----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

29 września 2026

Udostępnij znajomym:

Kiedy Cook Political Report przesuwa oceny, obserwatorzy amerykańskiej polityki zaczynają przeliczać własne prognozy. Niezależny biuletyn, od 1984 roku uchodzący za barometr amerykańskich wyborów i punkt odniesienia dla obu partii, sygnalizuje zmianę pogody przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Jego założyciel Charlie Cook ocenia, że demokraci mogą zyskać około 20 miejsc w Izbie Reprezentantów i cztery lub pięć w Senacie.

Na pięć tygodni przed wyborami, wyznaczonymi na 3 listopada, Cook uważa przejęcie Izby przez demokratów za niemal przesądzone i mówi o tym od dłuższego czasu. Jeszcze niedawno odzyskanie przez nich Senatu wyglądało mało realnie. Dziś, zdaniem Cooka, również ten scenariusz stał się „bardzo realistyczny".

Prognoza reszty zespołu Cook Political Report jest ostrzejsza w tonie, ale bardziej powściągliwa w liczbach. Erin Covey, która w tym wydawnictwie zajmuje się wyborami do Izby, wskazuje jako najbardziej prawdopodobny zysk od pięciu do piętnastu miejsc, co dałoby demokratom niewielką większość. W piątek 25 września Cook Political Report przesunął na korzyść demokratów ocenę piętnastu okręgów wyborczych do Izby.

Dlaczego zmieniają się prognozy

Najważniejszą przyczyną jest pogorszenie nastrojów wobec administracji i kosztów życia. W badaniu Reuters/Ipsos z drugiej połowy września pracę prezydenta Donalda Trumpa aprobowało 32 procent Amerykanów. Poparcie osłabło również wśród republikanów, a wyborcy coraz gorzej oceniają działania władz dotyczące cen. Wojna z Iranem i drogie paliwo dodatkowo utrudniają kandydatom partii rządzącej przekonywanie, że sytuacja gospodarcza się poprawia.

Cook zwraca uwagę na mechanizm znany z wcześniejszych wyborów w połowie kadencji prezydenta. Zwolennicy partii sprawującej władzę bywają mniej skłonni do głosowania, opozycja jest bardziej zmobilizowana, a niezależni wyborcy zaczynają opowiadać się przeciw rządzącym. Nie oznacza to jednak, że wszędzie nastąpi jednakowy zwrot. Cook określił możliwy wynik jako osłabienie republikanów w części okręgów i stanów, a nie jednolitą demokratyczną falę.

Widać też, że republikanie traktują zagrożenie poważnie. Według Reutersa ich organizacje i darczyńcy zaczęli kierować pieniądze do dziesiątek okręgów, które wcześniej uznawano za bezpieczne. Partia ma przy tym znaczne środki na reklamę wyborczą, więc ostatnie tygodnie kampanii mogą jeszcze zmienić sytuację w poszczególnych okręgach.

Senat pozostaje trudniejszy do zdobycia

Demokraci potrzebują tam zysku netto czterech miejsc. Muszą więc nie tylko pokonać republikanów w kilku stanach, ale również obronić własne mandaty. Wśród pojedynków, które mogą rozstrzygnąć o większości, wymienia się między innymi Karolinę Północną, Maine, Alaskę, stan Iowa, Michigan i Ohio. Szczególnie Michigan pokazuje, dlaczego krajowy nastrój nie wystarcza do przewidzenia wyniku: demokraci bronią tam zagrożonego mandatu, a ocena kandydatów może mieć równie duże znaczenie jak ocena prezydenta.

Także tutaj analitycy Cook Political Report dostrzegli zmianę. We wrześniu przesunęli na korzyść demokratów oceny walk o senackie fotele w Georgii, Kansas i Karolinie Południowej. Nie znaczy to, że przewidują ich zwycięstwo w każdym z tych stanów. Oceniają natomiast, że walka o większość w Senacie jest obecnie wyrównana, a obie partie mają szanse.

Podobną różnicę między obiema izbami pokazuje model Decision Desk HQ, przytoczony przez „The Hill". Daje on demokratom 72 procent szans na zdobycie Izby i 54 procent na zdobycie Senatu. Te liczby opisują obecną prognozę, nie wynik wyborów. W przypadku Izby wskazują wyraźnego faworyta, w przypadku Senatu wyścig bliski remisu.

Co jest stawką

Stawka wykracza poza sam układ miejsc w Kongresie. Demokratyczna większość w Izbie mogłaby blokować część planów legislacyjnych administracji i prowadzić własne dochodzenia. Zdobycie również Senatu dałoby jej większy wpływ na obsadzanie stanowisk wymagających zatwierdzenia przez tę izbę.

Na razie najbardziej zdecydowany wniosek z analiz brzmi więc tak: na pięć tygodni przed wyborami demokraci są wyraźnymi faworytami do przejęcia Izby Reprezentantów. Dla republikanów coraz ważniejsza staje się obrona większości w Senacie, choć i tam wynik jest dziś znacznie mniej pewny niż jeszcze rok temu.

na podst. cookpolitical.com, thehill

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor