----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

10 sierpnia 2026

Udostępnij znajomym:

Dorosłość coraz rzadziej oznacza dziś pełną finansową niezależność. Rosnące ceny mieszkań, żywności i energii, wysokie czynsze oraz koszty edukacji sprawiają, że wielu młodych Amerykanów jeszcze długo po ukończeniu studiów korzysta z pomocy rodziców. Część wraca do rodzinnego domu, inni otrzymują pieniądze na czynsz, rachunki, samochód czy zakup pierwszej nieruchomości.

Większość Amerykanów uważa, że dzisiejszym młodym ludziom znacznie trudniej osiągnąć finansową samodzielność niż pokoleniu ich rodziców. Przekonanie to wyraźnie nasiliło się w ostatnich latach, wraz ze wzrostem kosztów podstawowych wydatków i utrzymującą się inflacją.

Według Urban Institute od 2005 roku niemal podwoił się odsetek Amerykanów w wieku od 25 do 34 lat mieszkających z rodzicami. Obecnie jest to około 20 procent. Inna analiza wykazała, że w rodzinnym domu mieszka już około jedna trzecia wszystkich osób poniżej 35. roku życia. To wynik niewiele niższy od rekordowego poziomu z okresu pandemii COVID-19 – mimo że większość tych młodych dorosłych pracuje.

Jedną z rodzin, która dostosowała swoje plany do nowej rzeczywistości, są Lago i jej mąż. Budując w Karolinie Południowej dom o powierzchni około 1,500 stóp kwadratowych, w którym zamierzają spędzić emeryturę, zaplanowali dodatkową sypialnię dla syna.

Część kupionej ziemi przekazali także starszemu, 43-letniemu synowi. Mężczyzna ma dobrze płatną pracę, ale z jednej pensji nie był w stanie kupić własnego domu. Ostatecznie wybudował go tuż obok rodziców, korzystając również z pieniędzy, które otrzymali oni wcześniej w spadku.

Lago podkreśla, że cieszy się, iż może pomagać dzieciom. Jednocześnie ona i jej mąż muszą coraz uważniej kontrolować własne wydatki. Kiedy wzrosły ceny benzyny i żywności, ograniczyli jazdę samochodem i przestali kupować wołowinę. Myśląc o przyszłości, muszą dziś uwzględniać nie tylko własne potrzeby finansowe, ale także sytuację synów.

„Czy planowaliśmy to, kiedy 40 lat temu mieliśmy dzieci? Nie. Czy planujemy to teraz? Tak, musimy” – powiedziała.

Nowy krajobraz ekonomiczny

Rodzice zawsze pomagali dorosłym dzieciom – choćby dokładając się do zakupu pierwszego mieszkania czy domu. Badania wskazują jednak, że w ostatnich dekadach taka pomoc stała się częstsza, a przekazywane kwoty są większe.

„Młodzi dorośli wchodzą dziś w dorosłość w zupełnie innych warunkach ekonomicznych niż ich rodzice” – powiedziała Rachel Minkin z Pew Research Center.

Tegoroczne badanie Pew pokazało, że coraz większa część Amerykanów uważa, iż młodym ludziom trudniej obecnie znaleźć pracę, opłacić studia, kupić dom i odłożyć pieniądze na przyszłość. Aż 80 procent respondentów zgodziło się ze stwierdzeniem, że dzisiejszym młodym dorosłym trudniej jest pokryć podstawowe koszty życia.

Do tego dochodzi zadłużenie. Młodzi dorośli częściej niż trzy dekady wcześniej mają kredyty studenckie. Odsetek osób posiadających kredyt hipoteczny pozostaje zbliżony, ale po uwzględnieniu inflacji przeciętna wysokość tego zadłużenia jest obecnie większa.

Rosnące koszty życia przyczyniają się również do powrotów dorosłych dzieci do rodzinnych domów.

Badanie AARP wykazało, że 75 procent rodziców, niezależnie od poziomu dochodów, w jakiś sposób wspiera finansowo dorosłe dzieci. Pomoc przybiera różne formy – od opłacania telefonu i Internetu, przez pokrywanie kosztów transportu i czynszu, po regularne przekazywanie gotówki. Średnio rodzice wydają na takie wsparcie około 7,000 dolarów rocznie.

„Uderzające jest to, jak wiele osób uczestniczących w naszym badaniu przez pewien czas żyło samodzielnie, a następnie wróciło do rodziców, przede wszystkim z powodu presji finansowej” – powiedział Richard Johnson, kierujący zespołem zajmującym się bezpieczeństwem finansowym w AARP.

Większość rodziców pomaga dlatego, że chce, a nie dlatego, że dzieci bez tej pomocy nie byłyby w stanie sobie poradzić. Problem pojawia się jednak w rodzinach o niższych dochodach, gdzie wspieranie dorosłych dzieci odbywa się kosztem własnego bezpieczeństwa finansowego rodziców.

„Kiedy ludzie muszą przeznaczać swoje ograniczone środki na pomoc dzieciom i nie mogą odkładać ich na emeryturę, narażają własną przyszłość finansową” – zauważył Johnson.

Pomoc dzieciom a ochrona własnej emerytury

Nate Kinzinger, doradca finansowy związany z Northwestern Mutual, obserwuje tę zmianę od lat. W ciągu swojej 25-letniej kariery spotykał klientów, którzy odkładali przejście na emeryturę między innymi dlatego, że nadal wspierali dorosłe dzieci.

Rodzice spłacają ich kredyty studenckie, pomagają zebrać pieniądze na wkład własny przy zakupie domu, pokrywają wysokie czynsze lub wypłacają dzieciom regularne miesięczne kwoty. Szczególnie często dotyczy to rodzin, których dzieci mieszkają w dużych miastach, gdzie koszty utrzymania znacznie przewyższają możliwości finansowe osób dopiero rozpoczynających karierę zawodową.

„Zwykle pojawia się pewne poczucie winy, a także myślenie: Pieniądze są na moim koncie, więc mogę to zrobić” – powiedział Kinzinger.

Problem w tym, że niektórzy rodzice kontynuują regularne wsparcie nawet po przejściu na emeryturę, nie zdając sobie sprawy, że tych samych pieniędzy mogą potrzebować później na własne utrzymanie.

Kinzinger przyznaje, że czasami musi wprost powiedzieć klientom, iż nie jest przekonany, czy mogą sobie pozwolić na dalszą pomoc dzieciom bez narażania własnej przyszłości.

Tegoroczne badanie Northwestern Mutual przyniosło zaskakujący wynik: 42 procent Amerykanów przyznało, że nadal czuje się finansowo zależnych od swoich rodziców. Dotyczyło to nawet jednej trzeciej przedstawicieli pokolenia X, czyli osób znajdujących się już w średnim wieku.

„To była dość szokująca liczba” – przyznał Kinzinger.

Rozpieszczanie czy nowa rzeczywistość?

David Zucchero i jego żona są na emeryturze i mieszkają w okolicach Seattle. Mają troje dorosłych dzieci w wieku 31, 32 i 34 lat. Jak mówi Zucchero, pomaganie całej trójce stało się stałym elementem rodzinnego budżetu, a sytuacja wyraźnie zmieniła się w ciągu ostatnich pięciu–ośmiu lat.

Rodzina jest dobrze sytuowana, a dzieci – lub ich małżonkowie – dobrze zarabiają. Rodzice przez lata pomagali w opłacaniu edukacji i przekazywali im używane samochody. Mimo to nawet przy dobrych zarobkach samodzielne życie okazuje się kosztowne.

W rejonie Seattle ceny domów są około dwukrotnie wyższe od krajowej mediany. Rok temu jedna z córek wróciła do rodziców wraz z mężem i obecnie dwójką małych dzieci, aby mogła zostać w domu i zajmować się nimi. Druga rozważa wynajęcie własnego mieszkania i również powrót do rodzinnego domu, by ograniczyć wydatki. Syn wraz z rodziną mieszka natomiast z rodzicami swojej żony.

„Patrzę na pensje, jakie zarabiają te dzieci i myślę: Jak można nie móc z tego wyżyć?” – powiedział Zucchero. „Ale oni nie mogą”.

Przynajmniej nie na poziomie, który pozwalałby im żyć bez ciągłego martwienia się o pieniądze.

Zucchero przyznaje, że wraz z żoną być może trochę rozpieszczają swoje dorosłe dzieci. Jego najlepszy przyjaciel żartuje z niego z tego powodu. Jednocześnie, jak zauważa, podobne sytuacje widzi niemal wszędzie wokół siebie.

„Jedno albo dwoje dzieci mieszka z rodzicami. U sąsiadów jest tak samo. Tuż za nami mieszka rodzina, której syn jest z rodzicami chyba od dziesięciu lat, a ma już ponad 40 lat” – powiedział.

Zucchero i jego żona na razie nie pobierają od dzieci czynszu ani nie wyznaczają terminów, do których mają się wyprowadzić. Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie spieszą się ze zmianą tej sytuacji: po prostu lubią mieć dzieci i wnuki blisko siebie.

W czasach, gdy nawet stabilna praca i przyzwoite wynagrodzenie nie zawsze wystarczają, aby pozwolić sobie na własny dom i swobodnie pokrywać codzienne wydatki, wielopokoleniowe gospodarstwa domowe oraz finansowa pomoc rodziców przestają być wyjątkiem. Dla coraz większej liczby amerykańskich rodzin stają się nową ekonomiczną rzeczywistością.

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

POLONER 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor