Po tragedii w Wenezueli i wstrząsach w Kalifornii i Japonii warto zadać to pytanie.
W ciągu zaledwie kilku godzin silne wstrząsy nawiedziły w środę Wenezuelę, Japonię oraz Kalifornię. Najtragiczniejsza sytuacja panuje w Ameryce Południowej.
W Wenezueli doszło do dwóch bardzo silnych trzęsień ziemi o magnitudzie 7,2 oraz 7,5, które nastąpiły niemal jedno po drugim. Według danych z czwartku zginęło blisko 200 osób, a liczba rannych przekroczyła tysiąc. Ratownicy nadal przeszukują zniszczone budynki, dlatego istnieją uzasadnione obawy, że ostateczny bilans ofiar może być znacznie wyższy.
Tego samego dnia ziemia zatrzęsła się również w Japonii. Trzęsienie o magnitudzie 6,9 wystąpiło u wybrzeży kraju. Na szczęście epicentrum znajdowało się pod dnem morskim, nie wydano ostrzeżenia przed tsunami i nie odnotowano poważniejszych uszkodzeń.
W północnej Kalifornii zanotowano z kolei wstrząsy o magnitudzie 5,6. Mieszkańcy informowali o pęknięciach ścian, uszkodzonych dachach i przewróconych przedmiotach. Wstrząsy były odczuwalne na dużym obszarze stanu.
Takie informacje zawsze prowokują to samo pytanie: czy podobna katastrofa mogłaby wydarzyć się w Illinois?
Illinois także leży na obszarze aktywnym sejsmicznie
Choć mieszkańcy Środkowego Zachodu zwykle kojarzą zagrożenia naturalne z tornadami, śnieżycami czy powodziami, Illinois również znajduje się na obszarze aktywności sejsmicznej.
Stanowe służby kryzysowe wskazują dwa główne regiony zagrożenia. Pierwszym jest strefa sejsmiczna Wabash Valley, położona wzdłuż rzeki Wabash w rejonie na pograniczu południowego-wschodniego Illinois i Indiany. Drugim, znacznie bardziej znanym obszarem, jest strefa New Madrid, rozciągająca się w dolinie Missisipi, obejmująca część zachodniego Illinois.
To właśnie uskok New Madrid był odpowiedzialny za jedne z najsilniejszych trzęsień ziemi w historii Stanów Zjednoczonych na początku XIX wieku. Wstrząsy były wtedy odczuwalne na ogromnym obszarze kraju, a według relacji historycznych miejscami nawet na krótko odwrócił się bieg rzeki Missisipi.
Eksperci szacują, że w ciągu 50 lat istnieje od 25 do 40 procent prawdopodobieństwa wystąpienia trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,0 lub większej w rejonie New Madrid. Nie oznacza to oczywiście, że dojdzie do niego jutro lub za rok, ale pokazuje, że ryzyko nie jest wyłącznie teoretyczne.
Trzęsienia ziemi w Illinois zdarzają się regularnie
Według danych geologów w Illinois rejestruje się średnio około pięciu trzęsień ziemi rocznie. Większość z nich jest jednak na tyle słaba, że mieszkańcy ich nie odczuwają.
Najnowsze wstrząsy odnotowano niedawno w okolicach Germantown na południu stanu. W 2023 roku wystąpiły dwa bardziej zauważalne trzęsienia, a jedno z nich – o magnitudzie 3,6 – było najsilniejszym zjawiskiem w północnym Illinois od wielu lat.
Najsilniejsze trzęsienie ziemi, którego epicentrum znajdowało się na terenie Illinois, miało miejsce w 1968 roku w pobliżu Norris City na południu stanu. Osiągnęło magnitudę 5,3.
A co z Chicago?
Tutaj odpowiedź jest uspokajająca: duże, niszczycielskie trzęsienie ziemi bezpośrednio pod Chicago jest bardzo mało prawdopodobne.
Co ciekawe, nie odnotowano dotąd żadnego trzęsienia ziemi, którego epicentrum znajdowałoby się na terenie samego miasta Chicago. Zdarzały się jednak wstrząsy w okolicznych powiatach.
Najsilniejsze zanotowano w 1909 roku w rejonie Lockport i osiągnęło ono magnitudę 5,1. W kolejnych dekadach występowały słabsze wstrząsy między innymi w Lombard, Lily Lake, Lyons czy Lake in the Hills. Większość z nich miała siłę od 2 do 4 stopni i powodowała co najwyżej drżenie budynków lub kołysanie przedmiotów.
Geolodzy zwracają uwagę, że także północne Illinois posiada własne uskoki tektoniczne. Jednym z nich jest Sandwich Fault Zone przebiegający od okolic DeKalb do Dixon. Istnieje również strefa uskokowa Des Plaines na północ od Chicago. Dotychczas nie wykazywała ona jednak znaczącej aktywności sejsmicznej.
Czy „wielkie trzęsienie” nadchodzi?
Co pewien czas w internecie pojawiają się ostrzeżenia o rzekomo nieuchronnym „wielkim trzęsieniu ziemi” na Środkowym Zachodzie. Naukowcy są jednak bardzo ostrożni.
Współczesna sejsmologia potrafi określić obszary podwyższonego ryzyka, ale nadal nie potrafi przewidzieć dokładnego miejsca i czasu wystąpienia trzęsienia ziemi.
Mieszkańcy Chicago nie muszą więc obawiać się scen podobnych do tych, które obserwujemy obecnie w Wenezueli czy regularnie oglądamy w Japonii. Warto jednak pamiętać, że Illinois nie jest całkowicie wolne od zagrożenia sejsmicznego.
Trzęsienia ziemi w naszym stanie zdarzają się rzadko, zwykle są niewielkie i najczęściej występują setki kilometrów od Chicago. Ale sama świadomość, że nawet pod spokojnym Środkowym Zachodem kryją się dawne uskoki geologiczne, pozostaje jedną z ciekawszych i mniej znanych historii o Illinois.