----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Ceny nowych i używanych samochodów wciąż pną się w górę. Eksperci rynku motoryzacyjnego przyznają wprost: w najbliższym czasie taniej nie będzie, a zawirowanie na rynku motoryzacyjnym pokazały dealerom, że aby zarabiać nie trzeba sprzedawać dużo. Wystarczy drogo.

Mało optymistyczne dane

Średnia cena nowego samochodu wynosi w Stanach Zjednoczonych obecnie $45,872 - czyli więcej niż w roku ubiegłym. Jednym z powodów wysokich cen transakcyjnych jest to, że producenci samochodów ograniczyli swoje rabaty. Nie muszą oferować dużych zachęt finansowych, bo ze względu na niską podaż sprzeda się każde auto – nawet nietypowo skonfigurowane. Nowe samochody na dealerskich placach nie stoją długo. Około 57% aut sprzedało się w grudniu w ciągu 10 dni od dostawy. Średni czas sprzedaży nowego samochodu z salonu to 17 dni.

Używany też się ceni

Rekordowy popyt i rekordowe ceny aut nowych spowodowały wzrost cen aut używanych – ta tendencja utrzymuje się od początku pandemii do dnia dzisiejszego. Amerykanie za używany pojazd płacą średnio około $29,000, co stanowi wzrost o 27.9% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Za 9-cio letnie auto używane trzeba zapłacić ponad połowę tej kwoty. Niemal 90% kupujących płaci za używane samochody takie kwoty, jakie poprzedni właściciele płacili za nie kupując nowe.

Prognozy

„Chodzenie po dealerskich placach pomiędzy rzędami nowych samochodów, negocjowanie ceny i otrzymywanie wielu zachęt, rabatów, już nie jest możliwe. W tym roku nie będzie. Obecnie na rynku jest nawet 5 milionów klientów – konsumentów, którzy czekają na swoje zamówione samochody” – mówi Tyson Jominy, szef danych i analiz w J.D. Power. Dodał, że duży popyt będzie się utrzymywał w 2022 roku. Podobnie będzie z cenami – z wielu powodów. Począwszy od siły roboczej, problemy z łańcuchem dostaw po niedobory mikroczipów – to problem największy. 

Powód ten sam co zwykle – mikroczipy

Czipów, czyli półprzewodnikowych brakuje na globalnym rynku przez całą pandemię koronawirusa. Po pierwszej fali epidemii występowały duże braki w ich produkcji, a w dobie twardego lockdownu producenci mikroczipów zwiększyli ich produkcję do elektroniki domowej – tabletów i laptopów, które w czasie lockdownu cieszyły się dużym zainteresowaniem. Odbiło się na to koncernach motoryzacyjnych, które mikroczipów używają do produkcji swoich samochodów. Ford ze względu na niedobór mikroprocesorów stracił niemal połowę możliwości produkcyjnych. Problemy miał też Volkswagen, Nissan, Honda czy Jaguar Land Rover. Niektóre najbiedniejsze wersje małych miejskich samochodów tych producentów opuszczały fabryki bez niektórych opcji, jak np. indukcyjna ładowarka. Do jej zainstalowania niezbędne są mikroprocesory.

„Teraz – w 2022 roku w kwestii mikroprocesorów jest nieco lepiej w tym sensie, że nie ma już spadku zapasów – nie jest gorzej" – mówi Ivan Drury z Edmunds.com.

fk