----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

16 kwietnia 2026

Udostępnij znajomym:

Rejon Chicago przeżywa jeden z najbardziej mokrych początków meteorologicznej wiosny w historii pomiarów. Obecny sezon już teraz plasuje się na drugim miejscu pod względem ilości opadów w ciągu ostatnich 155 lat.

Burzowa noc z wtorku na środę przyniosła nie tylko intensywne wyładowania atmosferyczne – w jednym z obszarów mogło dojść do ponad 1500 uderzeń piorunów w ciągu zaledwie dwóch–trzech godzin – ale także kolejną falę ulewnych deszczy. W wielu miejscach doprowadziły one do lokalnych podtopień.

Jak to często bywa w cieplejszej części roku, opady były bardzo nierównomierne. Najbardziej ucierpiały północne rejony aglomeracji, podczas gdy zaledwie kilka mil dalej, na lotnisku Midway Airport, spadło niewiele ponad jedną dziesiątą cala deszczu.

Z kolei na lotnisku O’Hare International Airport odnotowano aż 2,43 cala opadów, co nie tylko pobiło dotychczasowy rekord z 1949 roku (1,21 cala), ale było też najwyższą dzienną sumą opadów od niemal trzech lat – od 2 lipca 2023 roku, kiedy spadło 3,35 cala deszczu.

W najbardziej dotkniętych rejonach, m.in. w okolicach Harwood Heights, suma opadów przekroczyła 3 cale. Szacunki radarowe wskazują, że najmocniej ucierpiały obszary od samego Chicago na północ.

Od początku meteorologicznej wiosny, czyli od 1 marca, na O’Hare spadło już ponad 9 cali deszczu – to ponad dwa razy więcej niż wynosi norma dla tego okresu. Taki wynik daje obecnemu sezonowi drugie miejsce w historii pomiarów (prowadzonych od 155 lat) i czyni go najbardziej deszczowym od 1983 roku.

Środa przyniosła wprawdzie niższe temperatury niż wtorek, kiedy termometry pokazywały ponad 80°F, jednak nadal było jak na połowę kwietnia wyjątkowo ciepło. W większości regionu temperatura sięgała 70°F, czyli o około 10–15 stopni powyżej normy. Był to już 13. dzień w 2026 roku z temperaturą co najmniej 70°F.

Nie brakuje także problemów dla alergików. Według specjalistów z Loyola Medicine poziom pyłków drzew utrzymuje się na wysokim poziomie, podczas gdy stężenie pleśni i pyłków traw określono jako umiarkowane.

Tymczasem w skali całych Stanów Zjednoczonych uwagę zwraca wyjątkowo wczesna fala upałów na południu i w rejonie środkowego Atlantyku. W miastach takich jak Waszyngton i Baltimore padły rekordy temperatur, sięgających 90°F. Szacuje się, że aż 189 milionów Amerykanów doświadczyło temperatur co najmniej 80°F, a ponad 40 milionów – co najmniej 90°F. W tym samym czasie zachodnia część kraju pozostaje pod wpływem chłodniejszego powietrza.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor