Robimy zapasy
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Ostatnie sondaże wykazują, że ponad połowa Amerykanów już ma, bądź planuje zgromadzić żywność i inne podstawowe produkty. Główny powód to obawy przed odradzającą się pandemią, która może doprowadzić do ponownych zakłóceń w dostawach. W nieco mniejszym stopniu, ale jednak wskazywanym przez część respondentów, gromadzenie zapasów związane jest z potencjalnymi niepokojami społecznymi po wyborach 3 listopada.

“Rozmawialiśmy z mężem o robieniu sporych zapasów, jakbyśmy wchodzili w kwarantannę” - mówi 53-letnia mieszkanka Burlington w stanie Vermont. Na ich liście znajdują się m.in. mleko, fasola i ryż, które mają wystarczyć na kilka tygodni.

Mieszkańcy niemal wszystkich stanów wskazują, że zaopatrzenie sklepów wciąż jest niepełne, nadal brakuje zwłaszcza środków czystości, nawet w miejscach o najniższych wskaźnikach Covid-19.

„Większość Amerykanów obawia się, że będziemy mieć do czynienia z coraz większym wzrostem liczby zachorowań, co widać już w wielu stanach” - mówi prezes agencji sondażowej Sports and Leisure Research Group. „Jednocześnie występuje zmęczenie sytuacją wywołaną przez Covid”.

67

Wskazuje on na wyniki ankiety przeprowadzonej przez jego własną firmę, z której wynika, iż około 52% respondentów planuje gromadzić zapasy tej jesieni, natomiast około 48% nie ma zamiaru tego robić. Spośród tych, którzy gromadzą zapasy, większość jest zaniepokojona wzrostem wskaźników infekcji, ale jest też grupa, mniejsza, która martwi się potencjalnymi niepokojami związanymi z wyborami w przyszłym miesiącu.

Towarów raczej nie zabraknie

Jest mało prawdopodobne, choć wykluczyć tego nie można, aby wystąpiły takie niedobory jak w marcu i kwietniu, kiedy stany wprowadziły ograniczenia, a półki w sklepach spożywczych opróżnione zostały z niezbędnych artykułów, takich jak papier toaletowy i mąka. Według The Wall Street Journal sieci spożywcze uzupełniają zapasy przed zimą, aby zapewnić sobie możliwość zaspokojenia popytu w miarę wzrostu liczby przypadków COVID-19, a także w okresie zbliżających się świąt.

Sprzedaż rośnie

Już teraz mamy dowody na wzrost sprzedaży wielu artykułów spożywczych - informują źródła branżowe. Według danych firmy Envestnet Yodlee, tylko w okresie ostatniego tygodnia nasze średnie wydatki w sklepach wzrosły o 11%.

„To najwyższy poziom, jaki widzieliśmy od czerwca i drugi, odkąd zaczęliśmy sprawdzać dane w styczniu” - powiedział Bill Parsons z Evestnet. Zauważa on, że szczyt wydatków na artykuły spożywcze osiągnęliśmy w kwietniu.

Tymczasem konsumenci coraz częściej korzystają z możliwości robienia zakupów spożywczych online. W tej chwili ich sprzedaż w sieci wzrosła do 17.2%, co stanowi wzrost o prawie 2 punkty procentowe od początku września. Tymczasem Instacart twierdzi, że wzrasta poszukiwanie artykułów trudno dostępnych wiosną - choćby papieru toaletowego, którego sprzedaż wzrosła o 14% w ciągu ostatnich 4 tygodni.

Wydatki na artykuły spożywcze pozostają na wysokim poziomie, bo miliony dorosłych i dzieci nadal pracuje lub uczy się w domu, co stwarza większe zapotrzebowanie na domowe posiłki.

rj