Jesienna zmiana czasu oznacza nie tylko wcześniejsze zapadanie zmroku, ale również większe zagrożenie dla dzikich zwierząt. Eksperci ostrzegają, że w najbliższych tygodniach na drogach Chicago i całego Illinois może wzrosnąć liczba kolizji z jeleniami oraz innymi zwierzętami. Problem dotyczy nie tylko autostrad i dróg poza miastem, ale także ulic przecinających parki i tereny zielone.
Po przejściu na czas zimowy wielu kierowców wraca z pracy już po zmroku. Wieczorne godziny zwiększonego ruchu samochodowego pokrywają się teraz z okresem wzmożonej aktywności niektórych gatunków zwierząt.
Szczególnie niebezpieczna jest jesień, kiedy trwa okres godowy jeleni. Zwierzęta przemieszczają się wtedy znacznie częściej, również przez ruchliwe drogi. Jak wyjaśnia Isabella Cao z Environment Illinois Research and Education Center, badania wskazują, że w tygodniu następującym po zmianie czasu liczba kolizji z jeleniami może wzrosnąć nawet o 16 proc.
Według danych Illinois Department of Transportation w 2025 roku w stanie odnotowano ponad 14 tysięcy kolizji samochodów z jeleniami. Aż 40 proc. z nich wydarzyło się w październiku, listopadzie i grudniu.
Nie tylko jelenie. Setki zwierząt giną na drogach
Choć to kolizje z jeleniami przyciągają największą uwagę, zagrożenie dotyczy również mniejszych ssaków, płazów i gadów. Zwierzęta giną nie tylko na autostradach, ale także na lokalnych ulicach, drogach przebiegających przez parki i rezerwaty przyrody.
Melissa Youngquist, biolożka prowadząca badania w Shedd Aquarium, wyjaśnia, że jednym z głównych problemów jest rozdrobnienie naturalnych siedlisk.
„Te siedliska przypominają małe wyspy. Drogi, zabudowa miejska i wielkoobszarowe uprawy rolne utrudniają zwierzętom przemieszczanie się z jednego miejsca do drugiego” – tłumaczy.
Podobnie jak ptaki migrujące wiosną i jesienią, również węże, żaby i żółwie przemieszczają się między miejscami letniego i zimowego pobytu. Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów jest Snake Road w Shawnee National Forest na południu Illinois. Węże przekraczają tam drogę, aby przedostać się ze stawów, w których spędzają lato, na skaliste zbocza będące ich zimowym schronieniem.
Podobne migracje odbywają się również w Chicago, choć na znacznie mniejszą skalę i często pozostają niezauważone.
Youngquist prowadzi obserwacje w jednym z takich miejsc na terenie miasta, gdzie droga rozdziela obszary podmokłe. Dokładnej lokalizacji nie ujawnia ze względu na trwające badania.
Wyniki są alarmujące. Tylko w tym roku na jednym monitorowanym odcinku drogi udokumentowano 600 zwierząt, z czego około 70 proc. stanowiły martwe żółwie.
„Podobnie jak ptaki ginące po zderzeniu z szybami, płazy i gady ponoszą ogromne straty podczas wiosennych i jesiennych migracji” – mówi badaczka.
Jak podkreśla, nie jest to odosobniony przypadek. Drogi przecinające mokradła i inne siedliska wodne należą do miejsc, w których w całym kraju ginie szczególnie dużo zwierząt.
Dla niewielkich populacji miejskich nawet śmierć kilku osobników może mieć poważne konsekwencje. Niektóre gatunki żółwi osiągają dojrzałość płciową dopiero po wielu latach, dlatego śmierć młodej samicy oznacza również utratę jej potencjalnego przyszłego potomstwa.
Jak można ograniczyć liczbę kolizji?
Zdaniem ekspertów pierwszym i najprostszym sposobem ochrony zwierząt jest większa ostrożność kierowców.
„Zwracajmy uwagę na zwierzęta pojawiające się na drogach i w naszych dzielnicach. Pamiętajmy, że one również są mieszkańcami Chicago i żyją w swoim naturalnym środowisku” – mówi Seth Magle, dyrektor Urban Wildlife Institute przy Lincoln Park Zoo.
Innym rozwiązaniem jest budowa specjalnych przejść dla zwierząt, zarówno nad drogami, jak i pod nimi. Według Isabelli Cao odpowiednio zaprojektowane przejścia mogą ograniczyć liczbę kolizji nawet o 90 proc.
Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Wallis Annenberg Wildlife Crossing w Kalifornii – ogromny, pokryty roślinnością most dla zwierząt, który ma zostać wkrótce otwarty nad dziesięcioma pasami autostrady 101.
Jednak nie wszystkie przejścia muszą być tak kosztowne i rozbudowane. W przypadku mniejszych zwierząt skutecznym rozwiązaniem mogą być nawet niewielkie przepusty pod drogami.
„Ten ogromny most nad autostradą 101 w Kalifornii to luksusowa wersja przejścia dla zwierząt. Jest imponujący, ale nawet mały przepust pod drogą jest lepszy niż nic” – podkreśla Magle.
Eksperci zaznaczają jednak, że przed rozpoczęciem budowy takich przejść konieczne jest ustalenie, gdzie są one najbardziej potrzebne.
W tym mogą pomóc sami mieszkańcy Chicago.
Naukowcy zachęcają do korzystania z platform społecznościowych służących dokumentowaniu obserwacji przyrodniczych, takich jak iNaturalist. Można tam zgłaszać obecność dzikich zwierząt w swojej okolicy, nawet tak powszechnych jak szopy pracze.
„W wielu częściach naszej aglomeracji wciąż brakuje informacji o tym, gdzie dokładnie żyją zwierzęta” – wyjaśnia Magle.
Choć może się to wydawać nieprzyjemne, równie ważne jest dokumentowanie martwych zwierząt znalezionych przy drogach.
Jak tłumaczy Youngquist, takie zgłoszenia pozwalają zidentyfikować miejsca, w których dochodzi do największej liczby kolizji, zarówno na autostradach, jak i na lokalnych ulicach.
Zebrane informacje mogą następnie pomóc w podjęciu decyzji o poszerzeniu istniejących przepustów lub budowie nowych przejść nad drogami i pod nimi.
Eksperci podkreślają, że nawet niewielkie działania mogą mieć znaczenie. Większa ostrożność za kierownicą, zwłaszcza po zmroku, oraz zgłaszanie obserwacji dzikich zwierząt mogą pomóc ograniczyć liczbę ich niepotrzebnych śmierci.