Piknik Koła Kluszkowce
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Członkowie i goście Koła Kluszkowce przy Związku Podhalan w Ameryce Północnej spotkali się na pikniku zorganizowanym w rejonie ulic 104 i La Grange. Sierpniowe spotkanie pod chmurką rozpoczęła msza św., która odprawił honorowy kapelan organizacji o. Wacław Lech. Wartę honorową przy polowym ołtarzu zaciągnęły poczty sztandarowe innych organizacji. Obecna był sekretarz generalna Związku Podhalan Helena Studencka oraz prezes Józef Cikowski.

„Bogu dziękować za tak wspaniałą pogodę, jaką dzisiaj mamy. Miejsce jest zacienione i wspaniale się bawimy. Po mszy św. którą odprawił honorowy kapelan o. Wacław Lech zaczynamy zabawę. W programie mamy konkursy dla dzieci. Prowadzi je para klownów. Również dla najmłodszych jest dmuchany domek, a w kuchni mamy niesamowity wybór jedzenia. Cały dochód z tego pikniku przeznaczymy na ufundowanie figury Ojca Świętego Jana Pawła II z okazji dwudziestej rocznicy konsekracji nowej świątyni w Kluszkowcach. Potrzebujemy na to 75 tysięcy złotych czyli około 20 tysięcy dolarów” – powiedział prezes Jerzy Gaj.

Szczególnym wzięciem uczestników pikniku cieszyły się golonki przyrządzone przez pierwszego prezesa koła Henryka Gaja. „ U nas zawsze golonki są najsmaczniejsze. Są przygotowywane tradycyjnie. Zanim trafią do kotła muszą przynajmniej przez jeden dzień być zanurzone w marynacie. Są gotowane na wolnym ogniu do zupełnej miękkości. Do tego kapusta, chrzan, musztarda i jest jedzonko, że palce lizać”.

Iskrą, która przyczyniła się do powstania tej prężnej organizacji był o. Wacław Lech, przed laty proboszcz w parafii Kluszkowce, który na pikniku tak wspominał moment jej powstania. „Chociaż nie jestem góralem, to właśnie w Kluszkowcach koło Czorsztyna w Pieninach byłem proboszczem i zacząłem budowę kościoła. Gdy przyjechałem do Stanów Zjednoczonych 31 lat temu zorientowałem się, że nie ma tutaj organizacji skupiającej mieszkańców tego regionu. Zmobilizowałem mieszkających tutaj Kluszkowian, sąsiadów i przyjaciół, aby założyć koło. Tak się też stało i jest to chyba jedyne koło, które zostało założone przez księdza, bo do tej pory zakładali je mieszkańcy, którzy chcieli stworzyć tutaj grupkę ludzi, którym na sercu leży dobro rodzinnej miejscowości. Obok celu integracyjnego przyświecała nam idea pomocy dla budowanej w Kluszkowcach świątyni. I tam pomoc miała bardzo duży materialny wymiar”.

Zaangażowanie koła w działalność Związku Podhalan docenił obecny później prezes tej organizacji Józef Cikowski, który powiedział, że związek zawsze może na koło liczyć przy organizowaniu różnych akcji pomocowych.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak

 

{galley}08-16-19-Piknik-Kluszkowiec{/gallery}