Restauracyjny lockdown
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Wraz z postępującą epidemią, większą ilością nowych zakażonych i zgonów spowodowanych infekcją koronawirusa, gubernator J.B. Pritzker zdecydował się na wprowadzenie restrykcji w większości powiatów na terenie stanu. Najbardziej kontrowersyjne restrykcje „miękkiego lockdownu” dotyczą funkcjonowania restauracji, co spotkało się z dużym oporem społecznym – protestują zarówno właściciele restauracji, jak i burmistrzowie poszczególnych miast.

Ograniczenia są wprowadzane, a właściwie przywracane po pierwszej fali epidemii, jeżeli w danym regionie średni wskaźnik pozytywnych testów wynosi 8%. Na chwilę obecną zaostrzone regulacje obowiązują m.in. w powiatach: Cook, DuPage, Kane, Kankakee, Will, Lake i McHenry. Oprócz tego od piątku także w Chicago, czemu otwarcie sprzeciwiała się burmistrz Lori Lightfoot, broniąc i dbając o dobro chicagowskich biznesów.

Kilka dni temu restauracja FoxFire w powiecie Kane zaskarżyła decyzje gubernatora do sądu, który zezwolił na tymczasowe otwarcie punktu, mimo obowiązujących restrykcji. Podobne pozwy złożyło już kilka okolicznych jadłodajni, a także 37 restauracji z powiatu McHenry. We wszystkich pozwach wskazuje się na ten sam zarzut – gubernator nie ma uprawnień do wydawania decyzji dotyczących ograniczania prac lokali gastronomicznych, nie zwracając uwagi na ich sytuację finansową.

J.B. Pritzker nie może ogłaszać tego typu proklamacji (zarządzeń). Jaki jest sens ogłaszania 30-dniowego lockdownu, jeżeli teoretycznie wraz z postępem pandemii mogą być kolejne i kolejne” – wyjaśnia prawnik John Dickson, reprezentujący restauratorów.

Restauratorów w staraniach wspierają burmistrzowie miast i miasteczek z Illinois, którzy zaapelowali do gubernatora o ponowne rozpatrzenie decyzji w sprawie wprowadzenia ograniczeń. List wystosowali włodarze m.in. Orland Park, Libertyville, Itasca, Morton Grove i Aurory - „Większość z nas, burmistrzów małych miast uważa, że utrzymanie otwartych restauracji jest niezwykle ważne” – mówi burmistrz Morton Grove, Dan DiMaria. Są też tacy politycy, którzy już zapowiedzieli, że nie będą karać restauratorów za kontynuowanie działalności, mimo obowiązujących restrykcji. Taka deklarację złożyli m.in. burmistrz Libertyville, Terry Weppler i burmistrz Orland Park, Keith Pekau.

Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) i stanowi urzędnicy odpowiedzialni za kwestie zdrowotne twierdzą, że to właśnie lokale gastronomiczne są głównym źródłem ognisk koronawirusa. W powiatach na terenie Illinois, w których zostały wprowadzone restrykcje, restauracje i bary nie mogą obsługiwać gości wewnątrz, a w spotkaniach towarzyskich może uczestniczyć maksymalnie 25 osób, zamiast dotychczasowych 50. Wszystkie tego typu miejsca muszą kończyć działalność o 11 wieczorem. 

Mimo apeli środowisk z branży gastronomicznej i poszczególnych lokalnych polityków, władze stanowe nie chcą poluzować restrykcji i twierdzą, że podjęta decyzja o zaostrzeniu wymogów była słuszna i potrzebna. Annie Thompson z biura prokuratora generalnego wydała oświadczenie, w którym twierdzi, że władze stanowe będą bronić nowych, restrykcyjnych regulacji, także tych dotyczących funkcjonowania restauracji - zwłaszcza w obliczu wzrostu liczby nowych przypadków i coraz mniejszej liczby łóżek w szpitalach. W podobnym tonie wypowiedział się gubernator J.B. Pritzker. W swoim wystąpieniu nie dał nadziei restauratorom i politykom na poprawę sytuacji w branży. Powołał się przy tym na wspomniane badania CDC, które pokazują, że to w barach i restauracjach jest najwięcej ognisk COVID-19.

„Zamierzam dalej z nimi walczyć, żeby było mniej zachorowań. Teraz wiecie, dlaczego nie możemy pozwolić, by restauracje i bary były otwarte” – mówi Pritzker.

W stanie Illinois od początku epidemii na koronawirusa zachorowało ponad 400,000 osób, a 10,000 straciło życie w wyniku zakażenia i powikłań po chorobie.

fk