Zlot właścicieli maluchów, syrenek, polonezów, warszaw, nys i żuków
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Fani polskiego przemysłu motoryzacyjnego zrzeszeni w klubach: „Auta PRL - Chicago”, „Polska Jazda” i „Sokół Riders” rozpoczęli sezon spotkań pod chmurką. Symboliczne otwarcie sezonu miało miejsce w minioną niedzielę na parkingu przy delikatesach KD Market-Krystyna’s Deli w Schamburgu.

Do Wietrznego Miasta polonijni fani czterech kółek z Polski sprowadzili do tej pory ponad 50 modeli dużych i małych fiatów, polonezów, syrenek i warszaw. Po chicagowskich drogach jeżdżą także żuki, nysy, tarpany a nawet wyroby z Ursusa. W sierpniu pojawi się także samochód ciężarowy Star 66, które przechodzi obecnie w Polsce renowację. Ma on uczestniczyć w klubowej wyprawie na Alaskę. Kilka innych modeli aut rodem z peerelu jest w rękach niestowarzyszonych kolekcjonerów. Prawdziwą furorę na pokazach robi Mikrus Grzegorza Grdenia. Oddzielną sprawą są jednoślady, których sprowadzono do tej pory kilkadziesiąt. W rękach kolekcjonerów są junaki, wueski, wufeemki, Gazele, Komary i inne marki.

DSC 0444

Maluch jak spod igły

Najczęściej kolekcjonerskie okazy można zobaczyć podczas trzeciomajowych parad. Niestety, w roku ubiegłym ani w tym nie będzie to możliwe, bo parady zostały odwołane.

„Postanowiliśmy więc zorganizować otwarcie automobilowego sezonu i urządziliśmy zlot w niedzielę, 18 kwietnia. Na parking przy polonijnych delikatesach w Schamburgu przyjechało kilkudziesięciu kolegów ze swoimi cackami. Pogoda i frekwencja dopisała, a na zlocie pojawiło się kilka nowych pojazdów. Między innymi Ursus C-330 i fiat 126 P z silnikiem od włoskiego modelu Cinqucento o pojemności 1.2 litra oraz mocy 80 km. Jest na co popatrzeć” – powiedział Paweł Gumularz, który pięć lat temu wraz z Damianem Ozgą założył klub „Auta PRL w Chicago”.

DSC 0445

Ursus C-330 panował na polskich polach przez wiele lat

„Damian miał małego fiata. Spotkał się ze mną. Na początku było nas czterech. Teraz grupa koleżanek i kolegów liczy ponad 40 osób. Każdy ma pasję. Najczęściej są to wspomnienia z dzieciństwa. W Polsce można jeszcze kupić całkiem niezłe modele. Po poddaniu ich renowacji lśnią jak nowe wzbudzając spore zainteresowanie nawet wśród Amerykanów” – dodaje pan Paweł.

Okazuje się, że sprowadzenie auta do Stanów Zjednoczonych nie jest zbyt trudne. Wystarczy, że dany model został wyprodukowany ponad 25 lat temu. W zależności od roku produkcji kosztują od paru tysięcy złotych do kilkudziesięciu. Koszt naprawy i renowacji to kolejne kilkanaście tysięcy złotych. Oczywiście dochodzą koszty transportu, ale dla fanów nie ma to większego znaczenia. Osoby zainteresowane działalnością polonijnych miłośników polskiej motoryzacji więcej informacji mogą uzyskać na FB pod adresem: Auta PRL Chicago.

DSC 0449

W zlocie wzięło udział kilkudziesięciu właścicieli zabytkowych aut

Tekst: Andrzej Baraniak
Zdjęcia: Jakub Baraniak