----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

28 września 2026

Udostępnij znajomym:

Niewiele miast może pochwalić się taką filmową przeszłością jak Chicago. Po jego ulicach pędzili Blues Brothers, Ferris Bueller urządził sobie tu dzień wagarów, a w pobliskiej Winnetce mały Kevin McCallister bronił rodzinnego domu. Stan Illinois chciałby, żeby takich filmów było więcej. Dlatego podniósł ulgi podatkowe i namawia ekipy, by kręciły także poza samym Chicago. Czy to się opłaci?

Miasto, które grało samo siebie

W „The Blues Brothers” z 1980 roku Chicago było kimś więcej niż tłem. John Belushi, który urodził się w mieście i dorastał w pobliskim Wheaton, razem z Danem Aykroydem przemierzał je w rytm muzyki, wśród pościgów i rozbijanych samochodów. Film sprawił, że Hollywood zwróciło na Chicago uwagę. Kilka lat później „Ferris Bueller’s Day Off” pokazał jego pogodniejszą twarz, gdy bohater zaglądał do centrum, na stadion Wrigley Field i do Art Institute of Chicago.

Filmowców kusiła też architektura i różnorodność okolicy. W „The Untouchables” z 1987 roku pojawił się między innymi dworzec Union Station. „Kevina samego w domu” z 1990 roku kręcono w rejonie Chicago, bo dom rodziny McCallisterów stoi w Winnetce, a część scen powstała w budynku dawnej szkoły w Northfield. Potem Harrison Ford uciekał przez miasto w „Ściganym” z 1993 roku, a w „Mrocznym rycerzu” z 2008 roku, filmie o Batmanie, chicagowskie ulice i wieżowce zagrały fikcyjne Gotham.

Chicago nie zostało bez filmowców, ale nie utrzymało ich liczby. Gdy na początku lat 90. produkcji ubyło, coraz ważniejsza stała się rywalizacja na koszty. Studia mogły wybrać miejsce, gdzie praca jest tańsza albo ulgi korzystniejsze. Najlepszym przykładem jest „Blues Brothers 2000”, kontynuację filmu tak mocno związanego z Chicago nakręcono w Toronto. Własną ulgę filmową Illinois wprowadziło dopiero w 2003 roku.

Większa ulga, więcej planów zdjęciowych

Stan ponownie zwiększył zachęty. Podstawowy kredyt podatkowy wzrósł z 30 do 35 procent kosztów zrobionych w Illinois, w tym wynagrodzeń miejscowych pracowników. Mówiąc prościej: producent, który wydaje pieniądze na miejscu, dostaje część z nich z powrotem w formie ulgi. Są też dodatkowe bonusy za zatrudnianie ludzi z okolic o wysokim bezrobociu oraz za pracę poza rejonem Chicago. Program ma działać do końca 2038 roku, więc producenci i właściciele studiów mają sporo czasu na planowanie inwestycji.

Władze liczą, że filmowa mapa stanu się rozrośnie. W Rantoul, niewielkim miasteczku w środkowej części Illinois, ponad 100 mil na południe od Chicago, działają studia urządzone na terenie dawnej bazy lotniczej. Z kolei w Wood River, po naszej stronie Missisipi w rejonie St. Louis, ma powstać kompleks Hollywood River Studios. Jego inwestor przyznaje, że wyższe ulgi mocno przemawiały za wyborem Illinois. Na razie to jednak zapowiedź, a nie gwarancja, że duże produkcje zaczną napływać stałym strumieniem.

Czy powrót już widać?

Branża rosła jeszcze zanim ulgę ostatnio podniesiono. Według władz stanowych wydatki na produkcje filmowe i telewizyjne w 2025 roku sięgnęły rekordowych 703 milionów dolarów. Nie można więc uznać tego wyniku za zasługę nowych przepisów. Pokazuje on jednak, że Illinois ma już ekipy, zaplecze techniczne i firmy, na których da się budować dalszy wzrost.

Dzisiejsza praca na planie wygląda zresztą inaczej niż w czasach Belushiego czy Kevina. Sporo zajęcia dają seriale „Chicago Fire”, „Chicago P.D.” i „Chicago Med”, które z sezonu na sezon zapewniają pracę miejscowym ekipom. Z ulg korzystają też mniejsze produkcje, reklamy i teledyski. Widzowie zapamiętają przede wszystkim wielkie kinowe hity, ale dla operatora, scenografa, kierowcy czy firmy wynajmującej sprzęt równie ważna może być regularna praca przez wiele miesięcy.

Wokół tej strategii toczy się jednak spór o koszty. Kredyt podatkowy zmniejsza wpływy stanu, a producent może go sprzedać firmie, która wykorzysta go do obniżenia własnego podatku. Zwolennicy ulg podkreślają, że ekipy wydają pieniądze w lokalnych firmach i tworzą miejsca pracy. Krytycy odpowiadają, że badania nie potwierdzają, by takie programy zawsze zwracały się podatnikom.

Chicago już dziś przyciąga filmowców i nie musi dopiero odzyskiwać swojego miejsca na ekranie. Nowe zachęty mają sprawić, by produkcji było więcej, a korzyści z nich docierały także poza granice miasta. Czy uda się przy okazji stworzyć trwałe miejsca pracy warte kosztu ulg, okaże się dopiero w najbliższych latach.

Źródła: Illinois Answers Project i Capitol News Illinois, Illinois Film Office, American Film Institute, Choose Chicago.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor