszczane za prezydentury Joe Bidena, lecz Donald Trump niemal natychmiast po objęciu urzędu przywrócił tę praktykę, stawiając na masowe deportacje. Dla jego zwolenników to dowód, że wreszcie realizuje wyborcze obietnice. Dla wielu mieszkańców Chicago – dowód na brutalność i nieprecyzyjność działań federalnych.

„To nie oznacza, że aresztowania uboczne nie są kwalifikowane jako przestępstwa. Niektóre z naszych zatrzymań ubocznych… również zakończyły się wyrokami skazującymi i aresztowaniami. Po prostu nie byli to ludzie, których szukaliśmy w tamtym czasie” – powiedział Charles.

Polityczny spór o rolę miasta i stanu

Administracja Trumpa od miesięcy krytykowała Chicago i Illinois za przepisy ograniczające współpracę lokalnych służb z ICE. Według władz federalnych prowadzi to do sytuacji, w której osoby skazane za przestępstwa wychodzą na wolność zamiast zostać przekazane do deportacji. Zwolennicy polityki miasta i stanu odpowiadają, że bezpieczeństwo i współpraca imigrantów z policją lokalną są ważniejsze, a egzekwowanie prawa imigracyjnego należy wyłącznie do rządu federalnego.

Choć zapowiadana przez administrację Trumpa wysyłka dodatkowych agentów i Gwardii Narodowej do Chicago na razie nie nastąpiła, sama operacja ICE już zmieniła atmosferę w mieście. „Midway Blitz” stał się symbolem zaostrzonego podejścia wobec imigrantów – kursu, który jednych napawa dumą, a innych strachem i poczuciem, że ich codzienność znalazła się na celowniku.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor