Jeszcze dwie dekady temu większość Amerykanów ufała najważniejszym instytucjom państwa. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Najnowsze badania opinii publicznej pokazują, że zaufanie do Sądu Najwyższego, prezydenta i Kongresu znajduje się na historycznie niskich poziomach. Co istotne, nie jest to problem dotyczący wyłącznie jednej partii czy jednego polityka. Coraz więcej ekspertów zwraca uwagę, że mamy do czynienia z szerszym kryzysem zaufania do instytucji państwowych.
Sąd Najwyższy z najniższym wynikiem w historii
Największe zainteresowanie wzbudził najnowszy sondaż Gallupa przeprowadzony na początku lipca. Wynika z niego, że pracę Sądu Najwyższego pozytywnie ocenia zaledwie 33 procent Amerykanów. To najniższy wynik od początku prowadzenia tych badań w 2000 roku. Jeszcze wtedy aprobata wynosiła 62 procent, a przez kolejną dekadę utrzymywała się powyżej 50 procent.
Jeszcze rok temu poprzedni rekordowo niski wynik wynosił 39 procent. Obecny spadek o sześć punktów procentowych pokazuje, że zaufanie do najwyższego organu sądowniczego nadal się pogarsza.
Niezadowoleni są już nie tylko demokraci. Przez ostatnie lata spadek poparcia dla Sądu Najwyższego był przede wszystkim efektem niezadowolenia wyborców Partii Demokratycznej po uchyleniu precedensu Roe v. Wade w 2022 roku. Tym razem jednak zmiana nastąpiła po drugiej stronie sceny politycznej.
Według Gallupa aprobata wśród republikanów spadła z 79 do 58 procent. Badacze wskazują, że część konserwatywnych wyborców mogła negatywnie ocenić kilka ostatnich orzeczeń, w których sąd nie poparł stanowiska administracji Donalda Trumpa między innymi w sprawach dotyczących obywatelstwa z urodzenia czy ceł. Jednocześnie poparcie demokratów pozostaje bardzo niskie, a niezależni również w większości oceniają działalność sądu krytycznie.

Kongres od lat z bardzo niskim poparciem
Jeszcze gorzej oceniany jest Kongres. Według danych YouGov jego pracę pozytywnie ocenia obecnie zaledwie około 13,5 procent Amerykanów. To wyraźny spadek w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy wskaźnik przekraczał 23 procent.
Jednocześnie pojawia się ciekawy paradoks. Gdy ankieterzy pytają nie o Kongres jako całość, lecz o własnego reprezentanta, odpowiedzi są znacznie bardziej pozytywne. Około jedna trzecia badanych ma dobrą opinię o swoim kongresmenie lub kongresmence, a większość wyborców pozytywnie ocenia przedstawicieli własnej partii. To zjawisko amerykańscy politolodzy obserwują od wielu lat – wyborcy często krytykują cały Kongres, ale jednocześnie są zadowoleni z polityka, którego sami wybrali.
Słabsze notowania prezydenta
Niskie pozostaje również poparcie dla prezydenta Donalda Trumpa. Według sondażu Economist/YouGov jego pracę pozytywnie ocenia około 34 procent respondentów, co jest jednym z najniższych wyników w trakcie obu jego kadencji.
Sondaże pokazują, że oceny prezydenta pozostają silnie uzależnione od podziałów partyjnych. Republikanie w większości nadal popierają działania administracji, natomiast wśród demokratów aprobata utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Największą grupą decydującą o zmianach pozostają wyborcy niezależni, których opinie są bardziej zmienne i często reagują na bieżące wydarzenia polityczne oraz sytuację gospodarczą.
Problem jest znacznie szerszy
Eksperci podkreślają jednak, że pojedyncze notowania nie pokazują całego obrazu. Znacznie ważniejszy jest długoterminowy trend.
Gallup od ponad 30 lat bada poziom zaufania do 14 najważniejszych instytucji w Stanach Zjednoczonych. W tegorocznym badaniu średni poziom wysokiego zaufania wyniósł zaledwie 27 procent, czyli tylko o jeden punkt więcej od rekordowo niskiego poziomu zanotowanego w 2023 roku. To już piąty rok z rzędu, gdy średnia pozostaje poniżej 30 procent.
Największym zaufaniem nadal cieszą się małe przedsiębiorstwa, wojsko i policja. Znacznie gorzej oceniane są media, duże korporacje, wymiar sprawiedliwości, Kongres czy sama prezydentura. Oznacza to, że problem wykracza daleko poza bieżące spory polityczne.
Co z gospodarką?
Na nastroje społeczne wpływa również sytuacja gospodarcza. Choć najnowszy sondaż Gallupa przyniósł niewielką poprawę ocen amerykańskiej gospodarki, pesymizm nadal wyraźnie dominuje. Jedynie 22 proc. Amerykanów określa jej kondycję jako dobrą lub bardzo dobrą, podczas gdy 44 proc. uważa ją za złą. Jeszcze bardziej wymowne są odpowiedzi dotyczące przyszłości – aż 67 proc. badanych twierdzi, że gospodarka zmierza w złym kierunku, choć miesiąc wcześniej odsetek ten był jeszcze wyższy i wynosił 72 proc. Oznacza to, że nastroje wprawdzie nieco się poprawiły, ale większość społeczeństwa nadal pozostaje pesymistycznie nastawiona.
Takie nastroje często przekładają się na ocenę osób sprawujących władzę. Politolodzy od lat zwracają uwagę, że wyborcy rzadko oddzielają własną sytuację ekonomiczną od oceny instytucji państwa. Gdy rosną obawy o koszty życia, inflację czy perspektywy gospodarcze, zwykle spada również poparcie dla prezydenta, Kongresu, a nierzadko także dla innych instytucji publicznych. Nie oznacza to, że wszystkie niskie notowania wynikają wyłącznie z gospodarki – równie ważną rolę odgrywają silna polaryzacja polityczna i kontrowersyjne decyzje podejmowane przez poszczególne organy państwa. Jednak utrzymujący się pesymizm ekonomiczny z pewnością nie pomaga odbudować zaufania.
Coraz większy wpływ politycznej polaryzacji
Coraz częściej Amerykanie oceniają instytucje nie przez pryzmat ich działania, lecz tego, kto aktualnie sprawuje władzę.
Republikanie znacznie wyżej oceniają obecnie prezydenturę, policję, wojsko czy Sąd Najwyższy niż demokraci. Z kolei demokraci większym zaufaniem darzą uczelnie, szkoły publiczne czy media. W efekcie wspólna, ponadpartyjna ocena instytucji staje się coraz rzadsza.
Gdy słabnie zaufanie do państwa
Niskie notowania prezydenta, Kongresu i Sądu Najwyższego nie oznaczają automatycznie kryzysu ustrojowego. Instytucje nadal funkcjonują zgodnie z konstytucją, a podobne wahania poparcia zdarzały się już wcześniej.
Jednak skala obecnych spadków jest wyjątkowa. Po raz pierwszy od rozpoczęcia wielu badań jednocześnie tak słabo oceniane są wszystkie trzy najważniejsze filary władzy federalnej. Dla wielu analityków jest to sygnał, że problemem staje się nie tyle ocena konkretnych polityków, ile coraz słabsza wiara Amerykanów w skuteczność instytucji, które od ponad dwóch stuleci stanowią fundament amerykańskiego systemu politycznego.