----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

W środę Chicago Public Schools zmuszone zostały do podjęcia decyzji o zamknięciu szkół, ponieważ nauczyciele odmawiają pracy w budynkach szkolnych, dopóki nie spadnie liczba zachorowań na Covid w mieście.

Członkowie Chicago Teachers Union głosowali za pracą zdalną, dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie z CPS dotyczące pracy w czasie pandemii lub wskaźnik pozytywnych przypadków w mieście nie spadnie poniżej 10 procent. Obecnie wynosi on 23.6%.

Nie wiadomo, kiedy zajęcia zostaną wznowione, zdalnie lub osobiście. Członkowie związku zawodowego nauczycieli odmawiają pracy osobistej do 18 stycznia lub do czasu, gdy wskaźnik pozytywnych przypadków spadnie poniżej 10 procent – to próg ustalony w ubiegłym roku przez CPS przy zamykaniu szkół. Komisarz ds. zdrowia, doktor Allison Arwady nie spodziewa się, że liczby spadną co najmniej do połowy stycznia, biorąc pod uwagę obecny wzrost. Jeszcze w ubiegły wtorek wskaźnik pozytywnych przypadków w Chicago wynosił 13.6 procent.

Decyzja o odmowie pracy osobistej w szkołach została zatwierdzona przez 73% głosujących członków związku nauczycieli we wtorek wieczorem. Przedstawiciele CTU nie podali innych szczegółów, dodając jedynie, że akcja będzie prowadzona dopóki nie spadnie ilość zachorowań lub nie zostanie osiągnięte porozumienie z burmistrz Lightfoot.

Władze miasta zapowiadają kontynuację negocjacji ze związkiem. Lightfoot poinformowała jednak na wtorkowej konferencji prasowej, że nauczyciele powinni w środę zgłosić się do swoich szkół, niezależnie od wyników głosowania, w przeciwnym wypadku zostaną pozbawieni wynagrodzenia.

To już druga zima, kiedy nauka osobista została tymczasowo wstrzymana z powodu sporów między dystryktem szkolnym a związkiem nauczycieli.

„Wydaje się, że znowu jesteśmy w tym samym miejscu… po tym wszystkim, co przeszliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat pod kierownictwem CTU” – powiedziała Lightfoot.

Liderzy CTU w wydanym oświadczeniu poinformowali, że decyzję o powrocie do zdalnego nauczania podjęli z ciężkim sercem, kładąc jednak szczególny nacisk na bezpieczeństwo uczniów i społeczności.

Postawmy sprawę jasno. Nauczyciele w tym mieście chcą być w klasach ze swoimi uczniami. Wierzymy, że sale lekcyjne są miejscem, gdzie powinni być nasi uczniowie. Niestety burmistrz i kierownictwo CPS w dalszym ciągu chce ryzykować zdrowiem i bezpieczeństwem naszych uczniów i ich nauczycieli” – powiedzieli przywódcy związku.

Konflikt trwa

Jeszcze przed głosowaniem CTU przedstawiciele dystryktu szkolnego zapowiedzieli, że zaprzestanie osobistego nauczania „negatywnie wpłynie na naukę i zdrowie dzieci oraz stanie się kolejnym niszczącym ciosem uderzającym w uczniów i ich rodziny”. Liderzy CPS powiedzieli również, że zamknięcie całego dystryktu może przyspieszyć rozprzestrzenianie się Covid-19 w społeczności i zmusić rodziców do gwałtownego poszukiwania sposobów zapewnienia opieki dzieciom, przy zachowaniu mniejszych środków ostrożności.

Lightfoot i Arwady powtórzyły we wtorek, że szkoły są bezpieczne dla dzieci i należy jak najszybciej zaszczepić uczniów.

Nie ma powodu, aby zamykać cały system, zwłaszcza biorąc pod uwagę katastrofalne konsekwencje, które się z tym wiążą” – powiedziała Lightfoot. „Luki w edukacji są prawdziwe i w znacznym stopniu dotyczą społeczności kolorowych. Więc każdemu, kto pyta, dlaczego po prostu nie zrobimy przerwy… Odpowiadam. To nie jest college. To nie jest jakaś firma, w której mamy dorosłych, będących w stanie w pełni funkcjonować bez niezbędnego wsparcia. Mówimy o 5-latkach… Nie musimy wracać do tego momentu [nauki zdalnej], ponieważ mamy szczepionki. Musimy zaszczepić ludzi. Na tym powinniśmy się skupić”.

Arwady również broniła utrzymywania otwartych szkół, mówiąc, że miasta i kraje na całym świecie z wyższymi liczbami COVID-19 nadal decydują się na nauczanie osobiste.

W jakim świecie zamknęlibyśmy coś tak istotnego, jak nauka osobista, kiedy widzieliśmy negatywne konsekwencje takich decyzji, kiedy nasze bary pozostają otwarte? Żaden ekspert ds. zdrowia publicznego na świecie nie uważa, że ma to sens” – powiedziała Arwady.