----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Producenci pojazdów coraz bardziej wykorzystują najnowsze technologie dla polepszenia jakości i atrakcyjności swych produktów. Niektóre funkcje są złożone i wymagają opanowania kilku przycisków, a także wiedzy, kiedy najlepiej ich użyć. Inne nie. Jedne poprawiają bezpieczeństwo pasażerów, inne zapewniają komfort lub dostarczają rozrywki. Według niedawnego badania JD Power wszystkie mają wspólną cechę: większość z nas ich nie używa.

Dziwne, nieprawdaż? Przecież kupując nowy samochód zwracamy baczną uwagę na liczbę dodatków i walczymy o jak najwięcej w ramach ustalonej ceny. Większość Amerykanów wymienia obecnie pojazd średnio raz na 10 lat (w latach 90. oraz 2000. było to 7 lat) i doskonale wiemy, że w mającym tyle lat samochodzie większość oferowanych dziś technologii była wówczas niedostępna, a jeśli nawet, to w najbardziej ekskluzywnych modelach.

Według najnowszego badania JD mniej niż połowa użytkowników pojazdów korzysta z więcej niż jednej trzeciej oferowanych funkcji w okresie pierwszych 90 dni od zakupu samochodu.

Zbyt skomplikowane? To może inaczej: nieco ponad jedna trzecia zaawansowanych funkcji pojazdów jest używana przez nieco mniej niż jedną trzecią właścicieli nowych samochodów.

W niektórych przypadkach jest to zrozumiałe. 61% ankietowanych nie jest zainteresowana funkcją "rynku cyfrowego", czyli robieniem zakupów z samochodu za pomocą podłączonego do internetu ekranu twierdząc, że nigdy jej nie użyje.

Bardziej niepokojące jest to, że nieco ponad połowa respondentów mówi, że nigdy nie korzysta z technologii komunikacyjnych, czyli rozwiązań pozwalających na połączenia telefoniczne bez użycia rąk, takich jak Bluetooth lub asystent głosowy. Biorąc pod uwagę, jak wiele wypadków samochodowych można przypisać rozproszeniu uwagi podczas jazdy, a konkretnie korzystania z telefonu, niewykorzystanie tego typu rozwiązań w samochodzie wydaje się być bardzo złe.

Sprzedawcy nie tłumaczą

JD Power nie tylko zbadał, jakie funkcje nie są używane, ale także dlaczego. Okazuje się, że dealerzy sami często nie nadążają nowinkami technologicznymi i nie potrafią wytłumaczyć, jak ich używać. Poza tym w momencie sprzedania pojazdu przestają się interesować klientem i odsyłają bez wyjaśnienia choćby tych funkcji, na których się znają. A powiedzmy sobie szczerze, że samochody kupują wszyscy, w każdym wieku i z różnym zaawansowaniem technologicznym.

Badanie JD Power wykazało wzrost zadowolenia nowego właściciela z zainstalowanych technologii, gdy ich działanie zostało mu wyjaśnione i dołączona została instrukcja. Niestety, okazało się również, że właściciele zwykle dowiadują się, jak te dodatkowe funkcje samochodu używać od kogoś innego, głównie z Internetu.

Niektóre funkcje są po prostu bezużyteczne. Należy do nich sterowanie gestami. Podobnie jak nie sprawdzają się w przypadku telefonów, jeszcze gorzej odbierane są przez kierowców. Machanie dłonią, mruganie i pokazywanie palcami - czyli ogólne miotanie się w kabinie - w celu zmiany głośności radia lub manipulowania ekranem nie zostało dobrze przyjęte. Naturalnie, technologia postrzegana jako bezsensowna, nie jest zbyt często wykorzystywana.

Natomiast większość ludzi uwielbia kamery cofania i kamery parkowania z widokiem przestrzennym.

A więc uwaga dla producentów: Dołóżcie starań, by salony sprzedaży przykładały się do wyjaśnienia funkcji i nauki obsługi nowoczesnych funkcji, bo w przeciwnym razie ludzie przestaną ich używać i nie będą chcieli płacić wysokich sum za wyposażone w nie samochody.

na podst. Motortrend
rj