Hakerzy znaleźli nowy sposób na paraliżowanie przedsiębiorstw i powodowanie ogromnych strat finansowych. Ich celem stały się przemysłowe lodówki i zamrażarki, których temperaturę można zmieniać zdalnie, doprowadzając do zniszczenia żywności, a nawet uszkodzenia urządzeń. W ostatnich miesiącach podobne incydenty odnotowano w Stanach Zjednoczonych i wielu krajach Europy. Eksperci ostrzegają, że to dopiero początek znacznie poważniejszego zagrożenia.
Wszystko zaczęło się od serii niepokojących wydarzeń w jednym z dużych zakładów produkcji żywności w Izraelu. Pewnego majowego poranka biurowe drukarki zaczęły samoczynnie drukować setki stron zawierających groźby. Niedługo później pracownicy odkryli na firmowych komputerach złośliwe oprogramowanie, którego zadaniem było usunięcie wewnętrznych danych przedsiębiorstwa.
Najpoważniejsze problemy pojawiły się jednak w hali produkcyjnej. Jeden z inżynierów poczuł zapach dymu wydobywającego się z przemysłowych zamrażarek. Okazało się, że sprężarki zostały zniszczone, a przechowywana żywność uległa zepsuciu.
Zakład musiał wstrzymać działalność na ponad tydzień, czekając na części zamienne sprowadzane z zagranicy.
Za wszystkim stał starannie zaplanowany cyberatak. Według ekspertów izraelskiej firmy Profero, która zajmowała się usuwaniem jego skutków, odpowiedzialna była grupa hakerów powiązana z irańskim wojskiem, działająca pod nazwą Cyber Isnaad Front.
Napastnicy przejęli kontrolę nad systemami zarządzającymi chłodzeniem. Zmienili ustawienia bezpieczeństwa, otworzyli zawory ciśnieniowe, wyłączyli alarmy i doprowadzili do przeciążenia sprężarek. Urządzenia zostały uszkodzone tak poważnie, że nie nadawały się do naprawy.
Zdaniem specjalistów w przeprowadzeniu ataku mogła pomóc sztuczna inteligencja. Hakerzy byli bowiem w stanie przetestować ogromną liczbę konfiguracji systemu w czasie, który przekraczałby możliwości człowieka.
Problemy także w amerykańskich bazach wojskowych
Podobne incydenty zaczęły pojawiać się poza Izraelem, a hakerzy niszczyli świeże produkty i narażali firmy na straty czasu i pieniędzy. Do ataków doszło w sierpniu na amerykańskie bazy wojskowe, w październiku na francuskie supermarkety, a na początku listopada na sklepy spożywcze, od małych marketów po duże sieciówki, takie jak IKEA, w takich krajach jak Szwecja, Estonia, Irlandia, Luksemburg, Holandia i Belgia.
Pentagon potwierdził zakłócenia w pracy urządzeń, ale oficjalnie nie stwierdził, że były one wynikiem cyberataków. Według dwóch byłych urzędników zaznajomionych ze śledztwem prowadzący je funkcjonariusze traktują jednak zdarzenia jako potencjalne ataki hakerskie. Część dowodów wskazuje na Iran, choć na razie nie ma wystarczającej pewności, by jednoznacznie przypisać mu odpowiedzialność.
W bazie Fort Huachuca w Arizonie wszystkie zamrażarki w sklepie wojskowym niespodziewanie przeszły w tryb rozmrażania. Nie doszło przy tym do przerwy w dostawie prądu. Temperatura wzrosła tak bardzo, że przechowywana żywność została zniszczona.
Podobne problemy wystąpiły w Fort Irwin w Kalifornii. Sklep musiał wycofać produkty wymagające chłodzenia, a mieszkańcy bazy zostali zmuszeni do szukania alternatywnych miejsc zakupów. Niektórzy musieli jechać ponad 40 minut do najbliższego sklepu spożywczego.
Według dostępnych informacji zakłócenia mogły dotknąć co najmniej dziewięć placówek wojskowych, choć dokładna skala problemu pozostaje nieznana.
Setki supermarketów we Francji
W październiku podobna fala awarii uderzyła we francuskie supermarkety. W jednym ze sklepów w pobliżu Dijon kierownik otrzymał o czwartej nad ranem telefon z informacją, że temperatura w chłodniach gwałtownie rośnie. Kiedy dotarł na miejsce, zamrażarki były rozgrzane niemal jak piekarniki.
Tego dnia żywność zepsuła się w setkach sklepów należących do różnych sieci, w tym Carrefour, Intermarché i Coopérative U.
Francuska agencja cyberbezpieczeństwa ANSSI rozpoczęła dochodzenie, które objęło zarówno supermarkety, jak i producentów systemów chłodniczych.
Na początku listopada podobne incydenty odnotowano również w Szwecji, Estonii, Irlandii, Luksemburgu, Holandii i Belgii. Wśród dotkniętych przedsiębiorstw znalazły się zarówno niewielkie sklepy, jak i duże placówki handlowe, w tym IKEA.
Nie ustalono jeszcze, czy wszystkie te zdarzenia były dziełem tej samej grupy.
Dlaczego lodówki są tak łatwym celem?
Eksperci wskazują, że problem wynika przede wszystkim z coraz powszechniejszego podłączania urządzeń przemysłowych do Internetu.
Nowoczesne systemy chłodnicze pozwalają firmom zdalnie kontrolować temperaturę, monitorować pracę urządzeń i zarządzać setkami placówek jednocześnie. To wygodne i ekonomiczne rozwiązanie, ale jednocześnie otwiera drogę cyberprzestępcom.
Wiele urządzeń wykorzystywanych obecnie w sklepach i zakładach przemysłowych powstało kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu. Nie projektowano ich z myślą o zagrożeniach internetowych. Część nie otrzymuje już aktualizacji zabezpieczeń.
W przypadku amerykańskich sklepów wojskowych oraz francuskich supermarketów uwagę śledczych zwróciły systemy sterowania chłodzeniem produkowane przez firmę Danfoss. Specjaliści wykryli w nich luki umożliwiające zdalną ingerencję w działanie urządzeń.
Producent zaleca aktualizowanie oprogramowania, odłączanie urządzeń od publicznego internetu oraz stosowanie zapór sieciowych i bezpiecznych połączeń VPN.
Badacze ostrzegają jednak, że tysiące przemysłowych systemów chłodniczych na całym świecie nadal pozostają narażone na stosunkowo proste ataki.
Zagrożenie znacznie większe niż zepsuta żywność
Zdaniem specjalistów cyberataki na chłodnie pokazują, jak niebezpieczne może być przejmowanie kontroli nad urządzeniami zarządzającymi fizycznymi procesami.
Podobne technologie wykorzystywane są przecież nie tylko w supermarketach, ale również w szpitalach, laboratoriach, zakładach wodociągowych czy przedsiębiorstwach energetycznych.
Josh Corman, były ekspert amerykańskiej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury (CISA), ostrzega, że kolejnym celem mogą stać się systemy przechowywania leków wymagających ściśle określonej temperatury oraz materiałów laboratoryjnych.
Cyberataki na infrastrukturę krytyczną nie są zresztą nowością. W przeszłości hakerzy powiązani z Rosją zakłócali dostawy energii elektrycznej na Ukrainie, a grupy związane z Iranem atakowały amerykańskie systemy wodociągowe.
Na całym świecie cyberprzestępcy z dostępem do sztucznej inteligencji włamują się i przejmują kontrolę nad starzejącymi się maszynami, które obsługują globalną infrastrukturę krytyczną, od pomp wodnych po systemy chłodzenia. Powinno to wywrzeć presję na rządy i firmy, aby znalazły rozwiązania dla długotrwałych problemów z bezpieczeństwem, zanim sytuacja się pogorszy, twierdzą eksperci ds. cyberbezpieczeństwa
Eksperci podkreślają, że problem będzie narastał wraz z rosnącą liczbą urządzeń podłączonych do internetu. Wiele przedsiębiorstw nie ma nawet pełnej wiedzy o tym, które z wykorzystywanych przez nie systemów są podatne na ataki.
Ostatnie wydarzenia pokazują, że cyberprzestępcy nie muszą już kraść danych ani blokować komputerów, aby spowodować poważne straty. Wystarczy, że z drugiego końca świata zmienią temperaturę w przemysłowej chłodni.