Po kilku latach niepewności amerykańskie szkolnictwo wyższe znów notuje wzrost. Jak pokazują najnowsze dane opublikowane w czwartek przez National Student Clearinghouse Research Center, liczba studentów w USA jesienią ubiegłego roku przekroczyła poziom sprzed pandemii. Łącznie na studiach licencjackich i magisterskich kształciło się 19,4 mln osób, co oznacza wzrost o 1 proc. w porównaniu z jesienią 2024 roku.
"Szkolnictwo wyższe ustabilizowało się i ponownie zaczęło rosnąć" – ocenia Matthew Holsapple, dyrektor ds. badań w ośrodku analizującym dane o edukacji.
Ten powrót nie jest jednak równomierny. Dane pokazują wyraźne przesunięcia w wyborach studentów i w modelach kształcenia, które dziś uznawane są za najbardziej praktyczne.
Mniej tradycyjnych ścieżek, więcej krótkich programów
Choć ogólna liczba studentów wzrosła, nie wszystkie typy uczelni korzystają z tego trendu w równym stopniu. Spadki odnotowały prywatne czteroletnie uczelnie oraz programy magisterskie. Z kolei uczelnie publiczne oraz community colleges przyciągnęły więcej studentów niż rok wcześniej.
Szczególnie dynamicznie rosły krótkoterminowe programy zawodowe powiązane bezpośrednio z rynkiem pracy. Liczba osób zapisanych na takie kursy w community colleges zwiększyła się aż o 28 proc. w skali roku.
"Widzimy, że studenci odchodzą od bardziej tradycyjnych ścieżek na rzecz krótszych, elastyczniejszych i silniej ukierunkowanych na pracę i karierę programów" – tłumaczy Holsapple.
Zaufanie do uczelni powraca, ale pod pewnymi warunkami
Nowe dane są dobrą wiadomością dla władz uczelni, które od kilku lat mierzą się z rosnącym sceptycyzmem społecznym wobec sensu studiowania. Coraz więcej Amerykanów zastanawia się bowiem, czy dyplom rzeczywiście się opłaca.
"Zaufanie do studiów wyższych wraca, ale jest warunkowe" – mówi Courtney Brown z Lumina Foundation, organizacji badającej postawy społeczne wobec edukacji. "Ludzie otwarcie mówią, że o wartości studiów decydują dziś koszty, elastyczność i realne przygotowanie do pracy".
Jak dodaje Brown, nie oznacza to odwracania się od edukacji, lecz bardziej precyzyjne wybory. Studenci i ich rodziny coraz częściej zastanawiają się, jaki rodzaj kształcenia faktycznie ma sens w ich sytuacji życiowej i zawodowej.
Niepewna gospodarka sprzyja powrotom na uczelnie
Eksperci zwracają uwagę, że wzrost zainteresowania studiami może mieć związek z sytuacją gospodarczą. Jeff Strohl z Georgetown University Center on Education and the Workforce zauważa, że w okresach spowolnienia i niepewności ludzie przypominają sobie o edukacji jako formie zabezpieczenia przyszłości.
"Gdy rynek pracy wydaje się chwiejny, wiele osób decyduje się wrócić na studia, zwłaszcza do lokalnych community colleges" – mówi Strohl. "Łatwiej jest sprawdzić swoje możliwości na lokalnej dwuletniej uczelni, niż przechodzić przez wszystkie etapy rekrutacji na czteroletnie studia, szczególnie jeśli ktoś nie jest pewien, co chce robić zawodowo".
Spadek liczby studentów zagranicznych na studiach magisterskich
Jednym z najbardziej wyraźnych sygnałów w nowych danych jest spadek liczby studentów zagranicznych na poziomie studiów magisterskich. Choć liczba obcokrajowców zapisujących się na studia licencjackie wzrosła o 3,2 proc., na studiach magisterskich ubyło ich około 10 tys.
To wyraźna zmiana po kilku latach bardzo dynamicznego wzrostu, gdy liczba zagranicznych studentów magisterskich zwiększyła się łącznie o około 50 proc. Eksperci wskazują na politykę federalną, która utrudniała proces wizowy, a także na miliardy dolarów wstrzymanego finansowania badań naukowych, co zachwiało rekrutacją na uczelniach badawczych.
Mniej chętnych na informatykę i nauki komputerowe
Zaskoczeniem dla wielu uczelni jest również wyraźny spadek liczby studentów wybierających kierunki z zakresu informatyki i technologii informacyjnych – zarówno na studiach licencjackich, jak i magisterskich. To odwrócenie wieloletniego trendu wzrostowego.
Jak wyjaśnia Holsapple, częściowo jest to efekt mniejszej liczby studentów zagranicznych, ale znaczenie ma też rosnąca rola sztucznej inteligencji i doniesienia o zwolnieniach w branży technologicznej.
"Studenci widzą to samo, co my wszyscy: informacje o redukcjach etatów w sektorze IT i szybki rozwój AI" – mówi. "Reagują na te sygnały, podejmując inne decyzje".
Jego zdaniem to wcale nie musi być zła wiadomość. – To pozytywne, że studenci mają dziś więcej opcji i potrafią elastycznie zmieniać swoje wybory – podkreśla.
Według Holsapple’a w najbliższych latach najlepiej poradzą sobie te uczelnie, które zaoferują alternatywne ścieżki kształcenia i bardziej przystępne cenowo programy. To one już dziś przyciągają studentów, którzy szukają nie tylko dyplomu, ale także konkretnej drogi do stabilnej pracy.