Prawie połowa dorosłych mieszkańców USA cierpi na choroby serca. Coraz mniej osób skutecznie kontroluje już istniejące choroby - takie wnioski płyną z obszernego raportu American Heart Association, który pokazuje skalę wyzwań stojących przed amerykańskim systemem zdrowia.
Według raportu aż 130,6 miliona dorosłych Amerykanów, czyli prawie połowa populacji, ma obecnie jakąś formę choroby układu krążenia. Jednocześnie spada liczba osób, które potrafią skutecznie kontrolować najważniejsze czynniki ryzyka.
Jednym z najbardziej niepokojących przykładów jest nadciśnienie. Choć odsetek dorosłych z wysokim ciśnieniem krwi utrzymuje się na poziomie około 32 procent, coraz mniej osób ma je pod kontrolą. W latach 2013–2014 udawało się to 54 procentom pacjentów, natomiast w latach 2017–2020 już tylko 48 procentom.
Podobny trend widać w przypadku cukrzycy. Odsetek osób, które skutecznie kontrolują chorobę, spadł z 54 procent w latach 2017–2020 do 44 procent w latach 2021–2023.
Prognozy na kolejne dekady są jeszcze bardziej niepokojące. Jeśli obecne trendy się utrzymają, do 2050 roku 60 procent dorosłych Amerykanów będzie miało nadciśnienie, 61 procent będzie zmagać się z otyłością, a ponad jedna czwarta populacji będzie chorować na cukrzycę. Dla porównania obecnie wskaźniki te wynoszą odpowiednio 51, 43 i 16 procent.
Tylko niewielka część społeczeństwa jest naprawdę zdrowa
Raport wprowadza również nowe pojęcie – tzw. zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny, który analizuje jednocześnie funkcjonowanie serca, nerek oraz metabolizmu. Wyniki tej analizy są alarmujące. Tylko 11 procent dorosłych Amerykanów spełnia kryteria optymalnego zdrowia w tych trzech obszarach.
Wśród młodych dorosłych w wieku 20–44 lata odsetek ten wynosi 18 procent, natomiast wśród osób powyżej 65. roku życia ponad połowa ma już zaawansowaną chorobę obejmującą kilka układów organizmu.
Najwyższe wskaźniki zaawansowanej choroby odnotowano wśród społeczności rdzennych Amerykanów, mieszkańców Alaski, Hawajów oraz wysp Pacyfiku – w tych grupach przekraczają one 20 procent.
Konsekwencje są poważne. Kobiety z najbardziej zaawansowaną postacią choroby mają ponad ośmiokrotnie wyższe ryzyko zgonu z powodu chorób serca, a w przypadku mężczyzn ryzyko rośnie niemal siedmiokrotnie. Wnioski te pochodzą z badania, które przez trzy dekady obserwowało prawie 34 tysiące dorosłych osób.
Dzieci ruszają się mniej, nastolatki częściej sięgają po e-papierosy
Problemy zaczynają się już w młodym wieku. Tylko jedno na pięcioro dzieci w USA osiąga zalecane 60 minut aktywności fizycznej dziennie.
Im starsze dzieci, tym gorzej. Około 25 procent uczniów szkół podstawowych spełnia ten standard, ale wśród uczniów szkół średnich już tylko 14 procent.
Jednocześnie zmienia się krajobraz używania nikotyny. Tradycyjne palenie papierosów wśród dorosłych spadło od 2017 roku z 11 do 8 procent, ale w tym samym czasie gwałtownie wzrosło używanie e-papierosów – z 1,2 do 4,1 procent.
Wśród uczniów szkół średnich aż jedna czwarta próbowała już produktów tytoniowych, a 18 procent korzystało z e-papierosów.
Niedoceniany czynnik ryzyka: brak snu
Raport zwraca także uwagę na czynnik, który rzadko pojawia się w rozmowach o zdrowiu serca – sen.
Blisko jedna trzecia dorosłych Amerykanów cierpi na niedobór snu w ciągu tygodnia pracy, śpiąc co najmniej o godzinę krócej niż w dni wolne. Dziesięć procent pracuje z niedoborem snu wynoszącym dwie lub więcej godzin.
Duże badanie obejmujące ponad 500 tysięcy pracowników w Hiszpanii pokazało, że problemy ze snem zwiększają prawdopodobieństwo braku aktywności fizycznej nawet trzykrotnie. U osób z zaburzeniami snu częściej występowało również nadciśnienie, cukrzyca, wysoki cholesterol i otyłość.
Z drugiej strony badania prowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że osoby utrzymujące zdrowe nawyki snu przez dziewięć lat zmniejszały ryzyko chorób serca o niemal jedną trzecią.
Koszty chorób układu krążenia są ogromne. W Stanach Zjednoczonych wynoszą one obecnie około 415 miliardów dolarów rocznie, jeśli uwzględnić zarówno wydatki medyczne, jak i utraconą produktywność.
Same bezpośrednie koszty leczenia wzrosły w ciągu dekady o 16 procent, z 193 miliardów do 223 miliardów dolarów.
Jeszcze szybciej rosnąć będą koszty udarów mózgu. Według prognoz mogą one wzrosnąć z 31 miliardów dolarów w 2020 roku do aż 351 miliardów w 2050 roku. W tym samym czasie liczba osób żyjących po udarze ma się podwoić – z 9,7 do 19,4 miliona.
Coraz więcej problemów
Raport pokazuje, że zdrowie serca w Stanach Zjednoczonych pogarsza się na wielu frontach jednocześnie. Coraz więcej osób choruje, coraz mniej pacjentów skutecznie kontroluje choroby przewlekłe, a koszty leczenia stale rosną.
Bez poważnych zmian w profilaktyce i leczeniu chorób sercowo-naczyniowych – a także bez zmniejszenia nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej – eksperci ostrzegają, że te niekorzystne trendy będą się tylko pogłębiać.