Policja nie radzi sobie z gangami
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Po masowej strzelaninie przed domem pogrzebowym w Auburn Gresham w ubiegłym tygodniu, superintendent chicagowskiej policji, David Brown przyznał, że problem tego miasta z przemocą ze strony gangów jest ogromny.

"Istnieje ponad 117,000 członków gangów i 55 głównych gangów, wraz z 2,500 frakcjami, które znajdują się zarówno w konfliktach wewnętrznych, jak i w konfliktach z innymi rywalizującymi grupami" - powiedział Brown. "Codziennie w Chicago dochodzi do kilkuset konfliktów gangów. Codziennie".

Jednak naukowcy i działacze społeczni twierdzą, że liczby departamentu policji nie mówią wszystkiego.

"Biorąc pod uwagę listę, które jest tak mało przejrzysta, jak baza danych gangów, nie sądzę, aby można było dokładnie powiedzieć, że istnieje 117,000 rzeczywistych członków gangów" - twierdzi Rebecca Raines Cook, przewodnicząca wymiaru sprawiedliwości w Chicago Westside NAACP. "Jak zweryfikowali, że wszystkie osoby na liście są rzeczywiście prawdziwymi członkami gangów? Otrzymaliśmy wiele informacji od członków społeczności, twierdzących, że zostali umieszczeni na tej liście, ale nie należą do gangu".

Oprócz kwestionowania liczby 117,000 członków gangu - co stanowi około 4% populacji Chicago, inni twierdzą, iż powinien zmienić się sposób myślenia policji o gangach.

"Patrząc na lata 80. i 90. XX wieku, erę korporacyjnych, hierarchicznych gangów ulicznych w Chicago, mamy dzisiaj zupełnie inny scenariusz, z bardzo podzielonym krajobrazem gangów" - powiedział Roberto Aspholm, autor "Views From the Streets: The Transformation of Gangs and Violence on Chicago's South Side" oraz adiunkt na wydziale usług społecznych na University of St. Thomas.

"Pogląd, że dzisiejsze grupy sąsiedzkie reprezentują frakcje tych większych organizacji nie stanowi w moim przekonaniu dokładnej oceny tego, co się dzieje" - powiedział. "To są naprawdę niezależne, oparte na społecznościach grupy, które nie istnieją w odniesieniu do żadnej szerszej hierarchii lub formalnej koalicji między dzielnicami".

Na początku tego roku CPD ogłosiło aktualizację swojej mocno krytykowanej bazy danych członków gangów, jednak zapowiadany "Criminal Enterprise Information System" nie został jeszcze uruchomiony.

W oświadczeniu departament policji w Chicago poinformował: "W oparciu o najlepsze praktyki krajowe i opracowane w odpowiedzi na obawy zgłaszane przez członków społeczności, aktywistów i biuro Inspektora Generalnego, a także konieczności upewnienia się, że używamy wszystkich konstytucyjnych narzędzi, aby zapewnić naszym mieszkańcom bezpieczeństwo, zreformowany Criminal Enterprise Information System chicagowskiego departamentu policji pozwala CPD lepiej zapobiegać, prowadzić śledztwa i rozwiązywać przestępstwa związane z działalnością gangów, jednocześnie chroniąc konstytucyjne prawa obywateli. Jesteśmy zobowiązani do dalszego zaangażowania i partnerstwa ze społecznością w tej ważnej kwestii, wprowadzając nową politykę i idziemy naprzód, aby zapewnić, że zarówno nasze potrzeby policyjne, jak i potrzeby społeczności, są zaspokajane".

Raines Cook, która ma nadzieję, na publiczne przesłuchania w kwestii tego, jak CPD monitoruje domniemanych członków gangów, powiedziała, że konsekwencje umieszczenia w policyjnej bazie danych mogą być poważne.

Zdarzały się przypadki zatrzymania, kiedy policja twierdziła, iż ktoś był członkiem gangu kilkadziesiąt lat wcześniej. Niektórzy nie mogli znaleźć z tego powodu pracy.

Aspholm, który brał udział w badaniu dotyczącym gangów i przemocy przeprowadzonym przez Great Cities Institute UIC, twierdzi, że ważne jest, aby pamiętać, iż wiele gangów opartych jest na przynależności do sąsiedztwa, a kręgi społeczne są nieformalne i płynne. Skupienie się na poprawie warunków w dzielnicach, w których występuje wysoki wskaźnik przemocy, nie może zostać zrzucone jedynie na barki policji.

"Musimy przyjrzeć się obszarom miasta, w których wskaźniki przestępczości są wysokie, tym samym, w których wskaźniki przemocy są wysokie od dziesięcioleci. Są to te same obszary, które ucierpiały z powodu braku inwestycji zarówno ze strony sektora publicznego, jak i prywatnego" - powiedział. "Wydaje się, że w ciągu kilku ostatnich miesięcy - w czasie po śmierci George'a Floyda - pojawił się nowy rodzaj energii i nowy kierunek niektórych z tych rozmów, co mam nadzieję, posłuży jako katalizator pewnych poważnych zmian.

JM