Budynek nie dla fundacji?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Piętnastego września przed nieczynnym budynkiem straży pożarnej przy 4837 N. Lipps w dzielnicy Jefferson Park, nieopodal siedziby Fundacji Kopernikowskiej w Chicago, odbyła się konferencja prasowa zwołana przez zarząd fundacji, który od 4 lata stara się o zakup tej nieruchomości na potrzeby fundacji. Przed rozpoczęciem konferencji do fundacji dotarła informacja o odrzuceniu ich wniosku, w którym została złożona oferta 300 tysięcy dolarów i zapewnienie przeprowadzenia renowacji i przebudowy budynku na swój koszt z zachowaniem oryginalnego kształtu zabytkowej budowli. Pomimo tego władze Wietrznego Miasta zamierzają przekazać budynek prywatnemu inwestorowi za symbolicznego dolara, chociaż jego wartość została wyceniona na kwotę 208 tysięcy dolarów.

O tej dziwnej skądinąd decyzji władz miejskich mówili: dyrektor wykonawcza fundacji Kamila Sumelka, członek Rady Dyrektorów Zenon Kurdziel i wiceprezes Bogusław Bosak. Prezentując projekt renowacji strażackiej remizy dyrektor Kurdziel powiedział, że fundacja pragnie przywrócić budynkowi pierwotny wygląd. „Na bazie archiwalnych zdjęć przygotowaliśmy nasz projekt. Na parterze chcemy zrobić restaurację, a na piętrze cztery apartamenty. Natomiast inwestorzy, którzy starają się o darowiznę budynku od władz miasta, chcą dobudować piętro, co z pewnością zaburzy historyczny wygląd tego obiektu, który ma historyczne znaczenie”.

Dyrektor wykonawcza fundacji Kamila Sumelka zwróciła się z apelem do chicagowskiej Polonii o wsparcie działań fundacji zmierzających do zablokowania decyzji władz miejskich, które chcą przekazać budynek za symbolicznego dolara prywatnemu inwestorowi. „My nie wyciągamy ręki do miasta po pieniądze, chociaż jako instytucja pożytku publicznego mielibyśmy do tego większe prawo niż biznesmeni, którzy chcą go przejąć, aby wybudować tam mieszkania. Chcemy za budynek zapłacić i ponownie tchnąć w niego życie. Dla nas jest to bezcenne, żeby zyskać ten budynek, żeby powiększyć nasz stan posiadania w tym rejonie miasta, co w znaczący sposób ułatwiłoby realizację naszych przedsięwzięć kulturalnych i żeby pozostawić po sobie następnym pokoleniom wyraźny ślad polskości, jako naszą spuściznę i wreszcie żeby pokazać, że tutaj jest polskie centrum kultury. W kraju, w którym jest nas tak wielu. Apelujemy do naszych sąsiadów, do mieszkańców, nie tylko do polityków, aby teraz stanąć za nami murem, bo tego naprawdę potrzebujemy. Prosimy o nadsyłanie listów poparcia na adres naszej fundacji przy 5216 W. Lawrence lub bezpośrednio do Rady Miasta Chicago” – zaapelowała pani dyrektor.

Działacze polonijnej fundacji, która już od blisko 50 lat jest miejscem tysięcy polonijnych wydarzeń kulturalnych i społecznych zaoferowali miastu kwotę 300 tysięcy dolarów, czyli o blisko 100 tysięcy więcej niż władze chciały uzyskać ze sprzedaży budynku. Zakup nieruchomość zlokalizowanej praktycznie obok siedziby własnej z pewnością poprawiłaby funkcjonowanie samej fundacji, która obok imprez wewnątrz swojej siedziby organizuje wiele imprez plenerowych na pobliskim parkingu i ulicy przy której usytuowany jest budynek straży. We wnętrzu obok zlokalizowanej na parterze restauracji mają znaleźć się mieszkania, które w przyszłości będą mogły służyć do zakwaterowania artystów. O zakup nieruchomości fundacja wystąpiła już cztery lata temu, gdy pojawiła się informacja o chęci jego sprzedaży. Po wstępnych deklaracjach poparcia zarówno poprzedni radny tej dzielnicy John Arena, jak i obecny alderman Jimi Gardiner nie poparli starań Copernicus Center. Nasuwa się pytanie, dlaczego władze naszego miasta, które ma w swoim budżecie olbrzymią dziurę, odrzucają ofertę wartą 300 tysięcy dolarów i robią prezent prywatnemu inwestorowi oddając budynek za jednego dolara?

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak