Gliczarów Górny pod chmurką
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Czwartego sierpnia w ogrodach Sanktuarium św. Jana Pawła II ojców cystersów w Willow Springs odbył się piknik Koła Gliczarów Górny. Po mszy świętej sprawowanej przez kapelana, ks. dziekana Roberta Łojka kilkuset gości spędziło miłe popołudnie oglądając występy artystyczne, tańcząc i bawiąc się do zachodu słońca.

Gości witali gospodarze imprezy: wiceprezes Małgorzata Dorula i prezes Józef Pawlikowski. „Nasze koło istnieje przy Związku Podhalan już dwadzieścia lat. Założycielem był Stanisław Szczechowicz. Później prezesem był jego syn, a następnie Józef Cudzich, który prowadził organizacje przez dziesięć lat. Ostatnie trzy lata prezesurę dzierżył wnuk założyciela. Od trzech miesięcy ja mam przyjemność kierować organizacją, która od momentu założenia przyjęła sobie za cel niesienie pomocy rodzinnym stronom i ludziom potrzebującym wsparcia. Dochód z ostatniego pikniku, który organizowaliśmy był przeznaczony na zakup wozu bojowego dla strażaków. Pomagamy szkole, kościołowi, pogorzelcom i ludziom przewlekle chorym. Trudno dzisiaj ocenić na jaką kwotę w ciągu dwudziestu lat by opiewała, ale z pewnością będzie to kilkadziesiąt tysięcy dolarów.

W programie artystycznym wystąpili adepci Szkółki przy Zarządzie Głównym Związku Podhalan. Młodzież miała okazję spróbować swoich sił w konkursie suszenia siana i kopienia na ostrewkach. Grupa członków koła wystawiła sztukę autorstwa Małgorzaty Doruli „Sprawa dla mecenasa”. Rolę gospodarza, jednego z głównych bohaterów sztuki, kreował Józef Trybuła. „Jak to w życiu bywa na planie troszeczkę się wadzimy. Ludzie jednak się nie dogadują. Na jaw wychodzą sprawy, które prowadzą do nieporozumień, a w konsekwencji zwaśnione strony trafiają do kancelarii adwokackiej. W sumie sprawa o nic, a ludzie tracą dutki, żeby udowodnić swoją rację. Jest to śmieszne, ale bardzo często znajdujące potwierdzenie w życiu”.

Na terenie piknikowym czynne były liczne kiermasze oferujące wyroby rękodzieła ludowego, stroje regionalne, zabawki i inne akcesoria. Nad wyżywieniem uczestników czuwała załoga piknikowej kuchni serwując między innymi przysmaki regionalnej kuchni podhalańskiej. Nie zabrakło również golonek, pieczonych kiełbasek i chłodnego piwa.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak