Agencja U.S. Immigration and Customs Enforcement (ICE) przeprowadziła bezprecedensową akcję rekrutacyjną, zatrudniając tysiące nowych funkcjonariuszy w ramach realizacji planu masowych deportacji. Jak wynika ze śledztwa Associated Press, szybkie tempo naboru mogło jednak odbić się na jakości weryfikacji kandydatów.
Według ustaleń dziennikarzy, część nowo zatrudnionych osób miała w przeszłości problemy finansowe, zarzuty dotyczące nadużyć w pracy lub nieukończone szkolenia policyjne. W normalnych warunkach takie sygnały ostrzegawcze mogłyby wykluczyć kandydatów z procesu rekrutacyjnego.
Szybkie zatrudnianie kosztem dokładnej selekcji
Rozbudowa ICE nastąpiła po tym, jak Kongres przeznaczył aż 75 miliardów dolarów na wzmocnienie działań agencji. Plan zakłada zatrudnienie około 12 tysięcy nowych funkcjonariuszy i agentów, co w praktyce oznacza niemal podwojenie sił.
Priorytetem była szybkość działania. To właśnie tempo rekrutacji – jak wskazują eksperci – mogło doprowadzić do sytuacji, w której nie wszyscy kandydaci zostali dokładnie sprawdzeni.
„Jeśli proces weryfikacji jest przeprowadzany zbyt szybko, rośnie ryzyko nadużyć, błędów i niewłaściwego wykonywania obowiązków” – ostrzega Claire Trickler-McNulty, była urzędniczka ICE.
Problematyczne życiorysy
Dziennikarze AP przeanalizowali ponad 40 przypadków nowych funkcjonariuszy, którzy sami informowali o zatrudnieniu w ICE, m.in. w serwisie LinkedIn. Choć wielu z nich miało doświadczenie w służbach mundurowych, pojawiły się też niepokojące sygnały.
Niektórzy mieli za sobą bankructwa lub sprawy sądowe związane z długami. Inni byli wcześniej pozwani za niewłaściwe zachowanie w pracy. W jednym z przypadków funkcjonariusz został oskarżony o bezpodstawne zatrzymanie kobiety, co zakończyło się ugodą na 75 tysięcy dolarów.
Eksperci zwracają uwagę, że problemy finansowe mogą zwiększać podatność na korupcję lub szantaż, co w przypadku służb federalnych jest szczególnie niebezpieczne.
Pełniący obowiązki dyrektora ICE, Todd Lyons, oświadczył podczas lutowego przesłuchania w Kongresie, że jest dumny z kampanii rekrutacyjnej, która przyciągnęła ponad 220 000 zgłoszeń. „To powiększenie grona dobrze wyszkolonych i gruntownie sprawdzonych pracowników pomoże wzmocnić zdolność ICE do realizacji śmiałej agendy prezydenta i sekretarza” – powiedział.
W przeciwieństwie do wielu lokalnych organów ścigania, ICE oświadczyło, że chroni tożsamość swoich pracowników, aby uchronić ich przed nękaniem, co uniemożliwia sporządzenie pełnego zestawienia nowo zatrudnionych osób.
Marshall Jones, ekspert ds. rekrutacji w policji z Florida Institute of Technology, stwierdził, że bez dostępu do większej ilości danych trudno jest uzyskać pełny obraz puli nowych pracowników. Zauważył jednak, że ICE prawdopodobnie zatrudniło pewnych „kandydatów dalekich od ideału” – spełniających wymogi minimalne, lecz którzy w normalnym cyklu rekrutacyjnym zostaliby odrzuceni.
„Jeśli zatrudnia się setki lub tysiące ludzi – nawet przy zastosowaniu najlepszych procedur weryfikacyjnych – zawsze trafią się pewne przypadki odstające od normy” – powiedział. „Pytanie brzmi: czy są to zwykłe, sporadyczne odstępstwa wynikające z ludzkiej natury, czy też mamy do czynienia z problemem systemowym w zakresie właściwego weryfikowania kandydatów, u których występują nieprawidłowości?”.
Wątpliwości wokół szkolenia
Kolejnym problemem jest przygotowanie nowych funkcjonariuszy. Oficjalnie ICE zapewnia, że rekruci przechodzą 56 dni szkolenia oraz dodatkowe szkolenie w pracy. Jednak były instruktor agencji, Ryan Schwank, twierdzi, że program został ograniczony.
Według jego zeznań zmniejszono zakres szkolenia dotyczącego użycia siły, bezpieczeństwa broni oraz praw obywatelskich, w tym prawa do protestu. Zwrócił też uwagę, że część nowych rekrutów to bardzo młode osoby, bez wyższego wykształcenia.
„Nie zapewniamy im szkolenia, które pozwoliłoby rozpoznać sytuację, w której wymaga się od nich zrobienia czegoś, czego robić nie powinni – czegoś nielegalnego lub niewłaściwego” – podkreślił.
Agencja ICE zaprzeczyła, jakoby zniosła jakiekolwiek wymogi szkoleniowe, oświadczając, że nowi rekruci przechodzą 56 dni szkolenia teoretycznego oraz 28 dni szkolenia praktycznego w miejscu pracy. Agencja dodała, że większość nowych funkcjonariuszy ukończyła już akademie służb porządku publicznego.
Odpowiedź władz
Department of Homeland Security (DHS), nadzorujący ICE, zapewnia, że proces sprawdzania kandydatów jest „ciągły” i nie kończy się w momencie zatrudnienia. Przyznano jednak, że niektórzy kandydaci otrzymywali warunkowe oferty pracy jeszcze przed zakończeniem pełnej weryfikacji.
„ICE zobowiązuje się do zapewnienia, by personel organów ścigania spełniał najwyższe standardy, i poddaje go rygorystycznej weryfikacji na każdym etapie procesu rekrutacyjnego” – oświadczył Departament. „Weryfikacja to proces ciągły, a nie jednorazowe zdarzenie”.
Proces ten obejmuje analizę historii karalności oraz oceny zdolności kredytowej kandydatów, a także prowadzenie szczegółowych dochodzeń środowiskowych – w tym rozmów z poprzednimi pracodawcami i innymi osobami z otoczenia – co może trwać nawet kilka tygodni. Jednakże ogromna liczba nowych rekrutacji stanowiła duże obciążenie dla agencji, która obiecywała nowym pracownikom premie na start w wysokości do 50 000 dolarów i informowała w ogłoszeniach, że posiadanie wyższego wykształcenia nie jest wymagane.
W wewnętrznej notatce służbowej – o której jako pierwsza poinformowała w lutym agencja Reuters – poinstruowano przełożonych w ICE, że w przypadku otrzymania „niekorzystnych informacji dotyczących postępowania nowo zatrudnionego pracownika” powinni oni przekazać te zarzuty do zbadania przez jednostkę spraw wewnętrznych. Jak wskazano w dokumencie, do takich informacji mogą należeć m.in. dane o wcześniejszym zwolnieniu pracownika z pracy lub jego wymuszonej rezygnacji.
Więcej pytań niż odpowiedzi
Skala rekrutacji i brak pełnej przejrzystości sprawiają, że trudno dokładnie ocenić, jak duży jest problem. ICE nie ujawnia szczegółowych danych o pracownikach, argumentując to względami bezpieczeństwa.
Eksperci podkreślają jednak, że nawet przy najlepszych procedurach przy tak dużym naborze pojawiają się „wyjątki”. Kluczowe pytanie brzmi, czy są to pojedyncze przypadki, czy sygnał głębszego problemu systemowego.
Jedno jest pewne: szybka rozbudowa jednej z najważniejszych agencji odpowiedzialnych za egzekwowanie prawa imigracyjnego w USA budzi coraz więcej wątpliwości — zarówno wśród ekspertów, jak i opinii publicznej.