----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

21 sierpnia 2025

Udostępnij znajomym:

Jeszcze pół roku temu trudno było sobie wyobrazić, że największa platforma wideo na świecie będzie wyglądać tak, jak dziś. W maju aż cztery z dziesięciu najpopularniejszych kanałów YouTube pod względem liczby subskrybentów opierały się wyłącznie na treściach generowanych przez sztuczną inteligencję. To nie kosmetyczna zmiana, ale jedna z najbardziej przełomowych transformacji w historii serwisu.

YouTube od początku istnienia nie stał w miejscu. Zrodzony jako przestrzeń do wrzucania domowych nagrań, szybko stał się wirtualnym MTV i kuźnią internetowych celebrytów. Z czasem platforma zaczęła rozwijać się w dwóch kierunkach: profesjonalnych produkcji w stylu Netfliksa oraz krótkich form konkurujących z TikTokiem. Teraz jednak widać, że weszła w erę AI – i może to być zmiana o charakterze egzystencjalnym.

Lawina treści z generatorów

Kanały takie jak Chick of Honor (zwierzęta w dramatycznych sytuacjach) czy Masters of Prophecy (muzyka i teledyski tworzone przez AI) nie tylko zyskały miliony subskrybentów, ale też całkowicie zmieniły proporcje wśród najpopularniejszych twórców. W ciągu zaledwie kilku miesięcy widownia dla kanałów AI wzrosła z kilkuset tysięcy do setek milionów. Co więcej, algorytm YouTube wyraźnie premiuje tego rodzaju treści, które można generować błyskawicznie i praktycznie bezkosztowo.

Dla wielu niezależnych twórców to cios. Profesjonalne produkcje wymagają czasu, pieniędzy i umiejętności, a zyski z reklam rzadko pokrywają wydatki. Tymczasem sztuczna inteligencja tworzy wideo w ciągu minut, a ich jakość – choć schematyczna – okazuje się wystarczająca, by utrzymać uwagę użytkowników.

Sukces – czy fikcja?

Szybki wzrost popularności budzi jednak wątpliwości. Rekordowy kanał Masters of Prophecy zyskał ponad 100 tys. subskrybentów w ciągu jednego dnia, mimo że nie opublikował żadnego nowego materiału ani nie odnotował aktywności w komentarzach. To rodzi pytania o to, czy taki wzrost wynika z realnego zainteresowania, czy raczej z działania algorytmów lub innych mechanizmów promocyjnych. W świecie coraz bardziej zdominowanym przez boty kwestia prawdziwej popularności traci znaczenie. Pozostaje inne pytanie – jeśli treści konsumują głównie algorytmy, kto właściwie jest odbiorcą reklam, na których opiera się finansowy sukces platformy?

YouTube milczy

Google, właściciel serwisu, niechętnie podejmuje temat. Oficjalnie stawia na rozwój Shorts, które świetnie nadają się do testowania narzędzi AI. W praktyce oznacza to jednak, że coraz więcej filmów powstaje bez udziału ludzi.

Jeśli trend się utrzyma, użytkownicy mogą w pewnym momencie zauważyć, że na YouTubie treści tworzone przez ludzi stają się rzadkością.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor