W ciągu jedenastu lat śmiertelność wśród Amerykanów w wieku od 25 do 44 lat wzrosła o 71,2 procent. W 2010 roku w tej grupie wiekowej umierało około 140 osób na 100 tysięcy mieszkańców, a w 2021 roku już 239. Żadna inna grupa nie odnotowała w tym czasie równie dużego wzrostu. Za tymi liczbami kryją się zgony spowodowane przedawkowaniem narkotyków, samobójstwa i wypadki, ale także choroby, które coraz częściej odbierają życie ludziom w stosunkowo młodym wieku.
Dane przeanalizował dr Steven H. Woolf z Virginia Commonwealth University School of Medicine. W pracy opublikowanej w czasopiśmie The Milbank Quarterly zestawił amerykańskie statystyki z danymi Organizacji Narodów Zjednoczonych i innych krajów. Chciał ustalić, dlaczego długość życia w Stanach Zjednoczonych coraz bardziej odbiega od wyników osiąganych przez państwa o podobnym poziomie zamożności.
W 2023 roku USA zajmowały 38. miejsce pod względem oczekiwanej długości życia wśród krajów liczących ponad milion mieszkańców. Wyprzedzały je nie tylko państwa Europy Zachodniej, Kanada, Japonia czy Australia, lecz także między innymi Chile, Kostaryka, Słowenia i Korea Południowa. W 60 krajach ryzyko śmierci przed ukończeniem 40 lat było niższe niż w Stanach Zjednoczonych. Amerykański dystans do innych państw zaczął rosnąć już w latach 90., a po 2010 roku pogłębił się szczególnie wyraźnie.
Przedawkowania i choroby w młodym wieku
Woolf prześledził przyczyny zgonów w różnych grupach wiekowych. Wśród osób od 25 do 44 lat jedną z najważniejszych zmian był gwałtowny wzrost liczby śmiertelnych przedawkowań. Od 1999 roku wskaźnik tych zgonów zwiększył się około siedmiokrotnie — z 7,7 do ponad 54 na 100 tysięcy osób. W 2015 roku przedawkowania stały się najczęstszą przyczyną śmierci w tej grupie, wyprzedzając choroby układu krążenia.
Wzrosły również wskaźniki samobójstw, zabójstw i śmiertelnych wypadków drogowych. Między 2000 a 2023 rokiem liczba samobójstw wśród młodych dorosłych zwiększyła się o ponad 40 procent. Z kolei od 2014 do 2021 roku wskaźnik zabójstw wzrósł o 75,5 procent, a zgonów w wypadkach transportowych — o 43,5 procent.
Niepokojąca część tego obrazu dotyczy chorób przewlekłych. Wśród młodych dorosłych coraz więcej osób umiera z powodu cukrzycy i innych zaburzeń metabolicznych, nadciśnienia i chorób związanych z alkoholem. Między 2010 a 2023 rokiem wskaźnik zgonów spowodowanych alkoholowym uszkodzeniem wątroby wzrósł ponad dwukrotnie. Ponad dwukrotnie zwiększył się też, w okresie od 2000 do 2023 roku, wskaźnik zgonów związanych z nadciśnieniem — schorzeniem zwykle kojarzonym ze starszym wiekiem.
Podobne zjawiska, choć o innym nasileniu, Woolf zaobserwował wśród osób od 45 do 64 lat. Także w tej grupie rosła śmiertelność związana z przedawkowaniami, alkoholem i niektórymi chorobami przewlekłymi. W 2021 roku dodatkowym czynnikiem był COVID-19: wskaźnik zgonów z jego powodu niemal podwoił się w porównaniu z rokiem poprzednim, mimo dostępności szczepionek.
Duże różnice między stanami
Średnia dla całego kraju nie pokazuje, jak bardzo warunki zdrowotne różnią się między stanami. Według porównania przedstawionego przez Woolfa oczekiwana długość życia na Hawajach była zbliżona do wyników osiąganych w niektórych państwach Europy Zachodniej. Mississippi jeszcze przed pandemią miało pod tym względem wynik porównywalny z krajami o znacznie niższych dochodach. W 2021 roku sytuacja w Mississippi i Wirginii Zachodniej pogorszyła się jeszcze bardziej.
Analiza danych stanowych przeprowadzona przez Woolfa, sięgająca 1941 roku, wykazała, że w stanach rządzonych przez republikańskich gubernatorów oczekiwana długość życia zazwyczaj przestawała rosnąć lub spadała. Ten wzorzec stał się szczególnie widoczny po 2010 roku i przekształcił się w to, co Woolf nazywa „naturalnym eksperymentem” podczas pandemii COVID-19. Różnice dało się zaobserwować podczas pandemii, kiedy stany podejmowały odmienne decyzje dotyczące ograniczeń sanitarnych i szczepień. Jest to jednak obserwowana zależność, a nie dowód, że sama przynależność partyjna gubernatora przesądzała o zdrowiu mieszkańców.
Dlaczego wskaźniki śmiertelności w Ameryce stale rosną?
Zdaniem Woolfa nie da się wyjaśnić amerykańskich statystyk jedną przyczyną. W swojej analizie przedstawia kilka szerokich kategorii leżących u podstaw problemów zdrowotnych w Ameryce: system opieki zdrowotnej bez powszechnego ubezpieczenia, bardziej ryzykowne zachowania indywidualne, sposób odżywiania i dostęp do broni palnej, większe nierówności dochodowe i ubóstwo, sposób zabudowy zmuszający do częstszego korzystania z samochodów niż transportu pieszego oraz polityka publiczna, która kładzie mniejszy nacisk na dobrobyt społeczny niż inne kraje. Żadne z tych wyjaśnień nie jest nowe, ale artykuł dowodzi, że traktowanie przedawkowań, samobójstw i chorób przewlekłych jako odrębnych problemów nie zmienia szerszego obrazu: są one objawami tego samego, ukrytego zaniedbania.
Wniosek z analizy jest poważny: Stany Zjednoczone dysponują ogromnymi środkami i wiedzą medyczną, a mimo to coraz więcej krajów osiąga lepsze wyniki w zakresie długości życia. Woolf ocenia, że rozwiązania mogące zmniejszyć tę różnicę są znane. Trudniejsze okazuje się nadanie zdrowiu mieszkańców odpowiednio wysokiego miejsca wśród politycznych priorytetów.