Fotoradary, kamery rejestrujące przejazd na czerwonym świetle i mandaty za parkowanie od lat przynoszą Chicago dochody. Najnowsze dane pokazują jednak drugą stronę tego systemu: ogromną kwotę należności, których miasto dotąd nie odzyskało. Według danych uzyskanych przez WGN Investigates na koniec czerwca suma niezapłaconych kar związanych z pojazdami przekraczała 2,6 mld dolarów.
Do tego dochodzi około 2,5 mld dolarów zaległych rachunków za wodę i transport karetką. Łącznie daje to ponad 5 mld dolarów należności w czasie, gdy Chicago spodziewa się niedoboru w budżecie na rok fiskalny 2027 sięgającego niemal 900 mln dolarów. Nie oznacza to jednak, że miasto mogłoby po prostu odzyskać całą tę kwotę i pokryć nią deficyt.
„Nie ma szans, by znaczną część tych pieniędzy kiedykolwiek udało się odzyskać” – ocenił Justin Marlowe, dyrektor centrum finansów miejskicj na University of Chicago. Jak wyjaśnił, największe zaległości często mają osoby, które najmniej mogą sobie pozwolić na ich spłatę. Gdy nie płacą, do pierwotnej kwoty dochodzą kolejne opłaty i kary, a dług rośnie.
Radny Gilbert Villegas z 36. okręgu uważa jednak, że miasto powinno skuteczniej egzekwować należności. Zwraca uwagę, że wpływy z mandatów są uwzględniane przy planowaniu budżetu. Jeśli nie uda się ich zebrać, powstaje luka. W przeszłości władze miasta krytykowano za zbyt surowe działania wobec dłużników; zdaniem radnego warto dziś sprawdzić, czy podejście nie stało się zbyt łagodne.
Ratusz tłumaczy, że porównanie obecnej kwoty zaległych mandatów z ubiegłoroczną może być mylące. Od kwietnia do końca lipca 2025 roku działał program ulg dla osób zadłużonych z tytułu wykroczeń drogowych i parkingowych. Na czas jego trwania zaległość obniżano do wysokości pierwotnego mandatu, rezygnując tymczasowo z dodatkowych opłat i kar. Po zakończeniu programu należne opłaty ponownie doliczono. W wyniku tej ogólnosystemowej korekty, całkowite zadłużenie pojazdów na dzień 30 czerwca 2025 r. było znacznie niższe niż bieżąca kwota należności. Po zakończeniu programu 31 lipca 2025 r. przywrócono obowiązujące kary i opłaty za niezapłacone mandaty. Według władz miasta to w dużej mierze wyjaśnia, dlaczego wykazywana obecnie suma jest około dwukrotnie wyższa niż rok wcześniej.
Przedstawiciel administracji burmistrza Brandona Johnsona podkreśla też, że większość zaległości związanych z pojazdami narastała przez dziesięciolecia. Część dłużników wyprowadziła się z Chicago, część nigdy w nim nie mieszkała, a niektórzy już nie żyją. Odzyskanie takich pieniędzy bywa bardzo trudne lub niemożliwe. Zaległości za wodę i transport karetką również wzrosły, choć — jak podaje ratusz — ich roczny wzrost wyniósł odpowiednio 10 i 8,6 proc.
Władze miasta zapewniają, że pracują nad poprawą ściągalności należności. Według przedstawionych przez nie danych wpływy zbierane przez miejski Departament Finansów od początku roku do końca sierpnia były o 15 proc. wyższe niż w analogicznym okresie 2025 roku. Administracja Johnsona wskazuje także na dodatkowe etaty, inwestycje w technologię i regularną analizę zaległych płatności. Skala długu pokazuje jednak, że wyższe bieżące wpływy nie rozwiążą szybko problemu należności narastających od lat.