----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Od początku pandemii koronawirusa ceny wynajmu aut poszybowały do góry. Winny był niedobór nowych aut i duże zapotrzebowanie na samochody z wypożyczalni. Zbliżające się Święto Dziękczynienie i zimowe ferie w szkołach spowodowały kolejny skok cen. Rekordowo wysoka inflacja nie daje nadziei na ustabilizowanie sytuacji.  

"Wypożyczenie samochodu wciąż jest dużo droższe niż jeszcze dwa lata temu i przewidujemy, że tak będzie jeszcze przez jakiś czas" - powiedział Matt Clarke, wiceprezes ds. marketingu z firmy Kayak, zajmującej się wyszukiwaniem kompleksowych ofert turystycznych.

O ile drożej?

Kayak szacuje, że średnie ceny wynajmu w Chicago podczas Święta Dziękczynienia wyniosą około $104 za dzień, co stanowi wzrost o 90% w porównaniu z tym samym okresem w 2019 roku. W całym kraju stawki wyniosą średnio $97 USD za dzień, chociaż oczekuje się, że nowojorczycy zapłacą jeszcze więcej, bo około $135 za 24-godzinny wynajem auta w Święto Dziękczynienia. AAA, czyli stowarzyszenie klubów motorowych z Ameryki Północnej, prognozuje bardziej umiarkowany wzrost, ze średnią dzienną stawką za wynajem samochodu wynoszącą $98 – w stosunku do 2019 roku to mimo wszystko wzrost o ponad 30%. Wysokie ceny wynajmu to tylko jeden aspekt problemu. Kolejny dotyczy braku samochodów w wypożyczalniach – część z nich robi overbooking, po czym rezerwacje są anulowane. Niemal pewne jest, że aut w wypożyczalniach nie starczy dla wszystkich chętnych.

Wyjątkowy ruch

Eksperci z AAA szacują, że w tym roku podczas Święta Dziękczynienia podróżować będzie ponad 50 milionów ludzi w Ameryce Północnej, co stanowi wzrost o 13% w stosunku do ubiegłego roku i 5% w stosunku do 2019. Około 90% z tej grupy wsiądzie za kierownice samochodów, a duża część z nich będzie poruszać się autami z wypożyczalni.

Wypożyczalnie się odbudowują

Ceny wynajmu samochodów wystrzeliły w górę tego lata, gdy gospodarka została otwarta. Wypożyczalnie miały jednak spore problemy, ponieważ w dobie twardego lockdownu sprzedały większość swoich flot ze względu na brak klientów, a po otwarciu gospodarki nowych aut było i nadal jest ich jak na lekarstwo z powodu braków mikrochipów - półprzewodników niezbędnych przy produkcji samochodów. Największy problem mają mniejsze wypożyczalnie. Te większe, jak np. Avis Budget Group powoli wracają do pracy na najwyższych obrotach. Avis miał na koniec września ponad 430,000 sztuk samochodów w swojej flocie – to wzrost o 20% względem ubiegłego roku, ale to jednocześnie poziom zbliżony do okresu przedpandemicznego. Firma wydała około 8 miliardów dolarów na nowe samochody w tym roku. Do 30 września tego roku Hertz posiadał o 34% mniej pojazdów w swojej flocie niż dwa lata wcześniej.

fk