Problemów Trump Tower ciąg dalszy
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Trump International Hotel & Tower, a właściwie spółka nim zarządzająca naruszyła stanowe przepisy dotyczące ochrony środowiska i gospodarowania wodami – tak orzekł sąd okręgowy powiatu Cook. Zdaniem sędziów hotel pobierał ogromne ilości wody z Chicago River bez ważnego pozwolenia, które jest do tego wymagane. Sprawa toczyła się od 2018 roku – wówczas była już stanowa prokurator generalna Lisa Madigan stwierdziła, że Trump Tower codziennie pobiera miliony galonów wody z rzeki Chicago bez zezwolenia, nie zważając na to, jak może to rzutować na ekosystem rzeki”.

Ówczesne zarzuty pod koniec ubiegłego tygodnia znalazły potwierdzenie w sądzie. Zdaniem sądu budynek należący do byłego prezydenta był jedynym wieżowcem w centrum miasta, który nie respektował przepisów dotyczących gospodarowania wodami i tym samym stwarzał i nadal stwarza zagrożenie dla ryb żyjących w rzece Chicago. To właśnie one w procesie poboru wody cierpią najbardziej. Większość nieruchomości w centrum zasysa wodę z Chicago River, a Trump Tower ze względu na wielkość i rodzaj prowadzonej działalności czerpie jej rekordowo dużo. Podczas pracy systemów ogrzewania i klimatyzacji – do czego woda jest wykorzystywana, wieżowiec Trumpa pobiera prawie 20 milionów galonów dziennie. Czerpacze są tak ogromnych rozmiarów, że cały basen olimpijski napełniłyby w czasie maksymalnie 60 minut. Woda pobrana przez aparaturę budynku wraca z powrotem do rzeki, ale w temperaturze wyższej o 35 stopni.

Każdy obiekt pobierający wodę z rzek i jezior jest zobowiązany do przestrzegania federalnych i stanowych przepisów określających, w jaki sposób aparatura ma funkcjonować i jak możliwie ograniczyć liczbę ryb wciąganych do czerpaczy – te giną często także ze względu na różnicę ciśnień i temperatur. Ze względu na to większość budynków ogranicza prędkość ujęć wody, aby ryby mogły swobodnie odpłynąć. Trump Tower tego nie robi i dodatkowo jest jedynym budynkiem w centrum, który nie dokumentuje procesu poboru wody, nie ma też ważnych zezwoleń i protokołów. Według dziennikarzy Chicago Tribune, którzy dysponują dowodami, Trump Tower zawsze był na bakier z tymi przepisami, a poprzednie zezwolenie na ujęcie wygasło w 2017 roku i od tego czasu nie było odnawiane.  Biuro obecnego prokuratora generalnego Illinois, Kwame Raoula domaga się grzywny w wysokości $50,000 dziennie oraz $10,000 za każdy dzień dalszych naruszeń. Zgodnie z prawem kary mogą sięgać nawet do 12 milionów.

„Nikt nie jest zwolniony z przestrzegania przepisów, które chronią środowisko stanu Illinois i jego najcenniejsze zasoby naturalne. Nadal będziemy starać się pociągnąć oskarżonych do odpowiedzialności za naruszenia stanowych praw środowiskowych, które zagrażały kondycji rzeki Chicago” – napisał w swoim oświadczeniu Raoul. Przedstawiciele Trump Tower nie zdecydowali się na zabranie głosu w tej sprawie. Wcześniej – w 2018 roku stwierdzili, że pozew jest czysto polityczny i ma na celu zdyskredytowanie konserwatywnego polityka.

W ciągu ostatniej dekady federalni i stanowi biolodzy odkryli prawie 30 rodzajów ryb pływających w rzece. W październiku 2017 roku wędkarz siedzący przy Riverwalk, kilka przecznic od Trump Tower, złowił amerykańskiego węgorza i był to pierwszy taki przypadek. Większość ryb znalazło się w tej rzece naturalny sposób i ich liczba rośnie - wynika z okresowych badań przeprowadzanych przez urzędników miejskich i stanowych. Jednym z ciekawszych gatunków występujących w rzece Chicago jest sum (catfish), zadomowił się na odcinku North Branch ponad 6 lat temu, po wybudowaniu sztucznych zagłębień gniazdowych w celu zachęcania do reprodukcji. W rzece pływają też sandacze (walleye) i okonie (perch). Inżynierowie odcięli rzekę od jeziora Michigan ponad sto lat temu, aby utrzymać ścieki z miasta z dala od źródła wody pitnej.