----- Reklama -----
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Według ekspertów stać nas dziś podobno na dwa razy droższy dom niż 15 lat temu. A to dzięki niskiemu oprocentowaniu podwyżek i znacznie wyższym dochodom gospodarstw domowych - czytamy w raporcie.

Pomimo gwałtownego wzrostu cen nieruchomości w 2021 r. nowe dane sugerują, że mieszkańców Chicago stać na dwa razy większy wydatek na rynku nieruchomości, niż miało to miejsce w 2006 r., czyli w szczycie cenowym tuż przed recesją.

Rzeczywisty koszt domu w czerwcu 2021 r. wynosił w Chicago około 45% tego, co w marcu 2006 - wynika z danych First American Financial. Dane te pokrywają się z obszerniejszym raportem z 30 sierpnia, który opublikowała ta kalifornijska firma ubezpieczeniowa. Nazwa raportu to First American Real House Price Index.

Podczas gdy nominalne ceny wrosły od tamtej pory i pomimo późniejszego spadku są porównywalne do obecnych, to realny koszt dla nabywców domów skurczył się.

Średnie oprocentowanie 30-letniego kredytu hipotecznego o stałym oprocentowaniu wyniosło w czerwcu średnio 2.98%, mniej niż połowę tego, co w marcu 2006 roku, gdy wynosiło 6.32%. Według First American w tym samym 15-letnim okresie dochód gospodarstw domowych w aglomeracji chicagowskiej wzrósł o prawie 52 procent, z $58,140 do $88,240. Dla tych, którzy nie odczuli tego wzrostu przypomnienie, iż są to dane uśrednione.

Tym samy poprawa stóp procentowych i dochodów teoretycznie sprawiła, że przy średnim dochodzie z 2006 r. stać nas było na dom za $271,000, podczas gdy przy dzisiejszym jest to nieruchomość za $608,000.

Raport jednak nie uwzględnia podatków od nieruchomości, które w wielu częściach obszaru Chicago gwałtownie wzrosły w ciągu ostatnich 15 lat.

Warto jeszcze dodać, iż według raportu w innych częściach kraju siła nabywcza mieszkańców nie wzrosła tak bardzo, gdyż ceny domów w Chicago wzrosły jednak mniej niż gdzie indziej.

rj