Władze federalne USA rozpoczynają największą od dziesięcioleci kampanię odbierania obywatelstwa naturalizowanym mieszkańcom. Według wewnętrznych wytycznych, do których dotarł „New York Times”, biuro U.S. Citizenship and Immigration Services (USCIS) otrzymało polecenie przekazywania do Biura Postępowań Imigracyjnych od 100 do 200 spraw denaturalizacyjnych miesięcznie w roku fiskalnym 2026.
Bezprecedensowa skala operacji
Jeśli cele te zostaną zrealizowane, będzie to oznaczać bezprecedensową eskalację działań denaturalizacyjnych w erze nowożytnej. Dla porównania, w latach 2017-2025 złożono łącznie nieco ponad 120 takich spraw, jak podaje Departament Sprawiedliwości – to średnio zaledwie 15 spraw rocznie. W samym 2018 roku, kiedy liczba spraw osiągnęła szczyt w tym okresie, wniesionych zostało 90 postępowań karnych i cywilnych. Teraz planowane jest rozpatrywanie od 1 200 do 2 400 spraw rocznie – liczba nawet 160 razy wyższa niż dotychczasowa średnia.
W Stanach Zjednoczonych żyje obecnie około 26 milionów naturalizowanych obywateli. Tylko w ubiegłym roku przysięgę obywatelską złożyło ponad 800 tysięcy osób, głównie urodzonych w Meksyku, Indiach, na Filipinach, w Dominikanie i Wietnamie.
Podstawy prawne denaturalizacji
Zgodnie z prawem federalnym obywatelstwo może zostać odebrane jedynie w przypadku popełnienia oszustwa podczas składania wniosku o obywatelstwo lub w kilku innych ściśle określonych okolicznościach. W procesie cywilnym rządowi prawnicy muszą przedstawić „jednoznaczne dowody” na to, że ktoś uzyskał obywatelstwo nielegalnie lub ukrył istotny fakt podczas procesu naturalizacji.
Departament Sprawiedliwości w memorandum z lata bieżącego roku określił szersze kategorie osób, które mogą być objęte postępowaniem. Oprócz przypadków oszustwa, działania mają być skierowane przeciwko członkom gangów, osobom dopuszczającym się oszustw finansowych, jednostkom powiązanym z kartelami narkotykowymi oraz przestępcom dopuszczającym się przemocy.
„Nie jest tajemnicą, że wojna USCIS z oszustwami obejmuje priorytetowe traktowanie tych, którzy bezprawnie uzyskali obywatelstwo USA – szczególnie za poprzedniej administracji” – powiedział Matthew J. Tragesser, rzecznik USCIS. Zapewnił, że agencja będzie prowadzić postępowania denaturalizacyjne wobec osób, które skłamały lub wprowadziły w błąd podczas procesu naturalizacji.
Głosy krytyki
Byli urzędnicy agencji wyrażają zaniepokojenie skalą wyznaczonych celów. „Narzucanie arbitralnych celów liczbowych w sprawach denaturalizacyjnych niesie ze sobą ryzyko upolitycznienia odbierania obywatelstwa” – ostrzega Sarah Pierce, była urzędniczka USCIS. „Wymaganie miesięcznych limitów przekraczających całkowitą liczbę denaturalizacji z ostatnich lat zamienia poważne i rzadkie narzędzie w tępy instrument oraz podsyca niepotrzebny strach i niepewność wśród milionów naturalizowanych Amerykanów".
Amanda Baran, była wysoka rangą urzędniczka USCIS w administracji Bidena, przypomina: „Sąd Najwyższy wielokrotnie stwierdzał, że obywatelstwo i naturalizacja są zbyt cenne i fundamentalne dla naszej demokracji, by rząd mógł je odbierać według własnego widzimisię. Zamiast marnować zasoby na przeszukiwanie akt Amerykanów, USCIS powinno wykonywać swoją pracę polegającą na rozpatrywaniu wniosków, zgodnie z mandatem Kongresu”.
Margy O'Herron z Centrum Brennana, bezpartyjnej organizacji prawno-politycznej, obawia się konsekwencji wyznaczania arbitralnych celów:
„Moim lękiem jest to, że – jak widzieliśmy w kontekście aresztowań i deportacji, gdy pracownicy otrzymują arbitralne cele – w sieci łapią się osoby, które nie powinny być objęte działaniami. Może to wywołać strach i terror wśród naturalizowanych obywateli”.
Zwolennicy zaostrzenia polityki
Zwolennicy bardziej restrykcyjnych przepisów imigracyjnych argumentują, że konieczne jest bardziej agresywne eliminowanie osób, które niewłaściwie uzyskały obywatelstwo. Mark Krikorian, szef Centrum Studiów Imigracyjnych, organizacji opowiadającej się za restrykcyjną polityką imigracyjną, stwierdził: „Nie sądzę, żebyśmy byli blisko denaturalizowania zbyt wielu osób.” Według niego kraj jest „tak daleki od denaturalizowania” wystarczającej liczby osób, że takie działania nie obejmą ludzi, którzy nie powinni być objęci ich zakresem.
Wyzwania proceduralne
Eksperci podkreślają, że pomimo zwiększenia liczby skierowań, sam proces denaturalizacji pozostanie prawdopodobnie bardzo trudny, co rodzi pytania o to, ile spraw faktycznie zakończy się sukcesem. Proces ten może odbywać się w ramach postępowania cywilnego lub karnego i wymaga przejścia przez sąd federalny. W 2017 roku Sąd Najwyższy orzekł, że rząd musi udowodnić nie tylko to, że ktoś kłamał podczas składania wniosku o obywatelstwo, ale że kłamstwo to miało wpływ na samo prawo do uzyskania obywatelstwa.
W bieżącym roku Departament Sprawiedliwości wniósł 13 spraw denaturalizacyjnych i wygrał osiem z nich. Większość osób pozbawionych obywatelstwa wraca do statusu legalnego stałego rezydenta (posiadacza zielonej karty), o ile ich sytuacja prawna na to pozwala i spełniają odpowiednie wymogi - co zazwyczaj nie dotyczy osób z kryminalną przeszłością lub poważnymi przypadkami oszustwa.