Coraz więcej psów na całym świecie boryka się z nadwagą, a w Wielkiej Brytanii problem ten może dotyczyć nawet sześciu na dziesięć zwierząt. Wraz z rosnącą popularnością leków odchudzających dla ludzi, takich jak Ozempic czy Mounjaro, naukowcy i firmy biotechnologiczne zaczęli dostrzegać szansę na przeniesienie tych rozwiązań także na grunt medycyny weterynaryjnej.
Rynek wart miliardy
Okava, firma biofarmaceutyczna z San Francisco, specjalizująca się w zdrowiu zwierząt, zapowiedziała rozpoczęcie badań nad preparatem działającym w podobny sposób jak Ozempic. W planach jest stworzenie sześciomiesięcznego implantu dla psów, który miałby regulować apetyt i pomagać w kontrolowaniu wagi. Według szacunków podawanych przez firmę wartość potencjalnego rynku sięga nawet 10 miliardów dolarów, a pierwszy taki lek mógłby trafić do sprzedaży w latach 2028–2029.
Substancje czynne wykorzystywane w lekach dla ludzi – tirzepatide w Mounjaro i semaglutide w Ozempicu – naśladują naturalny hormon GLP-1, odpowiedzialny za regulację poziomu cukru we krwi i uczucie sytości. Okava opracowuje implant o nazwie OKV-119, zawierający podobnie działający związek – exenatide.
Jak miałby działać lek
Główną trudnością jest przeniesienie tego mechanizmu na psy, które słyną z nieograniczonego apetytu. Firma liczy na to, że nowy preparat pozwoli wyeliminować nadmierne żebranie o jedzenie, nieustanne poszukiwanie resztek czy łapczywe pochłanianie posiłków. Michael Klotsman, dyrektor generalny Okavy, przekonuje, że zwierzęta stosujące implant nadal będą jeść regularnie i z zainteresowaniem, lecz w odpowiednich porcjach, bez objawów przypominających brak apetytu związanego z chorobą.
Warto przypomnieć, że wcześniejsze próby wprowadzenia leków odchudzających dla psów nie zakończyły się sukcesem. Preparat Slentrol, dostępny od 2007 roku, nie zdobył popularności, m.in. dlatego, że właściciele źle interpretowali zmianę zachowania swoich pupili, widząc w niej oznakę choroby.
Głos sceptyków
Choć wizja „Ozempicu dla psów” wzbudza ogromne zainteresowanie, lekarze weterynarii ostrzegają, że najlepszą metodą walki z otyłością u zwierząt wciąż pozostają ruch i odpowiednia dieta. Caroline Allen, główna lekarz weterynarii w RSPCA, podkreśla, że choć właściciele często mają trudności z kontrolą wagi swoich pupili, nie powinni polegać na technologiach, które dopiero są w fazie koncepcji. Zaznacza, że zdrowa dieta i regularna aktywność to wciąż najpewniejsza droga do dobrego samopoczucia zwierząt.
Między nadzieją a odpowiedzialnością
Dyskusja wokół psich leków odchudzających pokazuje dylemat współczesnej weterynarii – czy należy stawiać na farmakologię, czy na konsekwentne działania właścicieli. Jedno jest pewne: zanim innowacyjne preparaty trafią do szerokiej sprzedaży, odpowiedzialność za zdrowie pupili wciąż spoczywa przede wszystkim na opiekunach, którzy mogą zadbać o ich dietę i ruch na co dzień.