Bal Serduszkowy „Aniołków”
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

42 tysiące dolarów dochodu przyniósł I Bal Serduszkowy, który 14 lutego w sali bankietowej Allegra zorganizowała polonijna Fundacja „You Can Be My Angel”. W tej niepowtarzalnej charytatywnej imprezie, z której dochód zostanie przekazany chorej na neuroblastomę Amelce z Polski, wzięło udział 500 gości.

„Nasz Bal Serduszkowy, bo tak chcemy go nazywać, gdyż nie jest on tylko przeznaczony dla zakochanych, ale dla wszystkich ludzi o dobrych sercach, udał nam się wspaniale. Piękne występy Karoliny Baran i Studia Tańca Nowoczesnego JUMP. Pięćset osób, które dzisiaj chciało z nami spędzić ten wieczór sprawiło, że dla naszej małej Amelki, która walczy z rakiem, będziemy mogli przekazać kolejną kwotę pieniędzy, która mamy nadzieję przybliży ją do leczenia i odzyskania zdrowia. Jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że jesteście z nami” – powiedziała prezes Katarzyna Romanowska, która w asyście swojej zastępczyni Małgorzaty Pachoty i członka Rady Dyrektorów fundacji Sławomira Rachmacieja witała gości.

Po blisko godzinnym koncercie współpracującej od wielu lat z fundacją Karoliny Baran, która zaśpiewała swoje własne przeboje i kilka innych popularnych piosenek, na estradzie pojawiły się tancerki Studia Tańca Nowoczesnego JUMP, które pod okiem Wacława Barnaka na koniec pokazu zatańczyły „gorącego” kankana. Nad oprawą taneczną balu czuwał zespół „Imigranci” w składzie: Michał Bołoz, Kacper Dwojak, Krzysztof Żurawski, Jakub Kwiatkowski i DJ Piotr Falenta. Warto podkreślić, że wszyscy artyści wystąpili charytatywnie.

Z uznaniem o inicjatywie fundacji mówiła wicekonsul Paulina Szafałowicz podkreślając znaczenie prowadzenia tego rodzaju działalności charytatywnej. „To pierwszy, jak rozumiem bal fundacji, fundacji bardzo potrzebnej, bo pomagającej dzieciom, które w kraju nie mogą otrzymać skutecznej pomocy w walce z nowotworem. Jest mi bardzo miło, że mogę tutaj być. Wokół bardzo mili ludzie, młodzi, pełni energii i zapału. Jest super”.

Dla Małgorzaty Ustupskiej obecność na fundacyjnej imprezie serduszkowej jest realizacją misji woluntariuszki, którą pełni od samego początku działania fundacji. „To nowa forma gromadzenia funduszy, ale mam nadzieję, że uda nam się powielić to wydarzenie w roku przyszłym, bo frekwencja dopisała niesamowicie, za co dziękujemy wszystkim, którzy przybyli”.

Bal z pewnością przejdzie do historii jako niezwykle udany. Zarówno pod względem finansowym, bo w efekcie przyniósł organizatorom ponad 42 tysiące dolarów dochodu, które zostaną przeznaczone dla chorej Amelki, ale także pod względem organizacji i panującej atmosfery. Nie było zbyt wielu wystąpień i bardzo często niepotrzebnego gadania, co przełożyło się na większą ilość czasu wykorzystanego przez gości na parkietowe szaleństwa.

„Staraliśmy się, aby w czasie naszej imprezy było jak najmniej zamieszania, jak najmniej mówienia, ale za to jak najwięcej zabawy i myślę, że dopięliśmy tego celu. Dla osób, które chciały wesprzeć cel pomocowy, zorganizowaliśmy cichą aukcję, żeby nie robić przerw na losowania. Na biletach znajdowała się także rubryka, którą chętni mogli wypełnić, aby zadeklarować stałą miesięczną kwotę na konto pomocowe naszej fundacji, która do tej pory zebrała pieniądze dla grupy ponad 40 dzieci, dla których w Polsce już nie było ratunku, aby pojechali na leczenie raka do Niemiec lub Włoch” – podsumowała piątkowy bal wiceprezes Małgorzata Pachota. Przed wolontariuszami fundacji kolejne wielkie wyzwanie charytatywne, jakim od kilkunastu lat jest czerwcowa „Noc Świętojańska” organizowana w stadninie koni Pistakee Bay pod McHenry.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak