Zamknięcie lokali wyborczych 3 listopada nie musi oznaczać szybkiej odpowiedzi na pytanie, kto będzie kontrolował Kongres. Jeśli o większości zdecyduje kilka wyrównanych wyścigów, oczekiwanie może potrwać od kilku dni do nawet dwóch tygodni.
Amerykanie wybierają wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz obsadzają 35 miejsc w Senacie. Większość w Izbie daje 218 mandatów. W Senacie demokraci potrzebują 51 miejsc, natomiast republikanom wystarczy 50, ponieważ przy równym podziale głos rozstrzygający ma obecnie wiceprezydent JD Vance. Przed wyborami republikanie mieli w Senacie przewagę 53 do 47.
Nie byłoby niczym nadzwyczajnym, gdyby odpowiedź dotycząca podziału mandatów po wyborach przyszła dopiero po kilku dniach.
W wyborach śródokresowych w 2022 roku Associated Press ogłosiła rozstrzygnięcie dotyczące większości w Senacie cztery dni po głosowaniu, a w Izbie Reprezentantów aż osiem dni później. W 2024 roku większość senacka była znana następnego dnia, lecz na rozstrzygnięcie w Izbie ponownie czekaliśmy osiem dni.
Demokraci z szansą, ale bez gwarancji
Końcowe analizy Cook Political Report, jednego z najbardziej cenionych ośrodków analiz wyborczych w USA, wskazują na korzystniejszą sytuację demokratów. W ocenie opublikowanej 30 października ośrodek przewidywał, że partia zdobędzie netto od 12 do 25 dodatkowych miejsc w Izbie Reprezentantów. W walce o Senat uznał demokratów za nieznacznych faworytów, podkreślając jednak, że obie strony mają realną drogę do większości.
Zdaniem analityczki Jessiki Taylor demokratom sprzyja niekorzystne dla republikanów otoczenie polityczne oraz kilka możliwych kombinacji zwycięstw pozwalających zdobyć potrzebne cztery dodatkowe miejsca w Senacie. To jednak ocena szans, a nie przesądzony wynik.
Możliwe są zatem różne scenariusze. Jeśli jedna partia wyraźnie przekroczy oczekiwania i szybko wygra wystarczającą liczbę wyścigów, kontrola nad izbą może być znana jeszcze w noc wyborczą. Jeżeli jednak podział mandatów będzie bliski remisu, uwaga całego kraju skupi się na kilku stanach lub okręgach, w których liczenie potrwa najdłużej.
Kalifornia i Alaska mogą wydłużyć oczekiwanie
W przypadku Izby Reprezentantów szczególne znaczenie może mieć Kalifornia. Stan przyjmuje karty korespondencyjne ze stemplem pocztowym najpóźniej z dnia wyborów, jeżeli dotrą do urzędników do 10 listopada. Sprawdzanie podpisów i przetwarzanie kart dostarczonych pod koniec głosowania wymaga czasu. W bardzo wyrównanym okręgu nawet stosunkowo niewielka liczba niesprawdzonych kart może uniemożliwiać wskazanie zwycięzcy.
Na Alasce i w Maine stosuje się głosowanie preferencyjne (ranked-choice voting). Wyborca może wskazać nie tylko swojego faworyta, ale także uszeregować pozostałych kandydatów według preferencji: drugi wybór, trzeci itd. Jeśli nikt nie uzyska ponad połowy głosów pierwszego wyboru, odpada kandydat z najmniejszym poparciem. Oddane na niego głosy przechodzą na kolejnych, pozostających w wyścigu kandydatów wskazanych na tych kartach. Procedurę powtarza się aż do wyłonienia zwycięzcy. Jeśli na karcie nie wskazano już żadnego kandydata pozostającego w wyścigu, nie uczestniczy ona w dalszych rundach liczenia.
Alaska zapowiada przeprowadzenie takiego przeliczenia dopiero 18 listopada, po sprawdzeniu i policzeniu wszystkich uprawnionych kart. Nie oznacza to, że do tego dnia cały kraj musi czekać na wynik wyborów, bo inne rozstrzygnięcia mogą wcześniej przesądzić o większości. Jeśli jednak Alaska okaże się decydująca, oczekiwanie może potrwać ponad dwa tygodnie.
Pierwszy lider nie zawsze wygrywa
Wstępne wyniki obejmują tylko część oddanych głosów. Kolejne partie kart mogą pochodzić z innych regionów lub sposobów głosowania, dlatego przewaga kandydata może rosnąć, maleć albo przechodzić na rywala. Sam taki ruch nie świadczy o nieprawidłowościach.
Tempo liczenia zależy również od przepisów stanowych, bo część stanów pozwala wcześniej przygotowywać i zliczać karty korespondencyjne, inne wymagają czekania do dnia wyborów lub zamknięcia lokali. Mniejsze obwody, często na terenach wiejskich, mogą szybciej zakończyć liczenie, ale kolejność publikowania wyników zależy także od lokalnej organizacji pracy i sposobu oddawania głosów.
Na Alasce lokalne media uprzedzają, że pierwsze wyniki mogą być korzystniejsze dla republikanów niż późniejszy bilans, ponieważ część głosów oddanych wcześniej, wśród których większy udział mają demokraci, zostanie doliczona po dniu wyborów.
Associated Press wskazuje zwycięzcę dopiero wtedy, gdy według jej analizy pozostające do policzenia głosy nie mogą już zmienić rozstrzygnięcia. Takie ogłoszenie należy odróżnić od późniejszego urzędowego zatwierdzenia wyników. Dla obserwatorów najważniejsza będzie więc nie tylko aktualna przewaga, ale również liczba i pochodzenie kart, które nadal czekają na policzenie.