Sobotnia operacja militarna Stanów Zjednoczonych w Wenezueli, w wyniku której schwytano i wywieziono z kraju urzędującego prezydenta Nicolása Maduro, wywołała falę analiz prawnych, politycznych i geopolitycznych na całym świecie. Pytania o przyszłość Wenezueli, legalność operacji i jej konsekwencje dla ładu międzynarodowego zdominowały debatę publiczną zarówno w USA, Ameryce Łacińskiej, jak i na innych kontynentach.
W stolicy Wenezueli panuje niepewność. „Ludzie są przestraszeni. Zostają w domach, nie ma demonstracji. To moment wielkiej niepewności” - opisuje sytuację Carlos Romero, emerytowany profesor nauk politycznych z Centralnego Uniwersytetu Wenezueli. Tymczasem w Miami diaspora wenezuelska świętowała obalenie Maduro, machając wenezuelskimi i amerykańskimi flagami, także przed posiadłością prezydenta Donalda Trumpa Mar-a-Lago na Florydzie.
Przez ponad dekadę Maduro zarządzał pogarszającą się gospodarką Wenezueli, jednocześnie coraz bardziej tłumiąc opozycję polityczną i łamiąc prawa człowieka. Od 2016 roku ponad 8 milionów Wenezuelczyków, prawie jedna trzecia populacji, uciekło z kraju z powodu kryzysu ekonomicznego, humanitarnego i politycznego.
Operacja po miesiącach przygotowań
Podczas sobotniego briefingu prasowego Trump ogłosił, że USA będą teraz „rządzić krajem”, w tym jego ogromnymi rezerwami ropy naftowej, „dopóki nie uda się przeprowadzić bezpiecznej, właściwej i rozsądnej transformacji”. Maduro został przewieziony do Stanów Zjednoczonych, gdzie ma stanąć przed sądem pod zarzutami handlu narkotykami i spisku związanego z narkoterroryzmem, określonymi w akcie oskarżenia z 2020 roku i uzupełniającym akcie ujawnionym w sobotę.
„Ta misja była skrupulatnie zaplanowana” dzięki pracy między departamentami rozpoczętej miesiące temu, powiedział generał Sił Powietrznych Dan Caine, przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów.
Operacja stanowiła kulminację narastającej od miesięcy akcji militarnej USA wobec Wenezueli. W 2025 roku USA podniosły nagrodę za informacje mogące pomóc w schwytaniu Maduro do 50 milionów dolarów, określiły wenezuelskie gangi jako organizacje terrorystyczne, przeprowadziły uderzenia wojskowe na podejrzane łodzie zajmujące się handlem narkotykami na Karaibach i Pacyfiku, a w zeszłym miesiącu przejęły co najmniej dwa tankowce naftowe. Wszystko to przy jednoczesnym budowaniu wielkiej obecności wojskowej USA u wybrzeży Wenezueli.
Powrót doktryny Monroe
„Ta niezwykle skuteczna operacja powinna służyć jako ostrzeżenie dla każdego, kto zagroziłby amerykańskiej suwerenności lub naraził amerykańskie życie” - powiedział Trump i podkreślił, że zgodnie z nową strategią bezpieczeństwa narodowego, „amerykańska dominacja na półkuli zachodniej nigdy więcej nie będzie kwestionowana”, sygnalizując powrót do doktryny Monroe z XIX wieku w Ameryce Łacińskiej.
Trump zapowiedział, że USA będą obecne w Wenezueli „w zakresie dotyczącym ropy” - kraj ten posiada największe potwierdzone rezerwy ropy na świecie – które posłużą do zrekompensowania USA szkód spowodowanych przez Wenezuelę.
Burza prawna i polityczna
Biały Dom nie zwrócił się o zgodę Kongresu przed operacją, co wywołało gniew części legislatorów. Niektórzy analitycy twierdzą, że USA prawdopodobnie naruszyły prawo międzynarodowe zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych i że ta akcja może stworzyć mapę drogową do naśladowania przez inne narody stojące w obliczu nieustępliwych przeciwników politycznych.
Senator Mark Warner z Wirginii, demokratyczny wiceprzewodniczący senackiej komisji wywiadu, ostrzegał, że jeśli USA przyznają sobie prawo do militarnego schwytania zagranicznych przywódców, nic nie powstrzyma Chin przed podobnymi działaniami wobec Tajwanu, czy Rosji wobec Ukrainy lub krajów bałtyckich. Przekroczenie tej linii może doprowadzić do rozpadu zasad powstrzymujących globalny chaos.
Administracja USA twierdzi, że ma podstawy prawne do działania. W ciągu ostatniego roku przygotowała grunt prawny, ogłaszając „inwazję” wenezuelskich gangów i atakując to, co uznawała za grupy terrorystyczne. Mogłoby to wzmocnić twierdzenia, że USA zaatakowały Wenezuelę w samoobronie. Administracja opisuje schwytanie Maduro jako działanie organów ścigania przeciwko oskarżonym przestępcom.
„Prezydent Trump dziś zmienił bieg Ameryki Łacińskiej na całe pokolenie” - powiedział republikański senator Bernie Moreno z Ohio. „Działając w amerykańskiej samoobronie i interesie... wyeliminował oczywiste zagrożenie dla naszego narodu”.
Wenezuelczycy i odzyskiwanie suwerenności
Podczas gdy prawność działań USA pozostaje przedmiotem gorącej debaty, dla milionów Wenezuelczyków radujących się odejściem dyktatora główne pytanie dotyczy mniej prawa międzynarodowego, a bardziej ich dążenia do suwerenności, do wyboru własnego rządu i utrzymania wspólnej tożsamości obywatelskiej.
„Nadszedł czas, aby suwerenność ludowa i suwerenność narodowa zapanowały w naszym kraju” - oświadczyła przywódczyni wenezuelskiej opozycji i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla María Corina Machado we wpisie w mediach społecznościowych.
Jak zauważył w zeszłym miesiącu sojusznik Machado, Edmundo González Urrutia - którego Stany Zjednoczone i Parlament Europejski uznają za prawowitego zwycięzcę prezydenckich wyborów w Wenezueli w 2024 roku – „Suwerenny mandat narodu wenezuelskiego na rzecz głębokiej zmiany został już wydany”.
Uznanie suwerenności może pomóc zarówno Wenezueli, jak i USA lepiej poruszać się w niepewności politycznej, która stoi przed nimi. Wielu z 8 milionów Wenezuelczyków, którzy uciekli z kraju w ciągu ostatnich 12 lat, ma nadzieję, ale nadal waha się z powrotem. Zastępcy Maduro i jego wojskowi urzędnicy jak dotąd nie wykazali oznak akceptowania zmiany.
Zamiar Trumpa, by USA rządziły krajem” do czasu „rozsądnej transformacji”, wywołał zamieszanie i obawy. Elliott Abrams, były wysłannik Trumpa, zastanawia się, czy USA pomogą Wenezuelczykom odzyskać wolność, „czy spróbują rządzić Wenezuelą ze zdyskredytowanym reżimem”.
Niepewna przyszłość Wenezueli
Wiceprezydent Delcy Rodríguez przejęła władzę do czasu przeprowadzenia nowych wyborów. Ale nawet to jest pod znakiem zapytania. „USA pozbawiły Wenezuelę przywództwa i spodziewam się walki o władzę” - mówi Christopher Sabatini, ekspert z think tanku Chatham House. „To nie jest demokratyczna transformacja. To nawet jeszcze nie jest zmiana reżimu”.
Przekaz wenezuelskiego reżimu był jasny: siły zbrojne nie pękły i nadal wspierają Maduro i jego projekt polityczny.
Senator Mark Kelly porównał uderzenia w Wenezueli i aresztowanie Maduro z wydarzeniami, które doprowadziły do wojny USA w Iraku. „Chcę, aby naród Wenezueli był wolny i mógł wybrać swoją przyszłość, ale jeśli nauczyliśmy się czegokolwiek z wojny w Iraku, to tego, że zrzucanie bomb czy obalanie przywódcy nie gwarantuje demokracji, stabilności ani nie czyni Amerykanów bezpieczniejszymi” - stwierdził.
Trump nie wykluczył drugiego, większego ataku na Wenezuelę.
Międzynarodowe reakcje
Reakcja światowa była mieszana, ale nawet wśród tych, którzy nie wspierali Maduro, pojawiły się protesty przeciwko operacji. Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot napisał w mediach społecznościowych, że Maduro „poważnie naruszył prawa” Wenezuelczyków, ale „żadne trwałe rozwiązanie polityczne nie może być narzucone z zewnątrz”. Hiszpania zaoferowała mediację w rozwiązaniu eskalacji militarnej.
Rosja i Chiny, które zainwestowały finansowo i militarnie w Wenezuelę, potępiły atak USA, a sąsiadująca Brazylia nazwała go niebezpiecznym precedensem międzynarodowym. Kolumbia rozpoczęła przygotowania na napływ wenezuelskich uchodźców.