Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Luis Vicente Pedrote-Salinas do Stanów Zjednoczonych został przywieziony, kiedy był małym dzieckiem, a teraz grozi mu deportacja, ponieważ jego nazwisko znajduje się w rejestrze gangsterów prowadzonym przez departament policji w Chicago.

25-letni Pedrote i jego prawnicy zapewniają, że nigdy nie był członkiem gangu i został niewłaściwie określony jako jeden z takich przestępców, po aresztowaniu sześć lat temu.

By wstrzymać deportację, do której może dojść już w przyszłym tygodniu, jego prawnicy złożyli w sądzie federalnym pozew przeciwko chicagowskiej policji.

Jest to druga w ostatnich miesiącach sprawa wniesiona do sądu przez Centrum Sprawiedliwości MacArthur, w której bazę danych z nazwiskami członków gangów prowadzoną przez policję z naszego miasta określa się jako niedokładną, stronniczą i rasistowską.

Wynikające z tego konsekwencje są bardzo poważne, ponieważ miasto dzieli się tymi informacjami z Urzędem Imigracyjnym, który wykorzystuje je w postępowaniach deportacyjnych.

Udostępnianie policyjnych danych dotyczących gangów rządowi federalnemu jest nielicznym wyjątkiem, bo służby bezpieczeństwa i władze miejskie nie udzielają informacji na temat nieudokumentowanych imigrantów i nie współpracują w tym zakresie z Urzędem Imigracyjnym, gdyż Chicago jest tzw. miastem sanktuarium. Działacze organizacji proimigranckich chcą, by burmistrz Rahm Emanuel wyeliminował ten wyjątek.

"Jeśli Chicago naprawdę chce być miastem sanktuarium, to musi zakończyć tę praktykę" - powiedziała Vanessa del Valle, jedna z prawników Pedrote'a. Imigrantów, którzy znaleźli się w takiej sytuacji jak on, jest wielu.

Pedrote próbował zalegalizować swój pobyt w Stanach Zjednoczonych dzięki programowi DACA (Deferred Action for Childhood Arrivals), wprowadzonemu przez byłego prezydenta Baracka Obamę, ale w 2014 roku jego aplikacja została odrzucona. Jego prawnik Chris Bergin uważa, że stało się to z powodu umieszczenia jego nazwiska w bazie gangsterów przez chicagowską policję. Mężczyzna nie miał przeszłości kryminalnej.

Pedrote do Stanów Zjednoczonych został przeszmuglowany razem z matką przez granicę z Meksykiem w Arizonie w wieku 5 lat. Przybyli do Chicago, aby dołączyć do jego ojca, który znalazł tutaj pracę.

Pedrote ukończył w 2010 roku z dobrym świadectwem szkołę średnią Kelly High School; grał w drużynie piłkarskiej i uprawiał zapasy. Jego rodzice są właścicielami domu w Gage Park.

Nigdy nawet nie pomyślałbym o tym, by wstąpić do gangu. "Zawsze byłem zajęty w szkole. Lubiłem chodzić do szkoły średniej, byłem zadowolony ze swoich ocen, lubiłem przebywać z przyjaciółmi" - powiedział - "Gdybym wstąpił do gangu, to byłoby zupełnie inaczej. To nie byłby dobry styl życia. Niebezpieczny. Pewnego dnia mógłbym po prostu zniknąć. Nie chciałbym, aby przez to przechodzili moi rodzice".

W styczniu 2011 roku jako nieletni został aresztowany za posiadanie alkoholu. Do zatrzymania doszło po tym, jak opuścił dom swoich krewnych i był w samochodzie. Policjanci wypatrzyli w nim nieotwartą puszkę piwa.

Oskarżenie jednak szybko wycofano, ale jak się później okazało, nie był to koniec sprawy. Funkcjonariusze, którzy dokonali aresztowania, w swoim raporcie napisali, że podczas zatrzymania 19-letni Pedrote przyznał się do związków z gangiem Latin King. 

Jego adwokaci twierdzą, że to była całkowita fabrykacja ze strony policji, która błędnie przypuszczała, że jest członkiem gangu, ponieważ był młodym Latynosem aresztowanym na terenie operowania gangu Latin King.

Raport został wprowadzony do policyjnej bazy danych, z której korzysta Urząd Imigracyjny. Na tej podstawie kilka miesięcy później agenci ICE aresztowali Pedrote w domu rodziców w ramach akcji zatrzymań członków gangu Maniac Latin Disciples.

Pedrote spędził sześć miesięcy w areszcie zanim został zwolniony po wpłaceniu kaucji. Od tamtej pory swoje oszczędności, które dzięki pracy m.in. w fabryce odłożył na college, musiał wydać na prawników.

Nakaz dobrowolnej deportacji dostał na 20 lipca, ale jego prawnicy mają nadzieję, że po złożeniu pozwu przeciw chicagowskiej policji dojdzie do procesu i ponownego otwarcia jego sprawy. Jeżeli przegra proces, zostanie automatycznie deportowany.

"Pan Pedrote został aresztowany w oparciu o fałszywe dowody użyte przeciwko niemu, do których nie mógł się odnieść" - powiedział jego prawnik.

26-latek zapewniał na konferencji prasowej, że nie zrobił niczego złego i chciałby zostać w tym kraju. W planach ma ukończenie college'u, by podjąć pracę w administracji i zarządzaniu biznesem.

Rzecznik policji w Chicago, Anthony Guglielmi, nie skomentował sprawy powołując się na toczące się postępowanie sądowe.

Baza danych prowadzona przez policję była wcześniej przedmiotem kontroli w innych sprawach sądowych. Mężczyzna ranny podczas nalotu policji imigracyjnej w maju złożył skargę do władz federalnych, przekonując, że został błędnie uznany członkiem gangu.

Pozew pomogli przygotować prawnicy reprezentujący MacArthur Juvenile Justice Center, grupy non-profit działającej przy Northwestern University. Domagają się procesu z ławą przysięgłych, twierdząc że prawa obywatelskie Pedrote'a zostały naruszone, ponieważ był dyskryminowany.

W pozwie wymieniony jest komendant Eddie Johnson, pięciu policjantów i miasto Chicago. Pojawia się także wzmianka o odszkodowaniu, jeżeli sąd uzna "je za stosowne i sprawiedliwe."

Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich już wcześniej alarmowała, że policyjna baza danych członków gangów przyczynia się do zatrzymań niewinnych popełnienia podobnych przestępstw ludzi.

JT

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location